Przez długie godziny inwestorzy na Wall Street nie wiedzieli jak mają się ustosunkować do zaskakującej decyzji banków centralnych, w tym samego Fed w sprawie obniżenia stóp procentowych. Mimo, że zmniejszenie ceny pieniądza to dobra informacja dla giełd, nie wzbudziła początkowo entuzjazmu wśród inwestorów. Dopiero w drugiej części sesji kupujący mocniej zaatakowali. Analitycy tłumaczyli to wzrostem atrakcyjności papierów spółek reprezentujących nowoczesne technologie i koncernów surowcowych, które obniżyły wyceny do poziomów nie notowanych od 13 lat. Finisz jednak był mocno czerwony.
W średniej Dow Jones mocno zniżkowała Alcoa. Aluminiowy gigant w skutek zawirowań na rynku kredytowym ma problemy ze spadkiem zamówień, a analitycy z obawą oczekują prezentacji wyników kwartalnych.
Powodów do zadowolenia nie mieli także udziałowcy koncernów motoryzacyjnych. Silnie spadały wyceny m.in. General Motors i Forda, które w trakcie sesji ustanowiły historyczne minima. Spadkową tendencję, choć zdecydowanie słabszą niż dzień wcześniej kontynuowały papiery Bank of America. Instytucja która przejęła Merrill Lynch sprzedała 455 mln akcji w cenie 22 USD za walor, co jest o 8 proc. niższą ceną niż wynosił kurs wczorajszego zamknięcia na NYSE.
Sesja miała symboliczne znaczenie. 9 października 2007 r. indeksy na Wall Street ustanowiły historyczne rekordy. Od tamtej pory, DJ stracił ponad 32 proc.
Tadeusz
Stasiuk