Teraz K…. My w wykonaniu ludowców

24-09-2012, 00:00

Już w 1993 r. PSL szło do wyborów pod hasłem „Polsce potrzebny jest dobry gospodarz”. Do dziś po mistrzowsku wciela je w życie

Kiedy Władysław Kosiniak-Kamysz został w listopadzie 2011 r. ministrem pracy, musiał zrezygnować z zasiadania w radzie nadzorczej (RN) spółki Hotel ORW Azoty z grupy ZAK Kędzierzyn. Kto zajął jego miejsce? Marcin Horyń, szef młodzieżówki PSL w Małopolsce i członek gabinetu politycznego Kosiniaka-Kamysza. Szef resortu pracy idzie tropami starszych kolegów. Wszyscy ministrowie spod znaku zielonej koniczynki realizują hasło z ostatnich wyborów: „Najważniejszy jest człowiek”. Pod warunkiem, że to człowiek PSL, nawet jeśli skompromitowany.

Zobacz także

Na cztery łapy

Roman Kwaśnicki, kandydat PSL na prezydenta Jeleniej Góry, na fotelu prezesa KRUS zabawił osiem miesięcy. Odszedł we wrześniu 2008 r. za „uchybienia o charakterze organizacyjno-administracyjnym”, jak tłumaczył ówczesny minister rolnictwa Marek Sawicki. Media pisały o nepotyzmie, tworzeniu stanowisk pracy pod konkretne osoby i licznych podróżach służbowych, z których większość wiodła w rodzinne strony prezesa.

Rok później Kwaśnicki był już (i jest do dziś) wicedyrektorem Zakładu Doświadczalnego Bonin, działającego przy Instytucie Hodowli i Aklimatyzacji Roślin, podlegającego resortowi rolnictwa. Zakład specjalizuje się w nasiennictwie ziemniaka i zbóż, a Kwaśnicki jest zootechnikiem, który pracował głównie w oświacie i w KRUS.

Także we wrześniu 2008 r. posadę szefa bydgoskiego oddziału Agencji Rynku Rolnego (ARR) stracił Adam Koc, członek zarządu PSL w Aleksandrowie Kujawskim. Był nim ledwie trzy miesiące, do momentu, kiedy dziennikarze TVN bez problemu sprowokowali go do załatwienia pracy rzekomemu znajomemu Marka Sawickiego.

Już 1 stycznia 2009 r. Koc został starszym specjalistą w Gospodarstwie Zasobu Skarbu Państwa w Łysomicach, podlegającym innej rolniczej agencji: Agnencji Nieruchomości Rolnych (ANR). A trzy lata później awansował na szefa tegoż gospodarstwa. I jest nim do dziś. Partia nie zapomniała też o Bogdanie T. Wiceprezesem i prezesem ARR był ledwie pięć miesięcy, ale to wystarczyło, by pracownicy agencji wysłali do premiera list, w którym zarzucili mu m.in. niecelowe i niegospodarne wydatki na zlecenia dla znajomych oraz wyposażenie gabinetu i samochodu służbowego.

Kontrola kancelarii premiera zarzuty potwierdziła i T. stracił stołek. Już trzy miesiące później Marek Sawicki chciał T. zrobić radcą rolnym ambasady w Moskwie. Sprawa wyszła jednak na jaw i minister zmienił zdanie. T., który z list PSL kandydował do Sejmu, nie został jednak z niczym: od 2009 r. zasiada w RN Giełdy Hurtowej w Legnicy.

Niepotrzebna matura

T., tak jak jego następca Władysław Ł. (obaj nie przyznają się do winy), jest oskarżony o przekroczenie uprawnień przez wydawanie poleceń zatrudniania i zwalniania konkretnych osób w podlaskim oddziale ARR. Sąd zajmuje się m.in. sprawą Marka Trębickiego, działacza PSL, który miał dostać pracę dzięki znajomości z Markiem Sawickim (ten zapewnia, że to nieprawda).

Kiedy o sprawie zrobiło się głośno, Trębicki odszedł z ARR, by zostać… zastępcą szefa w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego, podlegającym podlaskiemu sejmikowi, w którym rządzi PSL. Trębicki to historyk, jednak brak odpowiedniego wykształcenia nie jest dla działaczy PSL przeszkodą.

Andrzej Kłopotek, członek rady naczelnej PSL i brat posła tej partii, Eugeniusza, w 2008 r. został specjalistą w podlegającej ARR spółce Elewarr, choć miał tylko wykształcenie podstawowe (maturę zdał po podjęciu pracy). Kariery robią też politycy PSL z wybrykami alkoholowymi na koncie. Były poseł Andrzej Pałys już w 2001 r. został skazany za prowadzenie auta pod wpływem alkoholu, a w 2010 r.

TVN pokazał, jak ledwie trzymający się na nogach bełkocze przed Sejmem i wsiada do cudzego auta. Dziś posłem nie jest, zasiada natomiast w fotelu prezesa WFOŚiGW w Kielcach.

Wyrok nie przeszkadza

Wiceprezesem Haldeksu z grupy Kompanii Węglowej wciąż jest Eugeniusz Postolski, choć półtora roku temu media ujawniły, że jako uczestnik wyjazdu związku pracodawców górnictwa do Australii, nie mógł wsiąść do samolotu (tłumaczył, że nie był pijany, lecz „miał kłopoty z cukrzycą”). Postolski, zaufany człowiek Waldemara Pawlaka, sprawdza się w górnictwie, choć wcześniej jako wiceminister gospodarki odpowiedzialny za tę branżę wytrzymał na stanowisku ledwie kilka miesięcy.

Szef PSL zadbał też o Jolantę Fedak. Kiedy była minister pracy i wiceprezes PSL nie dostała się do Sejmu, została szefową RN Kostrzyńsko-Słubickiej SSE. Sama Fedak jako minister też przyczyniła się do wielu efektownych karier ludowców, głównie z województwa lubuskiego, w którym jest szefem partii.

Z kolei Jan Bury, były wiceminister skarbu i szef podkarpackiego PSL, znalazł posadę członka RN spółki Global Tur z grupy PGE dla swojego współpracownika Bogusława Płodzienia, choć ten był skazany za posługiwanie się fałszywym dyplomem ukończenia kursu dla członków RN państwowych spółek.

Grzywnę za naruszenie prawa wyborczego ma na koncie Włodzimierz Guzowski, dyrektor szpitala psychiatrycznego w Radomiu, w którym dzieciom wyznaczano czas na korzystanie z toalety, i w którym miało dojść do gwałtu 15-latka na 9-latku. Po upublicznieniu tych informacji w maju 2012 r. Guzowskiego nie odwołał marszałek mazowiecki z PSL Adam Struzik. Panowie spotkali się miesiąc później — Struzik wręczał Guzowskiemu Medal im. Wincentego Witosa, najwyższe partyjne wyróżnienie dla zasłużonych działaczy PSL.

Strefy wpływów

MINISTERSTWO ROLNICTWA I ROZWOJU WSI 40 osób z listy

Najwięcej posad do obsadzenia PSL ma w jednostkach podległych resortowi rolnictwa. Są to KRUS, ARiMR, ARR i ANR (opisujemy je osobno), ale też inspekcje (np. ochrony roślin i nasiennictwa) czy 12 instytutów naukowych i ich spółki. Za rządów Marka Sawickiego, byłego już ministra i wiceprezesa PSL, dyrektorem w KRUS została jego szwagierka, a zastępcą szefa Centralnej Biblioteki Rolniczej — teść syna. Przemysław Litwiniuk, były szef gabinetu Sawickiego, jest rekordzistą: był na państwowym garnuszku w siedmiu różnych miejscach. W 2011 r. wpłacił na rzecz PSL ponad 20 tys. zł.

AGENCJA RESTRUKTURYZACJI I MODERNIZACJI ROLNICTWA 132 osoby z listy

To głównie przez tę agencję płyną na polską wieś pieniądze z UE. I właśnie tę agencję oplata największa sieć działaczy partii spod znaku zielonej koniczynki. Są wszędzie: w centrali, oddziałach wojewódzkich i biurach powiatowych. Aż 38 osób odnaleźliśmy też w zarządach i radach nadzorczych spółek podległych ARiMR, a zarządzających hurtowymi rynkami rolnymi. Niemal dokładnie 3,5 roku (do ostatniego czwartku) prezesem ARiMR był formalnie bezpartyjny Tomasz Kołodziej — syn Ryszarda Kołodzieja, byłego posła i wiceministra rolnictwa z PSL, który tylko w 2011 r. wpłacił na konto PSL 12 tys. zł.

AGENCJA RYNKU ROLNEGO 36 osób z listy

To druga z agencji pośredniczących między UE a polskim sektorem rolnym. Pierwszym prezesem ARR z ramienia PSL był Bogdan Twarowski. Zasłynął bizantyjskimi rządami i tym, że jednego dnia odwołał wszystkich dyrektorów regionalnych, a wakaty zaczął obsadzać ludowcami. Jego następca — Władysław Łukasik, to jeden z niesławnych bohaterów tzw. taśm PSL. Dziś obaj mają status oskarżonych o przekroczenie uprawnień przez wydawanie poleceń zatrudniania lub zwalniania z ARR konkretnych osób. Nie przyznają się do winy.

W zatrudnianiu rodziny nie ma nic złego. I nie powinno się prześladować kogoś tylko dlatego, że jest dzieckiem lub bratem działacza partii. Trzeba się cieszyć, kiedy dzieci wykazują podobne zainteresowania i chcą iść w ślady rodziców.

Waldemar Pawlak w 2008 r., po ujawnieniu nepotyzmu w KRUS

Afera taśmowa nie jest aferą PSL. Bardzo ważne jest, żebyśmy nie bili się w piersi za cudze grzechy. Nie pozwolę, żeby cały PSL w tym upaprać. Bo PSL tam nie było.

Waldemar Pawlak w 2012 r., po ujawnieniu przez „PB” tzw. taśm PSL

AGENCJA NIERUCHOMOŚCI ROLNYCH 25 osób z listy

W tej agencji, zarządzającej państwowymi nieruchomościami rolnymi, znaleźliśmy najmniej działaczy PSL. Z dwóch powodów: dopiero w lutym 2012 r. ludowcy za sprawą swojego byłego posła Leszka Świętochowskiego „odzyskali” ANR z rąk PO, a poza tym w ANR jest najmniej posad do obsadzenia — w przeciwieństwie do ARiMR, nie ma biur powiatowych, a podległe jej spółki (takie jak np. stadniny koni) nie mają rad nadzorczych. Polityków PSL jest więc w ANR stosunkowo niewiele, ale rekompensują to ich pensje: sporo wyższe niż w ARR czy ARiMR.

MINISTERSTWO SKARBU PAŃSTWA 47 osób z listy

W resorcie skarbu „głównym kadrowym” ludowców jest Jan Bury, wiceprezes PSL i wiceminister skarbu od listopada 2007 r. do lipca 2012 r. Najwięcej działaczy partii chłopskiej i członków ich rodzin można znaleźć w zarządach i radach nadzorczych spółek z branży energetycznej, którą nadzorował Bury. Wśród szczęśliwców sprawdzających się w biznesie znaleźliśmy m.in. byłych wspólników w interesach byłego wiceministra i jego znajomych z czasów działalności w Związku Młodzieży Wiejskiej, któremu szefował w latach 1990-96.

KASA ROLNICZEGO UBEZPIECZENIA SPOŁECZNEGO 54 osoby z listy

KRUS to instytucja odpowiedzialna za ubezpieczenia społeczne rolników. Za rządów PSL i PO miała trzech prezesów: Romana Kwaśnickiego, Henryka Smolarza i Artura Brzóskę — wszystkich spod znaku zielonej koniczynki. Najgłośniej było o pierwszym — odszedł oskarżany o nepotyzm i nadużywanie podróży służbowych. W KRUS także można dostrzec dzielenie stanowisk według partyjnego klucza. Możliwości jest wiele — poza oddziałami wojewódzkimi kasa posiada ponad 250 mniejszych tzw. placówek terenowych.

MINISTERSTWO PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ 32 osoby z listy

Spośród jednostek podlegających resortowi pracy upartyjnienie najlepiej widać w ochotniczych hufcach pracy. Ich szefem od stycznia 2008 r. do lipca 2012 r. był Jerzy Mormul, członek zarządu wojewódzkiego PSL w Opolu. W OHP znaleźliśmy jeszcze 27 innych działaczy partii chłopskiej, a kilku kolejnych też w PFRON i ZUS. Licznie reprezentowani w tym gronie są ludowcy z województwa lubuskiego — tego samego, w którym szefem struktur PSL jest Jolanta Fedak, minister pracy z pierwszego rządu Donalda Tuska.

SAMORZĄDY WOJEWÓDZKIE 85 osób z listy

Działacze PSL sprawdzają się nie tylko na państwowym, ale także samorządowym wikcie. W niemal wszystkich województwach można znaleźć ludowców z lukratywnymi posadami. Są w spółkach, ośrodkach ruchu drogowego, urzędach pracy, funduszach ochrony środowiska i gospodarki wodnej, a nawet szpitalach, muzeach czy filharmoniach. Najhojniej stanowiskami obdziela kolegów Adam Struzik, nie tylko członek Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL, ale również marszałek województwa mazowieckiego od, bagatela, 11 lat.

MINISTERSTWO GOSPODARKI 26 osób z listy

Resortowi gospodarki, któremu szefuje prezes PSL Waldemar Pawlak, podlegają m.in. spółki górnicze, specjalne strefy ekonomiczne i wydziały promocji handlu i inwestycji w polskich ambasadach. Wszędzie znaleźliśmy ludowców. W górnictwie sprawdza się m.in. Eugeniusz Postolski, który wcześniej nie sprawdził się jako wiceminister, odpowiedzialny za… górnictwo. W jednej z SSE posadę szefa RN znalazła wiceprezes partii Jolanta Fedak, której powinęła się noga w wyborach do Sejmu. Za granicą natomiast sprawdza się m.in. syn Andrzeja Śmietanki, jednego z niesławnych bohaterów tzw. taśm PSL.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Teraz K…. My w wykonaniu ludowców