Rząd postawił krzyżyk na OFE

opublikowano: 06-11-2019, 22:00

Z małym poślizgiem Rada Ministrów zdecydowała o likwidacji otwartych funduszy emerytalnych. Prowizję fiskus pobierze szybciej, niż planował

Nie w lutym, nie w maju, ale w lipcu 2020 r. aktywa OFE (obecnie to ponad 150 mld zł) zostaną przetransferowane na indywidualne konta emerytalne (IKE), które będą prowadzone przez TFI — zdecydował rząd, przyjmując projekt likwidacji drugiego filara emerytalnego uruchomionego w 1999 r. Projekt trafi teraz do Sejmu.

Nigdy więcej

— Realizujemy zobowiązanie, zgodnie z którym pieniądze z OFE zostaną sprywatyzowane i będą należeć do obywateli. Chcemy raz na zawsze zagwarantować, by żaden rząd tych pieniędzy nie mógł zabrać. W projekcie wpisano, że nie będą mogły podlegać żadnych transferom do budżetu państwa — powiedział Waldemar Buda, wiceminister inwestycji i rozwoju, nawiązując do zmian, które w systemie przeprowadził w 2014 r. rząd PO-PSL.

Wówczas około połowy aktywów OFE ulokowanych w obligacjach skarbowych przekazano do ZUS, a następnie umorzono. Sprawa wzbudziła duże emocje i położyłasię cieniem na pomysłach emerytalnych rządu. Temu stworzonemu przez PiS zależało na pieniądzach, które pozostały w OFE, ale sprawę likwidacji przesuwano — zarówno jeśli chodzi o termin przyjęcia projektu (nastąpił po pierwszej fali zapisów do pracowniczych planów kapitałowych, nowego narzędzia do oszczędzania na jesień życia), jak i wejścia w życie ustawy (po wyborach prezydenckich w 2020 r.).

Nieodczuwalna opłata

Przy przeniesieniu aktywów z OFE na IKE (średnio może to być około 10 tys. zł na osobę) pobrana zostanie tzw. opłata przekształceniowa w wysokości 15 proc. Wpłacą je towarzystwa funduszy inwestycyjnych prowadzące IKE. Opłata zostanie wniesiona w dwóch transzach: pierwsza w 2020 r., natomiast druga w 2021 r. — w proporcjach 70 proc. i 30 proc. Pierwotnie planowano, że będzie to transfer w mniej więcej równych proporcjach — 8,6 mld zł w 2020 r. i 8,4 mld zł w 2021 r. Według nowej wersji z 12,5 mld zł, które mają zasilić sektor finansów publicznych w przyszłym roku, 10,5 mld zł trafi do kasy Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a 2 mld zł do Funduszu Rezerwy Demograficznej. W 2021 r. będzie to odpowiednio 2,6 mld zł i 2,1 mld zł.

1cae78be-dad3-11e9-8a34-2a2ae2dbcce4
Polityka gospodarcza
Nie uciekniesz przed skutkami polityki gospodarczej. Zapisz się na nasz newsletter, by nie przegapić newsów, analiz i komentarzy. Zamieniamy słowa polityków na pieniądze
ZAPISZ MNIE
Polityka gospodarcza
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Nie uciekniesz przed skutkami polityki gospodarczej. Zapisz się na nasz newsletter, by nie przegapić newsów, analiz i komentarzy. Zamieniamy słowa polityków na pieniądze
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Waldemar Buda uważa, że klienci OFE nie odczują konieczności poniesienia opłaty, bo „za wiele lat wyniki IKE ją zrekompensują”. Premier Mateusz Morawiecki tłumaczył konieczność pobrania prowizji tym, że bez niej pieniądze te byłyby uprzywilejowane wobec emerytur wypłacanych z ZUS, które są opodatkowane. Pieniądze z IKE będzie można aktywnie inwestować. Alternatywą jest przekazanie ich na konto w ZUS. Wybór będzie możliwy w styczniu i lutym 2020 r., a rząd zakłada, że 80 proc. osób pozostanie z IKE (to opcja domyślna).

OFE mają 15,7 mln klientów, IKE posiada natomiast około 1 mln. Przez ostatnich 10 lat OFE zarobiły dla klientów średnio po ponad 52 proc. Po zmianach w 2014 r. ich portfele w około 80 proc. wypełnione są akcjami. Zmiany, które nastąpiły w obecnym projekcie w stosunku do pierwotnych założeń, będą negatywne dla koniunktury na rodzimej giełdzie, uważa Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities.

Jego zdaniem plan, by większą część wpływów z opłaty przekształceniowej pobrać już w 2020 r., zmusi OFE do sprzedaży większej puli akcji, niż do tej pory zakładali zarządzający. Według Łukasza Jańczaka dodatkowa podaż zredukuje spodziewany pozytywny efekt, jaki na rynek akcji ma wywrzeć zastrzyk kapitału z PPK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu