Czytasz dzięki

Śląska Prohibicja serwuje crowdfunding

opublikowano: 05-02-2020, 22:00

Dobre jedzenie przyciąga tłumy smakoszy. Katowicka restauracja liczy, że rozbudzi też apetyt inwestorów. Chce zebrać na rozwój ponad 4 mln zł

Na rynku było wiele zbiórek crowdfundingowych — m.in. na browary, drony, samochody. Teraz indywidualni inwestorzy mogą kupić udziały w restauracji. Śląska Prohibicja (ŚP) od trzech lat działa w Nikiszowcu — zabytkowej przemysłowej dzielnicy Katowic. Ofka Piechniczek — współwłaścicielka spółki Petterson, do której bezpośrednio należy ŚP — twierdzi, że przez ten czas lokal odwiedziło ponad 200 tys. gości, a to dopiero początek. Firma zbiera pieniądze na projekt Nowe serce miasta. Chce kupić sąsiednią nieruchomość, stworzyć letni ogród w podwórzu, zaadaptować starą przepompownię na salę bankietową, a wieżę ciśnień na... apartamenty pod wynajem krótkoterminowy.

Ofka Piechniczek i Kamil Kita, twórcy Śląskiej Prohibicji, twierdzą, że
rynek gastronomiczny rozwija się bardzo dynamicznie. Nie wykluczają nawet
otwarć za granicą.
Zobacz więcej

APETYT ROŚNIE:

Ofka Piechniczek i Kamil Kita, twórcy Śląskiej Prohibicji, twierdzą, że rynek gastronomiczny rozwija się bardzo dynamicznie. Nie wykluczają nawet otwarć za granicą. Fot. Radosław Kaźmierczak

— Gromadzimy kapitał i współpracujemy z architektami oraz innymi specjalistami, którzy szykują ostateczną wersję projektu. Nie wykluczamy, że przy aparthotelu Hornigold w Zielonej Kamienicy [w centrum Katowic — red.], który również należy do naszej grupy kapitałowej, powstanie druga Śląska Prohibicja — mówi Ofka Piechniczek.

Plan przedsięwzięcia

Właściciele (najwięcej udziałów w Pettersonie ma Kornelia Kita) liczą na prawie 4,2 mln zł od inwestorów. Od 18 grudnia 2019 r. znaleźli chętnych na niespełna 10 proc. Do końca zbiórki pozostało 14 dni, ale według dokumentu ofertowego może zostać przedłużona do 18 marca. Do kupienia są w sumie 349 892 akcje po 12 zł za sztukę, które łącznie dałyby nabywcom blisko 26-procentowy udział w kapitale ŚP.

Ponad połowa pieniędzy z emisji (2,3 mln zł) ma zostać przeznaczona na remont i adaptację budynków, 1 mln zł na działalność firmy i rozwój oferty, a 850 tys. zł pochłonie zakup nieruchomości. Właściciele deklarują, że do inwestycyjnej puli dołożą ponad 2,5 mln zł z przyszłych przychodów, zewnętrznych źródeł finansowania, leasingu lub kredytu inwestycyjnego. Lwią część (blisko 2,1 mln zł) chcą przeznaczyć na remont budynku przepompowni, adaptację sali głównej i antresoli, ponad 100 tys. zł na adaptację wieży ciśnień, a 370 tys. zł na infrastrukturę zewnętrzną.

Biznes od kuchni

Spółka stawia na zdywersyfikowane źródła przychodów. Obecnie ok. 30 proc. obrotów restauracji generują zorganizowane imprezy.

— Docieramy do klientów indywidualnych i biznesowych. Odwiedzają nas turyści z Polski i zagranicy. Zapytań jest tak dużo, że musiał powstać specjalny dział rezerwacji. Dodatkowo stworzyliśmy dział organizacji przyjęć, który specjalizuje się w obsłudze klientów MICE [turystyka biznesowa — red.] oraz organizacji wydarzeń, bankietów i wesel. Silnym punktem jest także sprzedaż voucherów i kart podarunkowych. Stworzyliśmy sklep internetowy, w którym oprócz voucherów sprzedajemy prezenty, gadżety reklamowe, paczki świąteczne i bilety na wydarzenia. Pracujemy również nad systemem kart lojalnościowych dla klientów i inwestorów — mówi Kamil Kita, pomysłodawca ŚP.

