Spekulanci kontrolują 10 proc. handlu na GPW

opublikowano: 03-03-2019, 22:00

Udział handlu algorytmicznego w obrotach akcjami na warszawskiej giełdzie systematycznie rośnie. Po raz pierwszy przekroczył 10 proc.

Dokładnie 10,3 proc. wyniósł udział handlu algorytmicznego w obrotach akcjami na warszawskiej giełdzie w czwartym kwartale 2018 r. Sama wartość całkowitych obrotów była jednak mniejsza niż choćby trzy miesiące wcześniej.

— Kwestia spadku wartości obrotów to kwestia wycen, a nie aktywności inwestorów — zastrzega Jacek Fotek, wiceprezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Handel algorytmiczny to transakcje zlecane przez komputery bez udziału człowieka. Sprowadza się do generowania transakcji, które mają wykorzystać najmniejsze, dające szansę na zarobek, różnice kursowe.

Coraz więcej zagranicy

Znaczenie handlu algorytmicznego na GPW rośnie niemal z kwartału na kwartał. W 2017 r. ta forma aktywności odpowiadała za 7,4 proc. wartości obrotów akcjami. W całym 2018 r. było to 9,3 proc., ale w poszczególnych kwartałach po raz pierwszy pokonywała 8, 9 i 10 proc. udziału w rynku. Jest to zasługa inwestorów zagranicznych, ale też giełdy, która oferuje preferencyjne stawki opłat dla dostawców tzw. wysokiej płynności.

— Handel czysto algorytmiczny i wykorzystywanie mikroruchów są bardzo korzystne dla wszystkich inwestorów, bo zmniejszają różnice między cenami kupna i sprzedaży. Ważne jest jednak, by lokalna branża maklerska zaczęła się interesować tymi rozwiązaniami. Obecnie przewagę mają zagraniczni członkowie giełdy. Wielka szkoda, że w ostatnich latach lokalni brokerzy nie interesowali się tą technologią — komentuje Marek Dietl, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

— Rozwój handlu algorytmicznego to trend światowy. My nie jesteśmy jego forpocztą — dodaje Jacek Fotek.

Handel algorytmiczny ma jednak swoje wady. Prowadzi do jednodniowych krachów, zwanych flash crashami. W Stanach Zjednoczonych pierwszy miał miejsce w 2010 r. Kolejny zdarzył się w 2013 r. Ten drugi wywołała fałszywa informacja ze zhackowanego konta twitterowego jednej z agencji prasowych o wybuchu bomby w Białym Domu. Amerykańskie algorytmy giełdowe analizują to medium i na podstawiesłów kluczowych uwzględniają twitterowe informacje w składanych zleceniach.

Kogo stać, a kogo nie

Niewątpliwie są jednak bardziej subtelne metody

wykorzystywania handlu algorytmicznego do manipulowania kursem generowanie fałszywych informacji. By identyfikować zmiany cen nie mające odzwierciedlenia w napływających informacjach GPW kupiła system firmy List Software.

— To ciągły wyścig zbrojeń. My się zbroimy i ci, którzy chcą zrobić coś złego pewnie też się zbroją — mówi Marek Dietl.

— Nowe technologie przyczyniają się do wzrostu ryzyka, ale jeśli zwiększa się obrót to w długim terminie wzmacnia cały rynek — dodaje Jacek Fotek.

Na koniec 2018 r. w kasie GPW leżało 189 mln zł. To 47 mln zł mniej niż rok wcześniej. Giełda osiągnęła jednak w 2018 r. 184 mln zł zysku netto, co było historycznym rekordem o 16 proc. lepszym od poprzedniego rekordu, osiągniętego rok wcześniej. Tymczasem zagregowany zysk polskiej branży maklerskiej w 2018 r. wyniósł 165 mln zł. Strata sektora na działalności podstawowej wyniosła jednak 215 mln zł. Rok wcześniej zagregowana strata brokerów na działalności podstawowej wyniosła 115 mln zł.

Polskim domom maklerskim trudno im więc inwestować w technologie niezbędne do handlu algorytmicznego.

— Te dane świadczą tylko o tym, że nawet gdybyśmy wprowadzili obrót akcjami za 0 zł, nie polepszyłaby się kondycja polskich domów maklerskich, bo nasze całkowite przychody z obrotów akcjami to 94 mln zł rocznie. Pewne zapóźnienia technologiczne względem zagranicznej konkurencji odbijają się teraz czkawką. Na rynku kapitałowym wciąż piękno jest, ale najpierw trzeba coś włożyć, by później coś z tego mieć — twierdzi Marek Dietl.

— Obniżka opłat mogłaby w pewnym stopniu pomóc krajowym domom maklerskim. Ale na pewno nie rozwiąże wszystkich problemów. Czas na obniżkę opłat został po prostu przespany. Gdyby do niej doszło w latach 2010- -14 być może nie mielibyśmy w branży maklerskiej takiej zapaści jak obecnie. Ale nie byłoby to antidotum na wszystkie problemy, bo są one bardzo poważne. Choćby dlatego, że giełda nie jest obecnie miejscem, gdzie spółki chcą być — komentuje Mariusz Sadłocha, prezes działającej w branży funduszy inwestycyjnych spółki Starfunds, a przez 19 lat szef domu maklerskiego Santander Bank Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu