Czytasz dzięki

Szczytowa rozłąka potrwała pięć miesięcy

opublikowano: 16-07-2020, 22:00

Tytuł przypomniany poniżej dotyczył ostatniego szczytu Rady Europejskiej (RE) w formule wideokonferencji z 19 czerwca.

Górny wiersz wieszczył jego plajtę, dolny zaś wyrażał nadzieje związane z następną zbiórką prezydentów/premierów 27 państw. Dzisiaj spotykają się oni w brukselskim gmachu Europa pierwszy raz od 21 lutego stacjonarnie. Płonne są jednak nadzieje, że koniec pięciomiesięcznej rozłąki zwiększa szanse na osiągnięcie przez najwyższy unijny organ kompromisu.

Europa Building znowu przyjmuje szczyt Rady Europejskiej w zwyczajnej formule.
Zobacz więcej

Europa Building znowu przyjmuje szczyt Rady Europejskiej w zwyczajnej formule.

Na owalnym stole obrad RE leżą dwa gigantyczne pakiety. Pierwszy to warte 1,074 bln EUR traktatowe wieloletnie ramy finansowe (WRF) 2021-27, które znajdują się w niedoczasie. Jeśli miałyby wejść w życie od 1 stycznia 2021 r., to przynajmniej wobec nich musi unieść się nad szklistą Europą biały dym. Unijnemu aparatowi potrzeba pół roku na rozpisanie ich na szczegółowe dokumenty. Przyjmowane jednomyślnie WRF przetwarzane są przecież na siedem budżetów rocznych. Druga góra pieniędzy to skrojony na 750 mld EUR koronafundusz, czyli tzw. instrument odbudowy gospodarek unijnych państw. To nadzwyczajny produkt pozatraktatowy, ale analogicznie do WRF musi zostać przyjęty jednomyślnie, ponieważ oba pakiety są ściśle powiązane. Według ostatniej propozycji Charlesa Michela, przewodniczącego RE, około 500 mld EUR stanowiłyby granty, czyli rozdawnictwo pieniędzy, zaś 250 mld EUR pożyczki, z horyzontem zwrotu nawetdo 30 lat. Wśród źródeł finansowania miałyby się znaleźć m.in. opłata od plastiku, graniczna opłata węglowa i podatek cyfrowy.

Spory dotyczą wszystkiego — i strony dochodowej, i wydatkowej, zarówno WRF, jak też instrumentu odbudowy. W odniesieniu do perspektywy traktatowej sporne punkty powtarzalne co siedem lat to sama wartość WRF, struktura wydatków oraz wysokość rabatów od składek. Tematem nowym jest postulowana przez wiele państw warunkowość przyznawania pieniędzy i uzależnienie kwot od przestrzegania praworządności. W praktyce równa się to piętnowaniu rządów Polski i Węgier, ale raczej tylko werbalnym. Trudno sobie wyobrazić uzgodnienie formuły prawnej, skoro wymagałaby ona… jednomyślności, tak oto kółko się zamyka.

Specyficzną okolicznością szczytu RE jest przejęcie od 1 lipca prezydencji Rady UE przez Niemcy. To zupełnie inny organ, ministerialny. Zbiórką na najwyższym szczeblu prezydentów/premierów kieruje Charles Michel, zaś Angela Merkel ma formalny status szeregowca. Jednak to tylko teoria, pani kanclerz w praktyce traktuje szczyt niemal jak… swój. Z jednej strony zwiększa to szanse na kompromis, z drugiej jednak próba zdominowania RE przez największe państwo może mniejszych uczestników usztywnić i konkluzji znowu nie będzie. No cóż, wtedy poniższy gorzko-słodki tytuł da się wykorzystać kolejny raz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane