Sąd odroczył posiedzenie ws. aresztowania L. Czarneckiego

  • PAP
opublikowano: 16-11-2020, 12:36
aktualizacja: 16-11-2020, 13:54

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w poniedziałek po raz drugi odroczył rozpoznanie wniosku Prokuratury Regionalnej w Warszawie o tymczasowe aresztowanie Leszka Czarneckiego. Obrona wnioskowała o odroczenie m.in. ze względu na nieobecność mec. Romana Giertycha oraz brak próby wezwania biznesmena na przesłuchanie.

Leszek Czarnecki
Leszek Czarnecki
Marek Wiśniewski, Puls Biznesu

Posiedzenie zostało odroczone do 21 grudnia 2020 roku.

W poniedziałek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia miał rozpoznać wniosek Prokuratury Regionalnej w Warszawie o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec Leszka Czarneckiego. Prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów w związku z tzw. aferą GetBack, ale nie zostały mu formalnie ogłoszone, bo biznesmen przebywa za granicą.

Jak przekazał w rozmowie z PAP mec. Jacek Dubois, reprezentujący przed sądem nieobecnego Czarneckiego, w poniedziałek obrona złożyła wniosek o odroczenie rozpoznania sprawy do czasu możliwości pojawienia się na sali głównego obrońcy czyli mec. Romana Giertycha.

"Miesiąc temu, w przeddzień posiedzenia, pan mecenas Giertych został zatrzymany. Bez jakiejkolwiek podstawy prawnej postawiono mu zarzuty. Miało to na celu pozbawienie pana Czarneckiego prawa do obrony. Dziś po raz drugi pana mecenasa nie ma jako obrońcy, bo w sposób akonstytucyjny wydano postanowienie o zakazie wykonywania zawodu. Myślę, że w przyszłym tygodniu pan mecenas wróci do tej sprawy jako obrońca" – mówił Dubois po opuszczeniu sali rozpraw.

Adwokat przekazał, że w jego opinii "prokuratura po raz kolejny zawaliła", ponieważ przed skierowaniem wniosku o "jakikolwiek środek zapobiegawczy należy przedstawić podejrzanemu zarzuty" i dać mu możliwość ustosunkowania się do nich.

"W tej sprawie prokuratura, próbując obejść prawo, od razu skierowała wniosek o tymczasowe aresztowanie, zakładając, że nasz klient się ukrywa. Nie zostały spełnione wszystkie przesłanki formalne, nie dano panu Czarneckiemu szansy, żeby się bronić" – dodał Dubois. Jego zdaniem wniosek skierowano "po cichu", bez informowania opinii publicznej.

"Miała miejsce próba wyłudzenia orzeczenia o aresztowaniu naszego klienta, na szczęście sąd po raz drugi przestrzega reguł sprawiedliwego procesu i stwierdził, że nie może dojść do wydania decyzji bez zniwelowania wszystkich błędów proceduralnych, których dopuściła się prokuratura" – powiedział.

Mecenas Dubois powiedział zgromadzonym na sądowym korytarzu przedstawicielom mediów, że Leszek Czarnecki nie ukrywa się przed organami ścigania i "przebywa w miejscu zamieszkania, którego adres był znany prokuraturze i wszystkim organom finansowym".

"Prokuratura zawsze potrafiła go zawiadomić, tym razem takiego działania nie podjęto. Prokuratura ogłuchła i oślepła, stwierdziła, że pan Czarnecki się ukrywa" – dodał.

Jacek Dubois powiedział PAP, że obrona złożyła do sądu pisemny wniosek o powołanie biegłego z zakresu okulistyki, który miałby przebadać Leszka Czarneckiego. Biznesmen cierpi na schorzenie, które ma mu uniemożliwiać przebywanie w warunkach aresztu śledczego. Prokuratura Regionalna w Warszawie powołała w tej sprawie biegłego z zakresu medycyny sądowej, który w oparciu o posiadaną dokumentację medyczną orzekł, że nie widzi przeciwskazań do pozbawienia Czarneckiego wolności. Opinia została przekazana sądowi na poprzednim posiedzeniu, 16 października.