W 2017 r. spółka wypracowała 3 mln zł przychodów, rok później już 5,8 mln zł. Ze względu na inwestycje trzy pierwsze lata działalności zakończyła stratą. Pierwszy zysk (59 tys. zł netto) pojawił się w III kwartale 2019 r. Łącznie w ciągu trzech kwartałów ubiegłego roku ŚP odnotowała stratę w wysokości 1,1 mln zł przy przychodach na poziomie 4,4 mln zł.

Kuszenie dywidendą

Oprócz zniżek i kilku gratisów właściciele ŚP zachęcają inwestorów udziałem w zyskach z gastronomiczno-turystycznego biznesu. Zarząd deklaruje, że docelowo, czyli od 2024 r., będzie rekomendował wypłacanie w formie dywidendy 50 proc. zysku (10 proc. w 2020 r.), zastrzega jednak, że decyzja w tej sprawie będzie w gestii walnego. Inna szansa na odzyskanie zainwestowanej gotówki to sprzedaż akcji, warto jednak pamiętać, że papiery nie będą płynne, bo spółka na razie nie wybiera się na giełdę, choć Kamil Kita nie wyklucza tego w przyszłości. W grę wchodzi też wprowadzenie inwestora branżowego.

Jazda po piwie

Obecnie największą popularnością na platformach crowdfundingowych cieszy się branża browarnicza. Browar Wrężel dotychczas pozyskał ponad 1,1 mln zł od 1662 inwestorów, planowana kwota zbiórki to 4,2 mln zł. Na drugim miejscu jest Marie Zélie — od 168 inwestorów firma zebrała 780 tys. zł z 2 mln zł. 565 tys. zł inwestorzy powierzyli producentowi samochodów — spółce FSE Holding. Do końca akcji, w której planowano zebranie 1 mln zł, pozostało 9 dni. Pozostałe dostępne zbiórki to: Prometheus, Pelixar, Wolf & Oak Distillery, IBT International Brands Trading, No Gravity Development, Haje i EHO.

O tym warto pamiętać

Jak kupić akcje w zbiórce udziałowej...

Udziały w spółkach można kupić przez platformy polskie i zagraniczne. Trzeba pamiętać, że platformy nie muszą wnikliwie analizować spółek przed dopuszczeniem do sprzedaży akcji. Nie ponoszą odpowiedzialności za jakość oferty — działają zwykle tylko jak słup ogłoszeniowy. Czasami spółki oferują je też na własną rękę.

...a jak je sprzedać?

W grę wchodzi sprzedaż akcji innemu inwestorowi na podstawie umowy cywilnej. W tym wariancie cenę sprzedaży udziałów należy ustalić z kupującym. Inne możliwości to odsprzedaż akcji na giełdzie (o ile spółka zadebiutuje na rynku) i sprzedaż inwestorowi strategicznemu lub finansowemu (jeśli taki się pojawi). Czasem spółki decydują się na wykup akcji własnych.

Jakie jest ryzyko?

Większość oferujących to start-upy, należy więc uzbroić się w cierpliwość — pierwsza okazja do sprzedaży akcji może się pojawić po kilku latach i nie ma gwarancji, że z inwestycji uda się wyjść z zyskiem. Ryzyko jest wysokie — nawet dobry plan może nie wypalić, w najgorszym wypadku prowadząc do utraty całego kapitału. Może się okazać, że biznes, w który zainwestowaliśmy, nigdy nie będzie rentowny — nie wyjdzie z fazy pomysłu, upadnie z powodu dużej konkurencji, braku klientów lub złego zarządzania. Przed inwestycją należy korzystać z każdej informacji, która zwiększa szansę na podjęcie trafnej decyzji. Warto zapoznać się z dokumentami spółki — informacjami o jej działalności i rodzajami ryzyka. Zwykle można zadawać pytania, prosić o dokumenty finansowe i prognozy. Warto też zwrócić uwagę na komunikację z przyszłymi inwestorami i historię dokonań zespołu menedżerów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Szymon Maj

Polecane