Strajk zjada oszczędności JSW

opublikowano: 10-02-2015, 00:00

Górniczy związkowcy nie mogą porozumieć się z zarządem, a w stojących kopalniach robi się niebezpiecznie.

Jak nie da się rozmawiać, to zawsze można pokrzyczeć — i coś napisać. Związki zawodowe z Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), strajkujące od 28 stycznia, zapowiedziały, że od wtorku rozpoczną strajk okupacyjny i głodówki. Domagają się przede wszystkim interwencji resortu skarbu i odwołania zarządu z prezesem Jarosławem Zagórowskim, obwinianym za pogarszającą się kondycję spółki, na czele. W poniedziałek po południu policja użyła wobec protestujących gazu łzawiącego i armatek wodnych. Zarząd tymczasem wystosował list do pracowników,wzywający do powrotu do pracy, i na płonące przed siedzibą spółki opony odpowiedział snuciem wizji pożarów, trawiących opuszczone przez górników ściany kopalni.

— Z każdym dniem strajku poziom zagrożenia pożarowego i zawałowego jest wyższy. Na pięciu ścianach sytuacja jest już poważna. Przywrócenie normalnej produkcji na części ścian, po zakończeniu protestów, może zająć kilka miesięcy — mówi Jerzy Borecki, wiceprezes JSW. Tyle że na zakończenie protestów na razie się nie zanosi. JSW przez strajk wydobyło w tym roku o 0,5 mln ton węgla mniej, niż zamierzało, i choć sprzedaje zapasy, ma problem z zaopatrzeniem klientów. Koksownie zaczęły kupować surowiec w innych źródłach, a te z grupy JSW ścięły produkcję o połowę.

— Utrzymujemy płynność, ale przy braku produkcji i zmniejszonej sprzedaży istnieje oczywiście ryzyko upadłości. Chcemy utrzymać miejsca pracy w spółce, ale by to zrobić, musimy wprowadzić program oszczędnościowy. Cięliśmy już koszty we wszystkich obszarach poza kosztami pracy — mówi Jarosław Zagórowski, prezes JSW.

Związkowcy zgodzili się w ubiegłym tygodniu na zamrożenie pensji, zawieszenie dopłat do przewozów pracowniczych czy rozliczanie chorobowego według standardowych zasad. Nie ma jednak zgody w najważniejszych kwestiach, czyli w sprawie czternastek (kosztują rocznie 250 mln zł, zarząd chce uzależnić je od poziomu zysku netto), sześciodniowego tygodnia pracy — i odwołania prezesa.

— Finanse spółki są, jakie są, ceny węgla na światowych rynkach również. To, kto jest prezesem JSW, nie ma na to wpływu i zmiana na fotelu prezesa nie zmieni sytuacji JSW — broni się Jarosław Zagórowski.

W strajku uczestniczy ok. 9,5 tys. z 26,3 tys. pracowników. Według zarządu JSW, każdy dzień przerwy w pracy to 27 mln zł utraconych przychodów.

— W wyniku strajku uzyskaliśmy do tej pory około 130 mln zł mniej ze sprzedaży surowca, niż zakładaliśmy w planie na pierwszy kwartał. To niemal tyle, ile oszczędności osiągniemy w tym roku dzięki tym fragmentom porozumienia, które w ubiegłym tygodniu zostały zaakceptowane przez stronę związkową. Strajk już zjadł te oszczędności — mówi Robert Kozłowski, odpowiedzialny za finanse w zarządzie JSW. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy