Tajemnicze transakcje akcjami CD Projektu

opublikowano: 09-07-2020, 22:00

Nieznany inwestor kupował akcje największego producenta gier po cenie 40 proc. wyższej od rynkowej.

W piątek inwestorów obserwujących warszawską giełdę zaskoczyła transakcja pakietowa, czyli transakcja przeprowadzona poza systemem notowań ciągłych, najczęściej między dużymi inwestorami, którzy umówili jej parametry. W transakcji właściciela zmieniło 10 tys. akcji po cenie 558,6 zł za sztukę, czyli blisko 38 proc. drożej niż kurs sesyjny. Zdziwienie było jeszcze większe, kiedy we wtorek także w transakcji pakietowej sytuacja się powtórzyła. Taki sam pakiet akcji zmienił właściciela także po 558,6 zł.

ROZDŹWIĘK:
ROZDŹWIĘK:
W transakcjach pakietowych akcje CD Projektu zmieniały właściciela po rekordowej cenie. W notowaniach sesyjnych straciły przez tydzień blisko 5 proc.

Tym razem strona kupująca przepłaciła za akcje producenta „Wiedźmina” względem kursu sesyjnego blisko 40 proc. Cała spółka w transakcjach została wyceniona na 53,69 mld zł, czyli na poziomie, którego nigdy nie zanotowała na GPW. Kupujący, zakładając, że w obu przypadkach był to ten sam podmiot, w obu transakcjach na akcje producenta gier wydał 11,2 mln zł.

Biorąc pod uwagę cenę obowiązującą na rynku, przepłacił o prawie 3,2 mln zł. Doświadczeni maklerzy i zarządzający, z którymi rozmawiał „PB”, drapią się w głowę i nie potrafią wytłumaczyć sensu tych transakcji.

— Takie transakcje czasem się zdarzają, ale jakie są intencje stron, tego nigdy się nie dowiemy. Być może chodzi o kwestie podatkowe lub jakąś inną optymalizację — mówi makler jednego z domów maklerskich.

— Żadnego uzasadnienie ekonomicznego w takich transakcjach nie ma. Nie ma powodu, aby ktoś kupował o 40 proc. drożej, niż mógł to zrobić na rynku. Kwestie przerzucania akcji między funduszami nie mogą tu wchodzić w grę — to nieetyczne i niezgodne z przepisami — mówi zarządzający funduszem.

40-procentowe odchylenie od ceny rynkowej to maksimum, na jakie pozwala giełda w transakcjach pakietowych zawieranych poza godzinami sesji. Wygląda więc na to, że inwestor chciał kupić akcje… jak najdrożej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Polecane