Szczyt WTO - sukcesu raczej nie będzie

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 13-12-2005, 16:35

Po pierwszym dniu 6.  Konferencji Ministerialnej Światowej Organizacji Handlu (WTO) w Hongkongu, z udziałem przedstawicieli 149 krajów, większość obserwatorów przychyla się do tezy, że sukcesu raczej nie będzie.

Po pierwszym dniu 6.  Konferencji Ministerialnej Światowej Organizacji Handlu (WTO) w Hongkongu, z udziałem przedstawicieli 149 krajów, większość obserwatorów przychyla się do tezy, że sukcesu raczej nie będzie.

    W Hongkongu jest delegacja polska z wiceministrem Marcinem Korolcem, odpowiadającym w resorcie gospodarki za szeroko pojętą problematykę handlową.

    O dokonanie przełomu w ciągnących się już od czterech lat rozmowach w ramach tzw. Rundy Rozwoju z Dauhy apelował sekretarz generalny ONZ Kofi Annan. Jego zdaniem powodzenie szczytu w Hongkongu może się przyczynić do "wyrwania z kręgu biedy" milionów ludzi.

    Państwa członkowskie WTO mają jeszcze rok na osiągnięcie postępu; koniec 2006 roku wyznaczono bowiem jako nieprzekraczalny termin sfinalizowania negocjacji, podjętych w 2001 roku w Dausze w Katarze.

    Dojście do porozumienia mogą jednak skomplikować  głębokie kontrowersje dzielące już nie tylko biednych i bogatych, lecz również Unię Europejską i Stany Zjednoczone. Unijny komisarz do spraw handlu Peter Mandelson zarzucił we wtorek USA, że zamiast dawać państwom rozwijającym się pieniądze, udzielają im pomocy żywnościowej, co tylko wspomaga farmerów w USA i "wypacza" realia handlowe.

    Uwagi te zirytowały szefa delegacji amerykańskiej Roba Portmana, który mówił dziennikarzom o unijnej "istnej obsesji" na punkcie pomocy żywnościowej. Odpierał zarzuty Mandelsona, nazywając je bezpodstawnymi.

    Kłopoty z przekazaniem swoich przemyśleń miał szef WTO Pascal Lamy. Gdy otwierał posiedzenie, było ono przerywane głośnymi okrzykami alterglobalistów: "Rozwój - tak, Dauha - nie".

    Podobne hasła wysuwało ok. 4,5 tys. demonstrantów, którzy przemaszerowali z Parku Wiktorii i zebrali się przed Centrum Konferencyjnym i Wystawowym, gdzie trwa szczyt WTO. W ramach protestu przeciwko ewentualnej liberalizacji handlu kilkanaście osób rzuciło się do wód Zatoki Wiktorii, tyle że w kapokach, co zapewniło bezpieczny przebieg protestu.

    Koreańczycy nieśli trumnę z napisem: "Spoczywaj w pokoju, WTO". Dwa lata temu, podczas 5. Konferencji Ministerialnej WTO w Cancun, Koreańczyk popełnił nawet samobójstwo, sprzeciwiając się poszerzaniu zakresu globalizacji.

    Znany z wielu antyglobalistycznych zachowań radykalny francuski działacz Jose Bove powtórzył swoją opinię, że otwarcie rynków jest zagrożeniem dla większości farmerów na Południu i na Północy. Bove jest zdecydowanie przeciwny polityce rolnej UE oraz USA, które jego zdaniem "ukrywają swoje subsydia eksportowe". Bovego niechciano wpuścić do Hongkongu; dostał się tu dopiero po interwencji Francuzów.

    Podczas zajść, do których doszło na brzegu zatoki, dziewięć osób, w tym dwóch policjantów, odniosło niegroźne obrażenia. Wystąpienia w Hongkongu miały w sumie spokojny przebieg w porównaniu z tym, co działo się podczas podobnych zgromadzeń WTO w Seattle (2001) i Cancun.

    We wtorek Japonia ogłosiła w Hongkongu, że przeznaczy 10 mld dolarów na wsparcie uboższych krajów, lecz w postaci wymiany handlowej. Unia postanowiła zwiększyć tego rodzaju wydatki z 400 mln do miliarda euro. W środę o podobnych planach pomocowych mają poinformować Stany Zjednoczone.

    WTO powstała w 1995 roku w miejsce GATT - Układu Ogólnego w Sprawie Ceł i Handlu. Przedstawiciele krajów członkowskich spotykają się minimum raz na dwa lata.

    W tegorocznej konferencji bierze udział 5800 delegatów.  Przybyło także 2167 reprezentantów organizacji pozarządowych. Szczyt obsługuje 3207 wysłanników mediów.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane