Tańszy Kernel wraca do łask inwestorów

Jacek Iskra
opublikowano: 18-06-2012, 00:00

Ukraińska spółka po wpadce ze zmianą prognozy odzyskuje zaufanie inwestorów. Jest też jednym z najtańszych blue chipów na GPW

Od połowy maja do początku czerwca kurs Kernela spadł o 31 proc. To cena, jaką ukraiński producent oleju słonecznikowego oraz czołowy eksporter tamtejszego zboża musiał zapłacić za narażenie na szwank zaufania inwestorów. W maju Kernel obniżył bowiem o 15 proc., do 215 mln USD, prognozę zysku za rok obrachunkowy kończący się 30 czerwca. To wystarczyło, by inwestorzy odwrócili się od akcji niegdysiejszego ulubieńca parkietu (w latach 2009-10 kurs wzrósł o blisko 500 proc.), a notowania zapikowały.

Przesadzona przecena

Przecenę dodatkowo pogłębiły obawy inwestorów o możliwą dewaluację, czyli skokowe obniżenie wartości hrywny po październikowych wyborach na Ukrainie. Analitycy bagatelizują jednak ten potencjalny problem.

— Kernel jako eksporter osiągający zdecydowaną większość przychodów w dolarach ucierpiałby na dewaluacji w mniejszym stopniu niż wiele innych porównywalnych spółek. Dodatkowo skala jego działalności i dywersyfikacja przychodów sprawiają, że inwestycja w jego akcje jest mniej ryzykowna niż w przypadku większości ukraińskich firm — zauważa Adam Kaptur, analityk Millennium Domu Maklerskiego.

Zdaniem analityków Erste Banku, reakcja rynku na obniżenie prognozy zysku przez Kernela była przesadzona.

— Naszym zdaniem, ostatnia prognoza zarządu Kernela jest konserwatywna i istnieje możliwość jej przekroczenia — uważa Igor Zolonkiwskij, analityk banku, który w ostatnim raporcie zaleca trzymanie akcji Kernela, a cenę docelową spółki określa na 62,6 zł.

Według szacunków Erste Banku, Kernel może przekroczyć skorygowaną przez zarząd prognozę zysku netto za rok obrachunkowy 2011/2012 o 10 mln USD. Podobnie uważa analityk DM Millennium.

— Skala korekty kursu po publikacji wyników kwartalnych i obniżeniu prognoz była nieuzasadniona — ocenia Adam Kaptur. Jednak, jak podkreśla, to dopiero pierwszy raz od czterech lat zdarzyło się, że spółka nie wykona pierwotnych prognoz. Po drugie, trwający rok obrotowy prawdopodobnie będzie pierwszym od początku obecności Kernela na giełdzie, gdy spółka nie poprawi zysku netto w ujęciu rok do roku. — Są to czynniki, które mogły przyczynić się do negatywnej reakcji inwestorów na wyniki kwartalne — dodaje analityk DM Millennium.

Powrót do zwyżek

Inwestorzy zdają się jednak powoli odzyskiwać wiarę w spółkę. W ciągu kilku ostatnich sesji kurs akcji ukraińskiej firmy wzrósł z 51,5 zł do 59 zł. Gracze uznali, że akcje spółki z Kijowa są już na tyle atrakcyjne, że warto się nimi ponownie zainteresować. Po majowej przecenie wskaźnik cena/zysk dla Kernela spadł do poziomu 6, a nawet teraz po odbiciu notowań wynosi 6,9 — najmniej ze spółek wchodzących w skład indeksu WIG20 (średnia to nieco powyżej 10). Atrakcyjność walorów Kernela zauważyli tez analitycy, a ich ostatnie pozytywne rekomendacje niewątpliwie są mocnym wsparciem dla kursu. Poza wspomnianym Erste Bankiem w ostatnich dniach rekomendacje podniósł Dom Inwestycyjny BRE („trzymaj” z „redukuj”) oraz DM Millennium, który zaleca kupowanie walorów Kernela, a wycenia je nawet na ponad 71 zł. Inwestorzy nie będą mogli natomiast raczej liczyć na dywidendę za rok 2011/2012. Ponad 200 mld USD, jaki spółka zarobi w tym czasie, przeznaczone zostanie prawdopodobnie na kolejne akwizycje. Kernel już zapowiedział, że kupi 100 proc. udziałów w dwóch ukraińskich spółkach rolniczych, z których jedna zarządza 79,2 tys. ha, a druga 40 tys. ha gruntów. Wartość transakcji to 100 mln USD. A w planach zarządu są kolejne zakupy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Iskra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu