Tata i geokrata

Barbara Warpechowska
opublikowano: 16-05-2006, 00:00

Ma firmę i dwie córki. Jedna gra w serialu „Boża podszewka”. Druga zna od podszewki firmę. Za pięć lat ma ją przejąć.

Maryśka z „Bożej podszewki”, czyli aktorka Agnieszka Krukówna, jest udziałowcem firmy, w której powstają elementy z tworzyw sztucznych. Pracownicy spółki Kruk i Fischer wciąż jej wypominają, że kiedyś zażartowała: szkoda, że to nie fabryka kosmetyków.

No cóż — taką tata zbudował.

— Jak wielu na Śląsku wyjechałem szukać pracy w Niemczech. Małym fiatem, ze 130 dolarami kupionymi od cinkciarza, z CV napisanym po niemiecku przez kolegę — opowiada Zbigniew Kruk, ojciec aktorki i prezes firmy.

Zaczynał jako robotnik. Stopniowo awansował na szefa produkcji w firmie Fischer produkującej elementy z tworzyw sztucznych. Wrócił w połowie lat 80. kupioną ciężarówką.

— Ze zwitkiem zaoszczędzonych marek. Za te 50 tysięcy dolarów można było wtedy kupić 40 dużych fiatów w Peweksie. Mogłem utworzyć firmę taksówkową — śmieje się Zbigniew Kruk.

Założył transportową, jednak na każde wezwanie Fischera jechał do pracy do Niemiec.

Fischer nie stracił

W latach 90. namówił byłego pracodawcę na utworzenie w Polsce podobnej firmy. Każdy objął połowę udziałów. Doktor Karl Gerd Fischer zgodził się wydzierżawić maszynę do termoformowania tworzyw.

W kwietniu 1994 r. uruchomili produkcję. Firma Kruk i Fischer zrobiła plastikowe elementy do przedziałów wagonów kolejowych czy fotele tramwajów jeżdżących wciąż po Warszawie i Katowicach. Po dwóch latach kupili budynek po Katowickich Fabrykach Mebli.

— Rozwój firmy zaskoczył niemieckiego partnera. W 2000 r. odkupiłem jego udziały za 300 tys. marek. Za te pieniądze Fischer zbudował sobie dom nad Jeziorem Genewskim — mówi Zbigniew Kruk.

Fischer wniósł do spółki 50 tysięcy marek. Niezły zwrot kapitału.

Firma nadal się rozwijała. I znów stanęła przed barierą miejsca.

— Kupiliśmy w Mikołowie MIPLAST, czyli Zakład Naukowo-Doświadczalny Nitronu — dodaje Kruk.

Zapłacili 2,1 mln zł i przejęli 700 tys. zł długów. Dostali hale, laboratorium, 45 pracowników oraz 5,5 ha wąwozów, zarośniętych jarów, drzew, zarośli, bunkrów. 88 proc. udziałów spółki ma prezes Kruk. Do córki Agnieszki należy 5 proc., do młodszej Dobrochny Kruk-Capik, która jest prokurentem spółki — 7 proc.

Na polskie drogi

Przyglądam się, jak powstają wyroby z polistyrenu, polichlorku winylu, poliwęglanu, polietylenu, kopolimeru ABS. Prezes duże nadzieje wiąże z tzw. geokratą. Po rozłożeniu przypomina plaster miodu. Służy do utwardzania dróg i nasypów. Amerykanie zastosowali podobne do budowy dróg dla czołgów podczas wojny w Zatoce Perskiej.

Wiele wyrobów to wzory zastrzeżone. Na przykład kontener, który po złożeniu ma kilkanaście centymetrów wysokości. Produkują m.in. folię membranową do ogrzewania podłogowego, dachy dla kombajnów Bizon, obudowy do wentylatorów, opakowania do przewozu kineskopów Thomsona, kaski rowerowe, opakowania na felgi, obudowy, osłony technologiczne.

Jeszcze pięć lat

Do jednej z największych maszyn w Polsce, na której powstają elementy do 6 mkw., trzeba wejść po kilku stopniach. Tu przygotowano kasetony reklamowe dla stacji BP i PKN Orlen. Przy innej maszynie leży drewniana forma do drzwi do nowego autobusu Volvo. Jeśli prototyp będzie dobry, to na jego podstawie powstanie forma z kompozytu aluminium.

Około 69 proc. produkcji trafia do motoryzacji, po kilka procent do chłodnictwa, przemysłu elektrotechnicznego, turystyki, reklamy oraz do laboratoriów. Firma zatrudnia 65 osób. Średnia płaca to 2800 zł.

Zbigniew Kruk zamierza kierować spółką jeszcze pięć lat. Potem ma ją przejąć Dobrochna z mężem, który też pracuje w firmie.

— Tyle mają czasu na nauczenie się wszystkiego. Inaczej sprzedam firmę — zapowiada prezes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu