TP SA : nowa strategia nikogo nie zaskoczyła

Marek Knitter
18-12-2001, 00:00

Nowa strategia grupy TP SA przewiduje m.in. utrzymanie pozycji lidera w telefonii stacjonarnej, opanowanie jednej trzeciej rynku telefonii komórkowej jeszcze przed końcem przyszłego roku oraz zdobycie pozycji lidera w transmisji danych. Jej założenia rozczarowały analityków. Oczekiwali więcej konkretów.

Zarząd TP SA przedstawił wczoraj nową strategię grupy na lata 2002-04. Jej realizacja z jednej strony ma umocnić pozycję operatora na krajowym rynku (i to we wszystkich segmentach działalności) z drugiej zaś — zmienić podejście klientów do spółki. Założenia planu są jednak dosyć ogólnikowe i próżno — poza niewielkimi wyjątkami — szukać w nim niespodzianek.

Inwestorzy nadal nie wiedzą o tak ważnych sprawach, jak restrukturyzacja zadłużenia oraz obniżanie kosztów.

Zarząd teleoperatora twierdzi, że mimo pogorszenia koniunktury, TP SA zachowa pozycję lidera na polskim rynku.

— Przemawia za tym duża baza abonencka, rozległa sieć, nowoczesne systemy informatyczne oraz zdolność do oferowania najlepszych pakietów usługowych na terenie całego kraju — napisano w komunikacie omawiającym główne punkty strategii spółki.

Zarząd TP SA oczekuje wzrostu sektora w ciągu najbliższych trzech lat o blisko 33 proc.

Wzrost ten ma się w znacznej mierze opierać na telefonii komórkowej, dostępie do Internetu oraz transmisji danych. Dlatego właśnie w TP SA na dalszy plan zepchnięty został inny cel — zachowanie pozycji lidera na rynku telefonii stacjonarnej. Tym bardziej że to zadanie nie będzie trudne, ponieważ — przynajmniej dziś — spółka nie ma silnych konkurentów. Pełne nasycenie rynku stacjonarnego ma nastąpić w 2004 r. i wyniesie 35 proc., co oznacza roczny przyrost rzędu 400 tys.-600 tys. linii.

Dużo więcej wysiłku zarząd spółki będzie musiał włożyć w realizację trzech innych zadań. Chodzi o zwiększenie udziału na rynku telefonii komórkowej do 33 proc. na koniec 2002 r. (obecnie to około 27 proc.), osiągnięcie pozycji lidera na rynku transmisji danych oraz zdobycie pozycji czołowego dostawcy usług internetowych i multimedialnych. Zadanie jest o tyle ważne, że to właśnie te trzy sektory będą w najbliższych latach decydować o wzrośnie teleoperatorów.

Zarząd TP SA zmieni też zasady funkcjonowania spółki. To konieczne ze względu na wyzwania wynikające z pełnej liberalizacji rynku.

— W centrum będzie klient. Chcemy podnieść poziom jego obsługi, rozszerzyć ofertę oraz dostosować ją do indywidualnych potrzeb — mówi Marek Józefiak, szef TP SA.

Szef teleoperatora zapowiada m.in. aktywną promocję istniejących usług i wdrożenie planów taryfowych — pakietów dla każdego segmentu klientów. Nastąpi również poszerzenie oferty w segmencie klientów biznesowych o ofertę PTK Centertel, TP Internet, Incenti oraz Marketplanet.

Jest jednak jeszcze coś, co można uznać za największą niespodziankę planowanych zmian.

— W III kwartale 2002 r. zrezygnujemy z rozliczania czasu połączeń opartego na impulsach. Tę metodę zastąpimy opłatą za rzeczywisty czas połączeń — mówi szef operatora.

Planowane zmiany wymuszą redukcję zatrudnienia w spółce. Zarząd TP SA potwierdził pojawiające się w prasie informacje o planowanej wysokości zwolnień. W 2002 roku pracę ma stracić około 10-12 tys. osób.

— Nie ujawnię konkretnych danych dotyczących planowanej restrukturyzacji zatrudnienia. Informacje podawane ostatnio przez media są zbliżone do rzeczywistych. Najpierw będziemy rozmawiać o tym ze związkami zawodowymi. Część osób przejdzie do nowych jednostek wydzielonych z naszej struktury. Będą współpracować z naszą firmą na zasadzie outsourcingu. Części będziemy pomagać w znalezieniu innej pracy. Zwolnienia są częścią strategii. Dlatego nie przewidujemy renegocjacji pakietów socjalnych podpisanych ze związkami — tłumaczy Marek Józefiak.

Okiem eksperta

Duże rozczarowanie

Jestem rozczarowany nową strategią TP SA. Zarząd spółki zapowiadał ujawnienie wielu szczegółów, a tymczasem przedstawił ogólne informacje, z których na próżno dopatrywać się sposobów na rozwiązanie najważniejszych problemów spółki. Inwestorzy nadal nie wiedzą zatem, jak operator poradzi sobie z restrukturyzacją zadłużenia i obniżeniem kosztów. Być może szczegóły poznamy w styczniu, ale jest to tylko kolejny termin, a poprzednie były regularnie przekładane. Poza tym nie wiemy, jakie są konkretne założenia dotyczące redukcji zatrudnienia. Zarząd jak ognia unika słowa „zwolnienia”, a w zamian pojawiają się: outsourcing czy przenoszenie pracowników do spółek zależnych. Jeśli tak ma wyglądać planowana redukcja, to nie wpłynie ona na skonsolidowane wyniki spółki. Jedynym konkretnym i pozytywnym elementem nowych założeń biznesowych jest wprowadzenie billingu kosztowego.

Włodzimierz Giller

analityk Erste Securities

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Knitter

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / TP SA : nowa strategia nikogo nie zaskoczyła