To już bessa na akcjach tureckich (WYKRES DNIA)

Czwartkowe spadki sprawiły, że skala przeceny akcji notowanych na giełdzie w Stambule od ostatniego szczytu przekroczyła 20 proc., próg wyznaczający bessę. To może być początek większych kłopotów tureckich akcji.

W piątkowym handlu główny indeks znad Bosforu XU100 zyskuje 1,5 proc., odrabiając zaledwie niewielką część strat z krachu z ostatnich dni. Jeszcze na czwartkowym zamknięciu notowania wskaźnika wyrażone w dolarach znalazły się o 21 proc. poniżej historycznych szczytów sprzed niespełna miesiąca. Tymczasem już przecenę sięgającą 20 proc. określa się mianem bessy. Głęboka wyprzedaż dotknęła większości tureckich aktywów. 10 – letnie obligacje rządowe straciły od połowy maja ponad 10 proc., a notowania liry wobec dolara znalazły się przy historycznych minimach sprzed półtora roku.

Wyprzedaż to reakcja inwestorów na nasilające się zamieszki w tym kraju, a jak w majowym raporcie ostrzegali analitycy banku Barclays, akcje znad Bosforu miały okazać się najbardziej wrażliwymi na obawy o zmniejszenie skupu aktywów przed Fed. To źle wróży giełdzie w Stambule, bo właśnie obawom o zbliżające się zmniejszenie płynności w światowym systemie finansowym komentatorzy przypisują trwającą od trzech tygodni korektę na globalnych rynkach.

Notowania indeksu XU100 w ciągu ostatnich 10 lat. Źródło: Bloomberg.

Do akcji tureckich inwestorów od wielu lat przyciągały imponujące stopy zwrotu. W ciągu 10 lat XU100 zyskał do szczytu 758 proc. Łatwo jednak przeoczyć, że spora część zysków to iluzja. Wszystko przez inflację, która od lat w Turcji przekracza 5 proc., a okresowo skacze nawet do ponad 10 proc. Skutkiem jest aż 35 proc. osłabienie liry do złotego w ciągu ostatniej dekady, które w ostatnich latach znacznie zmniejszyłoby zyski polskich inwestorów z akcji tureckich.

Notowania liry tureckiej w złotych w ciągu ostatnich 10 lat. Źródło: Bloomberg.

Nic więc dziwnego, że wykres tureckiego indeksu wyrażonego w dolarze nie wygląda już tak zachęcająco. 10 – letnia stopa zwrotu (licząc do majowych szczytów) spada do 564 proc., co już nie odbiega tak drastycznie od 254 proc. zwrotu z WIGu. Co więcej, kolejne historyczne rekordy z 2010 r. i te osiągnięte w maju to nic innego jak efekt lawinowej utraty wartości przez lokalny pieniądz. Rzut oka na kreski wystarczy także, by odkryć, czemu reakcja na ostatnie zamieszki była aż tak gwałtowna. Trwająca od półtora roku hossa dotarła do kluczowego oporu wyznaczonego przez szczyty z ostatnich lat i ten okazał się przeszkodą nie do przeskoczenia.

Notowania indeksu XU100, wyrażone w USD, w ciągu ostatnich 10 lat. Źródło: Bloomberg.

Wyjście na nowe szczyty trudno sobie wyobrazić bez powrotu inwestorów zagranicznych. Jak zauważa agencja Bloomberg, koniec QE w wykonaniu Fedu może oznaczać odpływ kapitału z rynków wschodzących, zwłaszcza tych o większych deficytach i słabszym wzroście. Tymczasem dynamika PKB w Turcji sięga 1,4 proc., deficyt na rachunku bieżącym 6,1 proc. PKB, a dziura budżetowa  to 2,8 proc. produktu. Analogiczne wartości dla Polski to 0,5 proc., 3,6 proc. oraz 3,9 proc. Wniosek? Ciężko się dopatrzyć w gospodarce tureckiej lepszych fundamentów niż w Polsce, a tymczasem indeksy znad Bosforu zostawiły daleko w tyle te znad Wisły. Teraz jednak dla giełdy w Stambule może nadejść czas, by odpokutować za ostatnie szaleństwa inwestorów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To już bessa na akcjach tureckich (WYKRES DNIA)