Na posiedzeniu sądu w poniedziałek 16 listopada stawili się przedstawiciele Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack S.A. Podkreślali, że ich sprawa ma charakter "czysto kryminalny" i apelowali, by nie robić z tzw. afery GetBack sprawy politycznej.

"Jestem poszkodowaną przez banki pana Czarneckiego. On odpowiada za to, co się działo w jego placówkach. Chcemy zwrócić uwagę opinii publicznej na to, że meritum problemu są poszkodowani, którzy przez dwa i pół roku walczyli o to, żeby zajęto się tą sprawą i wyjaśniono okoliczności i zwrócono nam pieniądze, które straciliśmy w wyniku szeroko zaplanowanego procederu przestępczego w placówkach Idea Banku. Przez to, że pan Czarnecki nie podjął w tym czasie dialogu z nami, mamy prawo przypuszczać, że teraz też będzie mataczył. Pojawiły się względy polityczne, nasza sprawa może być przez to spychana na margines" – mówiła Ewa Głowacka.

Poszkodowana dodała w imieniu Stowarzyszenia, że osoby oszukane oczekują od prokuratury zabezpieczenia środków finansowych, które pozwolą na zwrócenie im utraconych pieniędzy.

"Jeżeli pan Leszek Czarnecki jest uczciwym człowiekiem i nie wiedział co się dzieje, a teraz już wie, to dokona zwrotu tych kilkudziesięciu milionów prowizji, które bank zarobił. Przecież bank nie robił tego za darmo, miał ogromny przychód, a klienci tracili" – mówił po posiedzeniu sądu Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia. Poszkodowani podkreślali, że mają żal do Czarneckiego, że "nigdy nie wyszedł do poszkodowanych" i "nie przeprosił".

Prokuratura Regionalna uważa, że biznesmen popełnił przestępstwo. Wydano postanowienie o przedstawieniu mu jednego zarzutu, który "wypełnia on znamiona kilku przestępstw". Chodzi o prowadzenie sprzedaży obligacji GetBack S.A. w sieci dystrybucji Idea Bank S.A.

"Z ustaleń śledztwa wynika, że Leszek Cz. jako Przewodniczący Rady Nadzorczej Idea Bank S.A. oraz osoba faktycznie nim zarządzająca, poprzez wyrażanie zgody umożliwił zorganizowanie i prowadzenie sprzedaży obligacji GetBack S.A. w sieci Idea Bank S.A., za pośrednictwem którego obligacje GetBack S.A. nabyło blisko 2000 osób za kwotę 731 mln zł. Klienci Idea Bank byli systemowo wprowadzani w błąd, co do bezpieczeństwa zainwestowanych środków, właściwości nabywanego instrumentu finansowego i jego ekskluzywności" – przekazała PAP Prokuratura Regionalna. Dystrybucja obligacji za pośrednictwem Idea Banku była prowadzona bez zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego.

Portal rmf24.pl podał w październiku, że Prokuratura Regionalna dokonała zabezpieczeń na znaczną kwotę na mieniu Leszka Czarneckiego. "Prokuratorzy nie chcą jednak mówić o szczegółach. Jedyne, co usłyszeliśmy, to +kwota jest niebagatelna, robi wrażenie, jednak jest niższa niż suma szkody wyrządzonej klientom banku+" - podał portal. Z informacji nieoficjalnych źródeł PAP wynika, że może to być równowartość kwoty rzędu kilkudziesięciu, nawet do stu milionów złotych. W sprawie tzw. afery GetBack prokuratura zabezpieczyła w sumie od wszystkich podejrzanych mienie, gotówkę, obligacje itp. o wartości 400 mln zł.

Śledztwo w sprawie tzw. afery GetBack zostało wszczęte 24 kwietnia 2018 r. po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji. Straty szacuje się nawet na 2,6 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane