Surowce nie będą tanieć

opublikowano: 16-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Mimo że popyt miejscami słabnie, kursy pozostają wysoko ze względu na utrzymujące się problemu z podażą. Ceny sprzed pandemii prędko nie wrócą - mówi Adam Czorniej, zarządzający w Skarbiec TFI.

Oprócz restrykcji sanitarnych i lockdownów pandemia koronawirusa w pierwszej fazie doprowadziła do zatrzymania pracy niemal całego przemysłu. Kiedy gospodarki zaczęły się otwierać, nastąpił poważny deficyt większości dóbr, w tym również surowców. Niedobór podaży mocno napiął sytuację rynkową i skutkował długotrwałą hossą na giełdowych kontraktach na ropę, gaz, metale przemysłowe oraz szlachetne.

Gdy sytuacja na rynku zaczęła się normować, Rosja zaatakowała Ukrainę i przywróciła surowcowy chaos. Kursami znowu poruszały obawy o podaż oraz wysoki popyt krótkoterminowy. Mimo że zapotrzebowanie zaczęło się normować, co doprowadziło w czerwcu 2022 r. do pierwszej korekty rynku surowców od dwóch lat, niepewność co do podaży pozostała i ma utrzymywać się przez wiele miesięcy. Sytuacja jest mniej oczywista niż na początku hossy, jednak przy odpowiedniej selekcji nadal będzie można zarobić.

- Na początku hossy surowcowej na ceny bardzo mocno oddziaływały zarówno czynniki popytowe, jak i podażowe. Obecnie w wyniku słabnącej koniunktury gospodarczej na świecie i w obliczu podwyżek stóp procentowych spada aktywność gospodarcza, ale niewiele zmieniło się w kwestii redukcji strukturalnych problemów z pozyskiwaniem surowców. Wiele wskazuje na to, że ta sytuacja szybko się nie zmieni. Nawet jeśli w przyszłym roku nadejdzie recesja, to jej wpływ na rynek będzie raczej krótkotrwały, a deficyty produkcyjne będą obecne przez dłuższy okres tworząc środowisko do dalszego wzrostu cen niektórych surowców - mówi Adam Czorniej, zarządzający Skarbiec TFI.

Zmiana dynamiki

W ciągu ostatnich dwóch lat rosły ceny większości surowców. Pandemia zatrzymała chwilowo podaż oraz podała w wątpliwość siłę popytu. Kiedy zapotrzebowanie wróciło do normalnych poziomów, rynek napotkał znaczne deficyty, które podniosły kursy. Po raz pierwszy nasycenie rynku objawiło się w czerwcu 2022 r. Zbiegło się z rekordowo wysokimi odczytami inflacyjnymi i agresywnym zacieśnianiem polityki pieniężnej Fedu. Skutkowało to pokaźnym spadkiem większości kursów - indeks Bloomberg Commodity osunął się ponad 15 proc.

- Początki hossy surowcowej wiązały się z wysokimi tempem wzrostu cen we wszystkich kategoriach. Obecnie zmiany cen na rynku nie są już tak oczywiste. Widzimy kategorie, które wciąż drożeją oraz takie, gdzie od pewnego czasu ceny zachowują się znacznie słabiej - mówi Adam Czorniej.

Należy jednak mieć świadomość, że opieranie strategii inwestycyjnej na samych niedoborach podaży już nie wystarczy, gdyż rynek ma zupełnie inne oblicze niż dwa lata temu. Widać to na kontraktach terminowych. Dotychczas zazwyczaj wyżej wyceniane były te krótkoterminowe, co oznaczało zapotrzebowanie rynku “na teraz”. Sytuacja się jednak zmieniła i coraz częściej występuje zjawisko nazywane contango - wyżej wyceniane są kontrakty długoterminowe, co sygnalizuje, że rynek nie obawia się o podaż w krótkim terminie, a presja cenowa spada.

Gazu będzie mało

Sytuacja, w której dopływ gazu ziemnego z Rosji jest stale ograniczany i brakuje informacji sygnalizujących zakończenie konfliktu zbrojnego za wschodnią granicą NATO, jest bycza dla kontraktów na surowiec. W Europie, w której dopływ gazu ziemnego jest stale redukowany i obecnie wynosi 20 proc. normalnego rozmiaru, popyt się zwiększa. Ceny tego surowca wzrosły siedmiokrotnie, a główną rolę gra czynnik podażowy. Małe są szanse na to, że kraje takie jak Niemcy czy Francja zdołają nadrobić deficyty podażą z nowych źródeł. Głównym problemem jest transport, dla którego infrastrukturę buduje się latami. Na starym kontynencie czynione są inwestycje w infrastrukturę gazu ziemnego, ponieważ jest ona przestarzała. Większość z nich powstanie dopiero w 2025 r., co przy utrzymujących się wahaniach podażowych utrudni sytuację niektórych państw. Nie ma też pewności czy rządy państw zachodnich będą skore do dużych wydatków, ponieważ kłóciłoby się to z ich zobowiązaniami ESG i transformacją energetyczną, która zakłada rychłe odejście od gazu.

- Odchodząc od węgla UE traktuje gaz ziemny jako paliwo przejściowe w kierunku zielonej energii. Docelowym źródłem energii będą surowce odnawialne. Z jednej strony chcemy, aby transformacja nastąpiła jak najszybciej, a z drugiej “na już” musimy zasilić gospodarki - tłumaczy zarządzający.

Ropa nie stanieje

Drożejący gaz oraz przekonanie o tym, że jego ceny będą się utrzymywać wysoko powodują, iż spółki coraz chętniej korzystają z ropy jako substytutu. Przemysł często dostosowuje się do tego surowca z perspektywą długoterminową, co paradoksalnie podnosi jego ceny i zmniejsza opłacalność czynionych ruchów.

- Z uwagi na rosnące ceny widoczne jest zjawisko, w którym spółki ograniczają popyt na gaz i “przesiadają” się na relatywnie tańszą ropę. Powoduje to, że wysokie ceny gazu podnoszą również ceny ropy. Według szacunków w drugim półroczu 2022 zgłaszany popyt z tytułu konwersji może wzrosnąć o około 300 tys. baryłek dziennie - mówi Adam Czorniej.

Dalsza podaż pozostaje pod znakiem zapytania, co jest kolejnym czynnikiem utrzymującym kursy w okolicach 100 USD za baryłkę. Mimo że obecnie widać na rynku pewne rozluźnienie, jest to okres przejściowy. Do niedawna nadzieją był wzrost produkcji państw członkowskich OPEC, jednak kilka tygodni temu okazało się, że jest on raczej niemożliwy.

- Podaż ropy od pewnego czasu wzmacniana jest uwalnianiem rezerwy strategicznej w USA. Ten plan wsparcia dla rynku kończy się w październiku, co w połączeniu z embargiem na rosyjską ropę w ramach szóstego pakietu sankcji, który zacznie obowiązywać w grudniu, może wpłynąć na ceny. W obecnym kontekście geopolitycznym nie widzimy przestrzeni do spadku cen tego surowca. Po szeregu spotkań OPEC pojawił się impas. Mimo że spodziewano się znacznego zwiększenia produkcji po wizycie Joego Bidena w Arabii Saudyjskiej, to do niego nie doszło - dzienna podaż ma wzrosnąć tylko o 100 tys. baryłek dziennie. Według nowych opracowań kartel nie ma tak naprawdę możliwości, aby dalej zwiększyć produkcję - dodaje Adam Czorniej.

Niedźwiedzie, porzućcie nadzieję
Niedźwiedzie, porzućcie nadzieję
Zdaniem Adama Czornieja, zarządzającego w Skarbiec TFI, niepewność co do podaży ropy jest na tyle duża, że cena baryłki w najbliższych miesiącach będzie się utrzymywać na poziomie 100 USD.
Marek Wiśniewski

Jest w czym wybierać

Bez względu na zakładany scenariusz globalnych wydarzeń gospodarczych, inwestorzy mają na rynku surowców wiele okazji do zarobku. Z perspektywy graczy, którzy obserwują kurs miedzi, ciekawe mogą być losy chińskiej gospodarki. Jeśli wybudzi się ona z pocovidowego snu i powróci do efektywności sprzed ponad dwóch lat, może to podbić kurs jednego z najpopularniejszych metali przemysłowych.

- Chiny są zagadką. Publikowane Pprognozy gospodarcze dla tego kraju na początku roku były dość mocnebycze i mimo żenatomiast rzeczywistość okazała się znacznie trudniejsza. , ilość obostrzeń spada i popyt na paliwa rośnie, co może mieć dodatkowy wpływ na rynek.Polityka zero covid istotnie wpłneła na pogorszenie koniunktury w pierwszym półroczu. Obecnie restrykcje są redukowane, a tempo odbicia coraz wyraźniejsze . Nie ma jednak pewności czy ten stan rzeczy utrzyma się do końca roku. - mówi Adam Czorniej.

Popyt na miedź pobudzić może również transformacja energetyczna, gdyż metal ten jest jednym z najlepszych przewodników prądu, będącego podstawa zielonej przyszłości energetycznej. Przy coraz większych problemach z wydobyciem może to doprowadzić do podobnego napięcia rynkowego, jakie obecnie widzimy na przykładzie gazu ziemnego.

- Całą transformacja energetyczna, o której mówimy w przypadku ropy i gazu ziemnego, będzie się opierać na miedzi. Metal ten świetnie przewodzi prąd, co już teraz wykorzystywane jest przy elektromobilności. Pojawiają się obawy o podaż, ponieważ jego wydobycie odbywa się ze szkoda dla środowiska i nie spełnia wielu norm również społecznych. Surowiec pozyskiwany jest przede wszystkim w Chile, gdzie mieszkańcy próbują blokować nowe inwestycje. Rośnie świadomość społeczna, a uboczne skutki funkcjonowania kopalń odciskują piętno na ekosystemie, generując problemy, np. z brakiem dostępności wody, w tym również wpływając na jej ograniczenie dla gospodarstw domowych - dodaje Adam Czorniej.

Dodatkowe zagrania

Zboża

Eksport pszenicy z ukraińskich portów ruszyła niedawno na po tym, jak ukraińskie statki opuściły porty w Ukrainie na mocy postanowień ze Stambułu. Nie ma jednak pewności czy warunki porozumienia będą w przyszłości respektowane. Ponadto oczywistym problemem rynku rolnego jest panująca susza wpływająca na słabsza jakość zbóż

Metale szlachetne

Na rynku metali szlachetnych warto przyjrzeć się srebru. Zwykle poruszało się ono w korelacji ze złotem, natomiast w ostatnim czasie zaczęło zachowywać się relatywnie gorzej i widzimy miejsce na wzrost cen w dalszej części 2022 r. Generalnie przyszły rok powinien być sprzyjający dla całego rynku metali szlachetnych. Łagodniejsza narracja Fedu może wspierać wzrost.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane