Święto w cieniu protestu

Marta Bellon
opublikowano: 11-03-2010, 00:00

Gazela numer 1 z Lubelskiego nie odebrała nagrody. Zamiast zarządu na gali stawili się pracownicy z transparentami.

Kryzys dosięgnął jednego z liderów lubelskiego rankingu "PB"

Gazela numer 1 z Lubelskiego nie odebrała nagrody. Zamiast zarządu na gali stawili się pracownicy z transparentami.

Początek wtorkowej gali w Lublinie przebiegł pod znakiem pikiety związkowców, którzy protestowali przeciw nagrodzeniu firmy Świdnik Trade — liderki lubelskiego rankingu. Spółka, która w latach 2006-08, czyli okresie branym pod uwagę w tej edycji Gazel Biznesu, radziła sobie świetnie, w ubiegłym roku wpadła w poważne kłopoty, gdy drastycznie spadły zamówienia na jej produkty. Wtedy zaczęła zwalniać i wstrzymywać wypłacanie pensji. Pisaliśmy o tym we wtorkowym wydaniu "PB". Zarząd firmy Świdnik Trade nie wziął udziału we wczorajszej gali i nie otrzymał nagrody.

Protestujący przyznali, że rozumieją, iż nagrodę przyznano za osiągnięcia firmy z lat prosperity, jednak podkreślali, że ich głównym celem jest zwrócenie uwagi na obecne kłopoty firmy i jej pracowników. Organizatorzy rankingu zapewnili ich, że "Puls Biznesu" będzie na bieżąco śledził sytuację w Świdnik Trade.

Zarząd spółki, mimo że nie wysłał reprezentanta na lubelską galę, przedstawił redakcji plan naprawczy, a Krzysztof Kozyra, dyrektor handlowy firmy, zapewnił, że do kwietnia ureguluje ona zaległości w wypłatach.

Pod górkę

Większości firm, które podczas gali świętowały swój sukces, udało się jednak uniknąć kłopotów lubelskiej Gazeli nr 1. Choć poprzedni rok im też dał się we znaki. Największym problemem firmy Krismar byli niewywiązujący się z płatności klienci. Krismar świadczy usługi rozliczeniowe za paliwa, towary i usługi za pośrednictwem kart paliwowych. Gdy klienci zaczęli spóźniać się z płatnościami, firma musiała sięgnąć po pomoc prawną.

— Doszło do tego, że w pewnym momencie korzystaliśmy z 30 prawników, żeby pościągać wszystkie długi — mówi Ludmiła Michekina, prezes Krismaru.

To skłoniło spółkę do zaostrzenia warunków współpracy z klientami. Do umowy wprowadzono możliwość zaprzestania świadczenia usług, gdy klient nie płaci. Po tej decyzji ci, którzy nie byli w stanie płacić w terminie, zrezygnowali, a zostali klienci wywiązujący się z umowy.

— Zminimalizowaliśmy ryzyko prowadzenia biznesu. Lepiej zarabiać mniej, ale zarabiać niż tracić — podkreśla pani prezes.

Zmiana umowy nie była jedynym działaniem, jakie firma podjęła w okresie dekoniunktury. Cały czas załoga spółki liczyła i liczy nadal koszty oraz oszczędza tam, gdzie jest to możliwe.

— Nie można prowadzić biznesu bez ciągłej restrukturyzacji kosztów. Wyłącznie ci przedsiębiorcy, którzy to robią, mają szansę na przetrwanie w tych trudnych czasach — uważa Ludmiła Michekina.

Prezes z mniejszą pensją

Żeby przetrwać 2009 r., Przedsiębiorstwo Automatyki i Telekomunikacji KZA, Gazela Biznesu nr 2 w lubelskim zestawieniu, również musiała ciąć wydatki, m.in. obniżając pensje pracowników i… prezesa.

— Ograniczyliśmy też podstawowe koszty, np. transport, zrezygnowaliśmy z niektórych usług. To pozwoliło nam osiągnąć zysk. W październiku ubiegłego roku wszystko wróciło do normy — mówi Henryk Staniewski, prezes KZA.

2009 r. firma zakończyła na plusie, ale jej sprzedaż spadła o dwie trzecie. Przyczyna? Kolejnictwo nie ogłaszało przetargów infrastrukturalnych, do których mogłaby stawać jako wykonawca.

— W rok 2010 wchodzimy z dużym optymizmem, ponieważ jesteśmy podwykonawcami linii E65 LCS Ciechanów na odcinku Warszawa —Gdańsk. Podpisaliśmy kontrakt na 20 miesięcy — jeden z największych w historii firmy — mówi Henryk Staniewski.

Zwraca jednak uwagę, że aby wygrać przetarg, trzeba było złożyć tańszą ofertę, a więc zysk będzie nieco mniejszy.

Optymizm prezesa KZA studzi też pogoda.

— Śnieg zniknął, ale jest mróz, a robotom budowlanym i montażowym musi sprzyjać odpowiednia aura — podkreśla Henryk Staniewski.

Większość Gazel Biznesu narzeka na to, że przez ostrą i długą zimę trudniej robić im interesy, ale są też tacy, których ona cieszy.

Na przykład Lubelskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (LPEC), dla którego 2009 r. był najlepszym rokiem. Tegoroczna zima poprawiła kondycję firmy. W osiągnięciu dobrych wyników pomogła też mądra strategia i wyrzeczenia poprzednich lat. Długoterminowe planowanie biznesu, dopasowanie struktury organizacyjnej do obecnej formy zarządzania, systemy motywacyjne i inwestowanie w mądrą kadrę — to elementy strategii wymieniane przez Stanisława Kalinowskiego, prezesa LPEC.

Marta Bellon

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu