Templeton otworzył polski parasol

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 03-03-2016, 22:00

Amerykański gigant próbuje uwieść Polaków. Grzechu warte mają być trzy strategie oparte na polskich akcjach i obligacjach.

Najlepszy czas, by inwestować, jest wtedy, kiedy… ma się pieniądze — twierdzi Mark Mobius, charyzmatyczny zarządzający z Franklin Templeton. W przypadku nowych funduszy Templeton Asset Management TFI tej gotówki nie trzeba mieć dużo, bo próg wejścia to 1 tys. zł. Światowy gigant, który w listopadzie ubiegłego roku otrzymał od krajowego nadzorcy licencję na zarządzanie aktywami tłumaczy, że otwierając polski parasol, próbuje odpowiedzieć na tzw. zjawisko home-bias, czyli silne przywiązanie inwestorów do rodzimego rynku finansowego. Przewagą firmy nad rywalami ma być… globalne spojrzenie na lokalny rynek kapitałowy. — Parasol Franklin Templeton FIO jest połączeniem znajomości dynamiki rynku lokalnego i dostępu do wiedzy o innych rynkach w różnych częściach świata z najwyższym poziomem inwestowania globalnego, obejmującegoakcje, obligacje i rozwiązania oparte na aktywach mieszanych — przekonuje Michał Staszkiewicz, członek zarządu Templeton Asset Management TFI.

Templeton TFI, kierowane przez Katarzynę Majchrzak, nie zamierza poprzestać na funduszach otwartych. Firma ujawnia, że w planach są także produkty emerytalne, jak IKE i IKZE, oraz fundusze zamknięte surowcowe, hedgingowe, a nawet private equity.
Zobacz więcej

SZEROKI WACHLARZ:

Templeton TFI, kierowane przez Katarzynę Majchrzak, nie zamierza poprzestać na funduszach otwartych. Firma ujawnia, że w planach są także produkty emerytalne, jak IKE i IKZE, oraz fundusze zamknięte surowcowe, hedgingowe, a nawet private equity. Marek Wiśniewski

Polskie, czyli zagraniczne

Pod parasolem Franklin Templetona znajdą się trzy strategie: akcyjna, obligacyjna i mieszana. Wszystkie deklarują „polskość”, ale tylko połowiczną, bo gdy zerkniemy do statutów, okazuje się, że np. w funduszu Zmiennej Alokacji krajowe aktywa będą stanowić zaledwie 25 proc. Pozostałą część portfela wypełnią instrumenty zagraniczne, głównie z Europy i USA. Franklin Elastycznego Dochodu okazji poszuka na rynku papierów skarbowych, ale dopuszcza też możliwość inwestycji w obligacje korporacyjne. W portfelu Wzrostowych Akcji Polskich polskie spółki będą stanowić 50 proc., ale najciekawszy jest jednak sposób ich doboru. Na celowniku znaleźć się mają spółki wzrostowe, które mogą się pochwalić konkurencyjnymi produktami, kompetentnym zarządem, a w dodatku niską wyceną.

— Ten fundusz skutecznie przenosi na polski grunt tradycyjnąmetodę inwestycyjną Johna Templetona, według której podstawą selekcji akcji są szczegółowe analizy spółek, a strategia inwestycyjna zakłada długi horyzont inwestycyjny i wymaga dyscypliny — twierdzi Krzysztof Musialik, zarządzający funduszami Templeton Asset Management TFI. Opłaty bieżące (zarządzanie portfelami i koszty administracyjne), pobierane rokrocznie przez fundusze, są na rynkowym poziomie i sięgają od 1,25 do 4 proc.

Powoli do celu

Choć produktów inwestycyjnych na krajowym rynku jest bez liku, to jednak Polacy wciąż najchętniej sięgają po te w wydaniu polskim. Tendencja do lokowania ogromnej części kapitału w aktywa powiązane z rodzimymi rynkami nosi nazwę home-bias i jest główną przeszkodą w rozwoju biznesu zagranicznych powierników w Polsce. Ale na tym tle i tak całkiem nieźle radził sobie dotychczas Franklin Templeton, którego aktywa w segmencie zagranicznych funduszy luksemburskich przekraczają dziś 3 mld zł, co daje 50-procentowy udział w rynku. Statystyki wypadają nieco gorzej, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że firma jest obecna nad Wisłą od 1997 r., co oznacza, że te miliardy zbierała prawie 20 lat. W tym czasie paleta produktowa amerykańskiego giganta zdążyła się solidnie rozbudować i nie można powiedzieć, że nie jest dostosowana do preferencji lokalnych inwestorów. Znajdziemy tam zarówno fundusze typu SICAV o różnych strategiach, z ekspozycją na rynki niemal całego świata i dostępne w dolarach lub euro, jak również kilkanaście rozwiązań typu PLN hedged, a więc likwidujących problem awersji Polaków do ryzyka walutowego. W dodatku dużo tańsze, bo opłaty za zarządzanie są nawet o połowę niższe. Templeton TFI nie chce ujawnić, jakie aktywa chce zgromadzić do polskich funduszy, ale przekonuje równocześnie, że jest gotowe na powolne dążenie do celu.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu