Technologiczny pupil dostał zadyszki

Mateusz Wojtala
02-08-2017, 22:00

Kurs LiveChatu spadł w pięć sesji o 7 proc. Analitycy nie są zgodni, czy to wakacyjna obniżka formy, czy sygnał trwałej zmiany.

Każda passa kiedyś się kończy, ale chyba niewielu spodziewało się, że tak szybko inwestorzy uwierzą w kres dynamicznego rozwoju LiveChatu, producenta oprogramowania komunikacyjnego dla biznesu. W lipcu spółce przybyło 254 klientów netto i jest ich ponad 21 tys. — o prawie 5 tys. więcej niż przed rokiem.

Wyświetl galerię [1/2]

200 proc. - o tyle od debiutu w 2014 r. urósł kurs LiveChatu. Fot. Grzegorz Kawecki

— Potrzebowaliśmy tylko trzech miesięcy, żeby pozyskać kolejny tysiąc klientów. Następnym kamieniem milowym, który sobie wyznaczyliśmy, jest 30 tys. klientów — mówi Mariusz Ciepły, prezes LiveChatu. Analitycy są jednak zgodni, że liczbę przyłączeń w lipcu można uznać za rozczarowującą, bo w czerwcu było ich 483 netto, a przed rokiem 312. Konrad Księżopolski, analityk z banku inwestycyjnego Haitong, uważa, że to skutek sezonu wakacyjnego. I choć sam spodziewał się 350 przyłączeń, to reakcję rynku ocenia jako przesadną. Notowania spadały już jednak przed publikacją danych handlowych, co eksperci wiążą z przeceną dolara — w miesiąc kurs USD/PLN spadł o 3,7 proc., a od początku roku jest już na 14-procentowym minusie. LiveChat nie zabezpiecza się przed wahaniami kursów walutowych, a prawie wszystkie transakcje rozlicza właśnie w dolarach.

— Należy jednak pamiętać, że słaby dolar nie jest jednoznacznie negatywny dla LiveChatu, bo oznacza także mniejsze koszty obsługi serwerów, które zlokalizowane są głównie w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej — mówi Konrad Księżopolski, który w marcu wydał rekomendację „kupuj” dla akcji spółki, a ich cenę docelową wyznaczył na 83 zł. Zdaniem Karola Brodzińskiego, analityka Erste, akcje LiveChatu są jednak warte ponad połowę mniej. Dlatego specjalista radzi sprzedać akcje.

— Branża, w której działa spółka, dynamicznie się rozrasta, istnieje jednak tendencja do przejmowania nowych klientów przez darmowych dostawców, którzy szybko się rozwijają. Przyjmują oni podobną strategię co Facebook, który najpierw zmonopolizował rynek darmowymi usługami, a dopiero teraz zaczyna go komercjalizować, inaczej niż LiveChat ze swoimi płatnymi usługami — komentuje Karol Brodziński.

51,19 Konrad Księżopolski jest jednak spokojny o przyszłość biznesu LiveChatu. Spółkę uważa za bardzo konkurencyjną, a za jej atut uważa też wprowadzanie nowych rozwiązań, takich jak Chatbot, sztuczna inteligencja oraz Marketplace. — Warto je obserwować, bo mogą się przyczynić do umocnienia pozycji spółki — mówi analityk Haitong Banku. Według średniej prognoz analityków, w roku obrotowym, który zakończy się 31 marca 2018 r., spółka zanotuje 101 mln zł przychodów i 57 mln zł zysku netto, w porównaniu z 76 mln zł przychodu i 43 mln zł zysku netto w roku ubiegłym.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Wojtala

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Technologiczny pupil dostał zadyszki