Stream zamierza wejść do pierwszej ligi

Łukasz Dec
opublikowano: 16-08-2006, 00:00

Nowy zarząd Stream Communications chce realizować stare plany rozwoju, ale z nowymi udziałowcami i za dużo większe pieniądze.

Walne zgromadzenie akcjonariuszy należącego do kilku zagranicznych inwestorów finansowych operatora telewizji kablowej zatwierdziło plany zarządu spółki: w półtora roku liczba abonentów ma wzrosnąć dwuipółkrotnie, bo tylko wtedy można będzie myśleć o korzystnej odsprzedaży sieci.

Specjalista od sprzedaży

— Mamy bardzo ambitne plany. Dzięki pieniądzom od inwestorów chcemy, żeby do końca przyszłego roku nasza sieć liczyła nie mniej niż 150 tysięcy abonentów — mówi Jan Rynkiewicz, szef zarządu Stream Communications, wcześniej zaangażowany w prywatyzację browarów Żywiec i Okocim, przez pewien czas członek zarządu Elektrimu.

Z operatorem związany jest od momentu powstania. Z powodu nieporozumień z częścią udziałowców na parę lat odsunął się od działalności w spółce.

— Nie odpowiadała mi strategia rozwoju ograniczająca się do przejmowania małych firm. Realizując ją przez ostatnie dwa- -trzy lata, zdobyliśmy kilkanaście tysięcy nowych abonentów, ale też wpadliśmy w spore zadłużenie — mówi Jan Rynkiewicz.

W ostatnim roku pozmieniali się właściciele operatora i zaaplikowali spółce forsowne uzdrowienie. Między innymi odeszło dwóch członków zarządu: Adam Wójcik i Stanisław Lis. Siedzibę firmy przeniesiono z Vancouver do Warszawy.

— Zmodyfikowaliśmy strategię zdobywania abonenta. Postaramy się skupić jak największą liczbę małych firm, ale nie tylko i nie za wszelką cenę. Wielkich inwestorów nie interesuje skupowanie małych. To jest nisza, w której znaleźliśmy swoje miejsce. Zamierzamy uczestniczyć w konsolidacji rynku, nie walcząc z rekinami — dodaje Jan Rynkiewicz.

Wejść między największych

Stream Communications należy do dziesiątki największych operatorów telewizji kablowej w Polsce, ale z 62 tys. abonentów daleko mu do takich sieci, jak UPC, które ma milion abonentów, czy Vectra (620 tys.). Na rynku postępuje stopniowa konsolidacja. Na małą skalę prowadzą ją operatorzy, jak właśnie Stream czy warszawski Spray, skupujący sieci mające kilka tysięcy abonentów. Wielkich inwestorów finansowych czy branżowych nie interesują dzisiaj małe sieci.

Stream zdobyło niedawno pięć milionów dolarów na akwizycje, ale na tym na pewno nie poprzestanie. Kilka lat temu, szykując się do giełdowego debiutu, firma szacowała, że plan akwizycji wymaga około 50 milionów. I środków tej wielkości będą poszukiwać obecni udziałowcy operatora.

Okiem konkurenta

Ciężki kawałek chleba

Bardzo trudno negocjuje się z właścicielami małych sieci. Mają wysokie oczekiwania finansowe, często oderwane od przychodów i osiąganej na działalności marży. Ponadto są przywiązani do pierwszego przedsięwzięcia, które z sukcesem uruchomili. Ceny za gniazdko abonenckie osiągają teraz równowartość od 10 do 15 miesięcznych przychodów. Zależą od lokalizacji, potencjału wzrostu, stanu technicznego, konkurencji itd. Trzeba też pamiętać o — często bardzo wysokich — kosztach technicznej integracji przejmowanych sieci.

Bogdan Paszkowski

szef warszawskiej sieci Spray

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Dec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu