Socjaliści atakują

MW
opublikowano: 2006-06-01 00:00

Po zniesieniu zasady pochodzenia unijna lewica chce szerokiej definicji usług publicznych wyłączonych z liberalizacji.

Europejscy socjaliści (PES), druga co do wielkości frakcja w Parlamencie Europejskim, nie spoczywa na laurach. Po wygranej batalii przeciw zasadzie kraju pochodzenia, korzystnej dla nowych członków UE, i wydłużeniu o rok czasu na wdrożenie dyrektywy przystąpili do kolejnej ofensywy. Chcą ją zmiękczyć poprzez szeroką definicję usług publicznych wyłączonych z liberalizacji. Kampanię rozpoczęli od przedstawienia samej definicji, zapowiadając, że wkrótce prześlą ją do KE.

— Obywatele Unii muszą mieć prawo do wysokich standardów edukacji, usług zdrowotnych, bezpiecznych dostaw wody, usług transportowych i socjalnych —twierdzi Martin Schulz, lider PES.

PES chce, by wszystkie usługi publiczne charakteryzowały się ogólnym dostępem, otwartością, wysoką jakością, dostępnością cenową i przejrzystością. To rządy mają decydować o tym, jak zapewnić i sfinansować te usługi, a także komu i na jakich zasadach przyznać koncesje i rekompensaty dla dostawców.

Na reakcję oponentów nie trzeba było długo czekać.

— To kampania, która ma na celu ochronę części producentów przed dostarczeniem szybszej i lepiej zorientowanej na odbiorcę usługi — komentuje Gunnar Hokmark, szwedzki deputowany.

Mimo wielu nacisków KE nie chciała definiować usług publicznych, pozostawiając to w gestii państw członkowskich.