To nie jest aukcja dla wegetarian

Weronika A. Kosmala
opublikowano: 07-11-2019, 22:00

Będzie rzeźnia, ale bez paniki — zwierzęta już nie piszczały, jak je oskórowano. 14 listopada na aukcję trafi rzadkość: mądra prowokacja.

Czy to czarny koniec sztuki, jeśli dzieła lepi się dosłownie ze śmierci, zręcznie odcinając stygnące mięso od szorstkiego futerka? Z pewnością odbiorcami o takim stanowisku dałoby się zapełnić dwa stadiony narodowe, a w paru sektorach plułoby się we wszystkie strony — rodzima twórczość krytyczna istotnie bywa silnie prowokacyjna i, niestety, każe ruszyć głową, żeby otrząsnąć się z ospałości.

MUZYKANCI Z BREMY:
MUZYKANCI Z BREMY:
„Piramida zwierząt” autorstwa Katarzyny Kozyry nawiązywać miała przewrotnie do baśni, w której to zwierzęta wystraszyły zbójników. Zdjęcie instalacji trafi na aukcję, a jego spodziewana wartość przekracza 15 tys. zł.
Desa unicum

Patrząc jednak z odleglejszej perspektywy, dla potencjalnego inwestora zamęt i spienione morze obelg zadziałać mogą na korzyść, bo sztuka mdła i cicha nigdy nie będzie tak długo na językach jak wspomniane zwierzęce kukły ustawione przez artystkę w martwą piramidę. Katarzyna Kozyra po raz pierwszy sterroryzowała nieprzygotowane głowy właśnie „Piramidą zwierząt”, czyli instalacją z 1993 r., na którą składały się starannie wypchane sylwetki konia, psa, kota i koguta oraz materiał wideo, rejestrujący kluczowy warsztatowy etap. Konfiguracja ustawionych na sobie braci mniejszych ilustruje jedną z baśni braci Grimm, tymczasem drastyczny film dokumentuje, jak stanowiący podstawę kompozycji koń trafia do ubojni, a kamera przybliża widzom jego zaszklone oko.

Czy taki przeszywający komplet aktywów trafi więc pod młotek? Zdecydowanie nie i w tym tkwi pewien rynkowy przełom, dlatego że wystawiona w Desie Unicum zwierzęca piramida to w istocie nie ta muzealna, naturalnej skali instalacja, tylko sygnowana przez artystkę fotografia z numerem w ramach edycji „9/14”. Spodziewana cena pracy mieści się w przedziale 15-25 tys. zł i — jak niejedna pozycja w katalogu „Sztuki krytycznej” — nie jest w ścisłym rozumieniu kolekcjonerskimzdjęciem, tylko fotograficznym zapisem innego, trudniejszego do upłynnienia dzieła.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Wypreparowana skóra klaczy w towarzystwie pozostałych podwórkowych gatunków unaoczniać miała ponad dwie dekady temu, jak twardym standardem pozostaje w naszej cywilizacji hipokryzja: pomnik ze zwierząt mógłby w końcu udekorować futrami i puszystym pierzem wnętrze, gdyby nie ten brudny film, namolnie podtykający niewygodną rzeczywistość z rzeźni. Oswajając się powoli z ostrością artystycznych środków, dochodzimy do wniosku, że dzieło wcale nie jest dla wąskiego grona okularników, którzy z rozpędu wzięliby za sztukę nawet wieszak w szatni — piramida okazuje się uniwersalnie prosta, dobitnie przekazująca ciągle aktualne wiadomości.

Żeby jednak nie zastygnąć w poczuciu, że zebrana w katalogu krytyczna twórczość pozostawia wyłącznie gorycz, dobrze spojrzeć na przykładową pozycję o szacowanej wartości 1-2 tys. zł — prowokację z przymrużeniem oka, radosną jak sam początek urlopu. „Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich” również wpisują się w formułę wprowadzania do obiegu niemożliwego, bo obiektem jest wydruk przedstawiający palmę z warszawskiego ronda, a nie sama palma górująca nad skrzyżowaniem od 2002 r. Autorkąinstalacji jest Joanna Rajkowska, która po powrocie z nasłonecznionego Izraela postanowiła wejść w dialog z nawą alej i zamocować na rondzie gen. de Gaulle’a sztuczną liściastą pamiątkę.

Wystawione na aukcję zdjęcie z podpisem Rajkowskiej jest w pewnym sensie pocztówką z okolicy, w której zrealizowano koncepcję na tyle absurdalną, żeby w warstwie językowej bliska była „odbijającej palmie”. Wiecznie zielona roślina z tropików przypominać ma zakleszczonym w korkach, że ogranicza ich co prawda sznur samochodów w skracającym życie smogu, ale szczęśliwie ruszyć wolno im jeszcze głową.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane