Tauronu problemy z węglem

Spadek wydobycia w kopalniach koncernu to aż dwie trzecie spadku całej węglowej branży. Pomogą inwestycje, ale nie od razu

Najmniejszy segment biznesowej działalności Tauronu przyniósł mu w zeszłym roku największą stratę. Katowicka grupa energetyczna, kontrolowana przez skarb państwa, poniosła na wydobyciu węgla ponad 1 mld zł straty operacyjnej i 207 mln zł straty EBITDA. W tym samym czasie Polska Grupa Górnicza, największa firma górnicza w Polsce, miała 2,6 mld zł EBITDA.

Tauron, którego prezesem jest Filip Grzegorczyk, chce wydać w tym roku na
inwestycje 4-5 mld zł. Najwięcej pochłonie budowa bloku w Jaworznie i
modernizacja elektrowni.
Zobacz więcej

CZAS INWESTYCJI:

Tauron, którego prezesem jest Filip Grzegorczyk, chce wydać w tym roku na inwestycje 4-5 mld zł. Najwięcej pochłonie budowa bloku w Jaworznie i modernizacja elektrowni. Fot GK

— Ten segment wymaga w Tauronie inwestycji. Efekty będą, ale nie natychmiast — mówi Marek Wadowski, wiceprezes Tauronu.

Przełom jeszcze daleko

Polskie górnictwo korzystało w zeszłym roku na wysokich cenach węgla. Dzięki nim wydobycie mniejsze niż rok wcześniej (spadło o 2,1 mln ton, do 63,4 mln ton) i tak dało — w skali całej branży — wzrost zysków. Inaczej było jednak w Tauronie. Jego trzy kopalnie, czyli Brzeszcze, Janina i Sobieski, wydobyły tylko 5,01 mln ton węgla, wobec 6,45 mln ton w 2017 r. (spadek o 1,4 mln ton). Mniejszy wolumen przełożył się na wyższy średni koszt wydobycia, który wzrósł z 204 do 269 zł/tonę. Jednocześnie przeciętna cena sprzedawanych produktów wzrosła o 12 proc.

— Spadek wydobycia węgla wynika z tego, że dotychczas eksploatowane pokłady są na wyczerpaniu, a w nowe spółka dopiero zaczyna inwestować, po okresie zaciskania pasa. Przełomu nie zobaczymy w 2019 r., raczej dopiero w 2020 r. — zauważa Paweł Puchalski, szef działu analiz w Santander Domu Maklerskim.

Tauron podaje, że budowa poziomu 800 m w zakładzie Janina potrwa do 2021 r., budowa szybu Grzegorz w zakładzie Sobieski — do 2023 r., a program inwestycyjny w Brzeszczach zakończy się w 2025 r. W 2019 r. zarząd Tauronu przewiduje w raporcie rocznym „wolumen produkcji węgla handlowego na poziomie wyższym w stosunku do 2018 r.”.

— W zakresie EBITDA będzie poprawa, ale nie możemy wykluczyć, że wynik nie będzie dodatni — mówi Marek Wadowski.

— Istnieje ryzyko, że kiedy Tauron będzie gotowy do zwiększonego wydobycia, ceny węgla będą już niższe. Już dziś widać, że europejskie ceny tego surowca zniżkują. Warto jednak pamiętać, że przy wyższym wolumenie wydobycia spadnie też średni jednostkowy koszt — zauważa z kolei Paweł Puchalski.

Import będzie rósł

W branży węglowej, w skali kraju, widoczne były w zeszłym roku problemy logistyczne i wpływ czynników geologicznych, które spowodowały spadek wydobycia, a także spadek zapasów na przykopalnianych składowiskach.

„W związku z tą sytuacją w 2018 r. obserwowaliśmy wzmożony import węgla do Polski, w tym również do elektrowni zawodowych” — napisał Tauron w raporcie.

Dziś, jak twierdzi Marek Wadowski, zapasów jest sporo. Wpływ na to miała m.in. łagodna zima. Tauron przewiduje, że „w latach 2019– 21 będzie występowała mniejsza podaż węgla energetycznego, rekompensowana zwiększonym importem, przy jednocześnie utrzymujących się wysokich cenach. W latach 2021–40 realny spadek cen węgla może wynieść 15 proc.”.

Firma monitoruje rynek importu węgla, bo sama z niego korzysta. Własne kopalnie zaspokajają tylko 44 proc. jej zapotrzebowania na surowiec, a resztę kupuje głównie od Polskiej Grupy Górniczej. Drugim istotnym dostawcą jest Węglokoks, niegdyś wyłącznie eksporter polskiego węgla, a dziś również importer.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy