Specustawy pod lupą Brukseli

opublikowano: 04-06-2019, 22:00

MSZ obawia się, że Komisja Europejska zakwestionuje projekt ustawy portowej. Nie powinno to jednak przeszkodzić w inwestycjach

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ) przygotowało projekt specustawy, mającej usprawnić inwestycje w rozbudowę portów bałtyckich. Terminale mają być budowane w formule publiczno-prywatnego partnerstwa (PPP) i pochłonąć przynajmniej 15 mld zł. Zastrzeżenia dotyczące projektu zgłosiło Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ). Wątpliwości dotyczą m.in. skrócenia terminów wydawania decyzji administracyjnych i ograniczenia możliwości odwoławczych stron zainteresowanych projektami.

Nie tylko porty

Grzegorz Witkowski, wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, informuje, że uwagi MSZ mają związek z prowadzonym przez Komisję Europejską badaniem kilku już działających specustaw, m.in. dotyczącej budowy kanału przez Mierzeję Wiślaną. Rzeczywiście MSZ w opinii do projektu ustawy portowej przyznaje, że Bruksela skierowała zarzuty formalne dotyczące ośmiu specustaw, i przestrzega, że podobny scenariusz może zrealizować po wejściu w życie przepisów ułatwiających budowę bałtyckich terminali.

„Należy zatem liczyć się z ryzykiem objęcia również (…) specustawy dotyczącej przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie budowy portów zewnętrznych zakresem postępowania naruszeniowego prowadzonego przez Komisję Europejską, a w konsekwencji także skierowania przez Komisję skargi przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE i wyrokiem niekorzystnym dla Polski” — napisał w opinii Piotr Wawrzyk, wiceminister spraw zagranicznych.

— Sprawę rozstrzygną już nowi przedstawiciele Komisji Europejskiej, wybrani w niedawno przeprowadzonych wyborach — podkreśla Grzegorz Witkowski.

Zamknięta karta

Polskie specustawy są badane na kilku płaszczyznach. Szymon Huptyś, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury, informuje, że postępowanie prowadzone przez Komisję Europejską dotyczy naruszenia dyrektywy środowiskowej, za której przestrzeganie w Polsce odpowiada przede wszystkim resort środowiska.

— Jednak ze względu na fakt, że kwestie środowiskowe mają wpływ na realizację inwestycji, w kręgu zainteresowania KE są również specustawy, na podstawie których realizowane są inwestycje infrastrukturalne. Ministerstwo Infrastruktury prowadzi w tej sprawie korespondencję z KE — twierdzi Szymon Huptyś.

Barbara Dzieciuchowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, przypomina, że od wielu lat niemal wszystkie znaczące inwestycje publiczne, np. autostrady i linie kolejowe, są budowane i modernizowane na podstawie specustaw. Jej zdaniem nawet jeśli unijne instytucje zakwestionują polskie przepisy, nie wpłynie to negatywnie na inwestycje już wykonane i rozliczone, nie trzeba też będzie dokonywać korekt finansowych w bieżących inwestycjach.

Nowy system

Barbara Dzieciuchowicz uważa, że negatywna ocena KE czy TSUE może natomiast wymusić zmianę prawa inwestycyjnego w Polsce i przebudowę systemu realizacji projektów publicznych. Podobny wniosek płynie z pisma MSZ. Z opinii Piotra Wawrzyka wynika, że gdyby wyrok TSUE potwierdził „niezgodność usprawnień proceduralnych zawartych w specustawach z dyrektywą 2011/92/UE [środowiskową — red.], oznaczać to będzie konieczność wprowadzenia fundamentalnych zmian w całym systemie procedur inwestycyjnych”.

Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB), przypomina, że od wielu lat trwają próby ujednolicenia przepisów budowlanych, dzięki którym łatwiej byłoby realizować inwestycje. Wymienia Kodeks urbanistyczny i tzw. ustawę korytarzową, która miała precyzować przepisy dotyczące realizacji różnych inwestycji liniowych — dróg, sieci kolejowych, energetycznych, gazowych itp. Prace nad tymi dokumentami zakończyły się jednak fiaskiem, więc obecnie większość inwestycji jest wykonywana na podstawie specustaw.

Szef PZPB uważa, że nawet jeśli unijne instytucje zakwestionują zgodność polskich specustaw z przepisami wspólnotowymi, to ich wykonanie w praktyce może być uznane za zgodne z unijnymi normami. W przyszłym roku upływa pięcioletni okres trwałości dla wielu inwestycji wykonywanych w poprzedniej perspektywie, więc nie zostaną one raczej zakwestionowane. Zanim zapadną decyzje w strukturach KE lub TSUE, może minąć kilka lat.

— Samo badanie przez TSUE zgodności specustaw z unijnymi przepisami może utrudnić realizowanie projektów. Są finansowane przez instytucje międzynarodowe, które zwracają uwagę na ryzyko prawne — twierdzi Jan Styliński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu