Trzy polskie fintechy eksportowe

opublikowano: 19-09-2018, 22:00

Zafe i Horum mogą być gotowe do startu już w pierwszym kwartale przyszłego roku. Wojciech Sobieraj dopiero kompletuje zespół

Zafe po kreolsku znaczy „własny biznes, na własny rachunek”. Zafe to również czas przeszły hiszpańskiego czasownika „zafa” — uwolnić się, puścić na wolność. Zafe to wreszcie kawiarnia w japońskim mieście Gotenba w prefekturze Shizouka. Tyle jeśli chodzi o podpowiedzi z internetu, co może oznaczać nazwa „zafe” zastrzeżona na początku września przez Alior w urzędzie patentowym. Pewne światło rzuca wykaz towarów i usług, obejmujących wniosek patentowy: banki z dostępem bezpośrednim np. przez internet lub telefon (home banking), obsługa kart kredytowych i debetowych. Jak udało nam się ustalić, Zafe to eksportowa nazwa Aliora, pod którą zamierza uruchomić działalność w Niemczech. Nazwę należy czytać jako „zafe”, co ma kojarzyć się z „safe”, czyli bezpieczeństwem. Dość to skomplikowane, ale rynek fintechów nie takie nazwy już widział, żeby wymienić niemiecki bank N26, finansowy start-up Revolut czy brytyjskie banki Atom i Starling.

Wojciech Sobieraj zbiera ludzi
do budowy paneuropejskiego banku. Ostatnio przeszedł do niego Wojciech Sas, do
niedawna prezes Nationale-Nederlanden.
Wyświetl galerię [1/3]

PIERWSZA KADROWA:

Wojciech Sobieraj zbiera ludzi do budowy paneuropejskiego banku. Ostatnio przeszedł do niego Wojciech Sas, do niedawna prezes Nationale-Nederlanden. Fot. ARC

W czerwcu tego roku Alior zapowiedział, że wspólnie z niemieckim solaris- Bankiem, oferującym systemy bankowe w formule white label, platformą depozytową Raisin oraz Mastercardem chce, korzystając z możliwości, jakie daje dyrektywa PSD2 i open banking, rozpocząć działalność za zachodnią granicą. Serwis Bank Innovation wpisał ten projekt na listę trzech bankowych projektów wartych obserwowania. Z naszych informacji wynika, że prace nad nim idą zgodnie z harmonogramem, choć utrzymanie styczniowego terminu uruchomienia mobilnej marki za granicą, co zapowiadano wcześniej, będzie trudne do utrzymania. Nasi rozmówcy wyjaśniają, że do rozwiązania jest sporo drobnych kwestii formalnych i prawnych, gdyż lokalne rynki bankowe mają swoją charakterystykę, wymagającą dostosowania aliorowych systemów i rozwiązań.

— Jesteśmy zdeterminowani, żeby uruchomić działalność w pierwszym kwartale przyszłego roku — mówi osoba zaangażowana w projekt.

Horum z listem intencyjnym

Być może w tym terminie rozpocznie działalność inny polski, fintechowy projekt — Horum Bank. „Puls Biznesu” jako pierwszy napisał o przedsięwzięciu firmowanym przez grupę byłych menedżerów PKO BP, którzy chcą zbudować pierwszy „blockchainowy” bank w Europie. Pomysł jest taki, żeby wykorzystać technologię do gromadzenia i przetwarzania danych i w ten sposób obniżyć koszty działania. Horum nie będzie zajmował się kryptowalutami, skorzysta tylko z technicznych możliwości blockchaina.

Z naszych informacji wynika, że założycielom banku udało się pozyskać inwestora — fundusz należący do kilku polskich inwestorów, którzy dotychczas nie inwestowali na rynku finansowym. Strony podpisały list intencyjny i wkrótce mają ujawnić, kto jest zainteresowany wyłożeniem pieniędzy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że obiecana kwota wystarczy na start banku i rozpoczęcie działalności aż do momentu wyjścia z Inicial Coin Offering, czyli zbiórką funduszy poprzez dystrybucję tokenów. Obecnie start-up pracuje nad budową prototypowej wersji blockchainowego serwisu.

Bezpośrednio projektem bankowym zajmuje się kilkanaście osób i grupa kooperujących firm. Udało nam się ustalić, że są wśród nich m.in. MC2 Solution, której współzałożycielką jest Anna Streżyńska, była minister cyfryzacji, Coinfirm — fintech o polskich korzeniach specjalizujący się w blockchainie oraz rzeszowskie Asseco. Horum jest po pierwszych rozmowach z litewskim bankiem centralnym dotyczących warunków uzyskania licencji.

— Nadzór został powiadomiony, że wkrótce Horum złoży wniosek w tej sprawie — mówi nam osoba zbliżona do projektu.

Dlaczego Litwa? Bo tamtejszy nadzór, podobnie jak nasz, ma ambicje przekształcić lokalny rynek w fintechowe, regulacyjne eldorado z szybkim i prostym procesem uzyskiwana zgód. Na razie Litwini dotrzymują danego słowa — od początku roku wydali już kila pozytywnych decyzji dla aplikujących fintechów. Horum również liczy, że uda mu się dostać na szybką ścieżkę i w ciągu kilku miesięcy od wystąpienia z wnioskiem uzyska licencję.

500 mln EUR na nowy bank

Horum, tak jak Zafe, ma ambicje powalczyć o klientów w całej Europie, korzystając z paszportu europejskiego (licencja bankowa uzyskana w jednym kraju UE daje prawo prowadzenia działalności bankowej w całej wspólnocie) oraz dobrodziejstwdyrektywy PSD2, która zmusza banki do udostępniania danych o klientach licencjonowanym graczom na rynku finansowym.

Sprzyjające okoliczności regulacyjne do zbudowania paneuropejskiej instytucji finansowej chce wykorzystać także Wojciech Sobieraj, założyciel i do czerwca 2017 r. prezes Alior Banku. Z naszych informacji wynika, że nie zamierza przechodzić na wcześniejszą emeryturę, ale zbiera ludzi do pracy w nowym projekcie bankowym. Pod koniec sierpnia dość niespodziewanie dymisję z funkcji prezesa Nationale-Nederlanden złożył Wojciech Sas, bankowiec, z solidnym konsultingowym doświadczeniem. Przez kilkanaście lat pracował w BCG, dochodząc do pozycji partnera i dyrektora zarządzającego. Tu poznał Wojciecha Sobieraja, który również wyrósł z konsultingu. Wojciech Sas ma zająć się koordynacją nowego projektu twórcy Aliora. Do zespołu, twierdzą nasze źródła, dołączy wkrótce były szef IT jednego z największych banków. Nie udało nam się potwierdzić informacji u samych zainteresowanych.

— Wojciecha Sobieraja obowiązuje 20-miesięczny zakaz konkurowania, który kończy się wiosną przyszłego roku, zatem nie może firmować nowego projektu — mówi przedstawiciel sektora finansowego.

Nasi rozmówcy twierdzą, że były twórca Aliora ma już obiecane finansowanie rzędu 500 mln EUR, a wśród inwestorów jest jeden z największych nowojorskich funduszy private equity. Start przedsięwzięcia ma nastąpić nie wcześniej niż za 10 miesięcy.

 

Kto będzie pierwszy w blockchainie

W sierpniu australijski Commonwealth Bank of Australia wspólnie z Bankiem Światowym wyemitował pierwsze na świecie obligacje, bazując na blockchainowej technologii ethereum. Co prawda wcześniej Sbierbank i rosyjski operator MNTS wypuściły pierwsze blockchainowe obligacje, ale była to oferta uplasowana wśród prywatnych inwestorów. „Bondi” CBA dostępne były publicznie. Wiosną tego roku chiński bank rolny udzielił pierwszego „blockchainowego” kredytu. Technologia, która miała odesłać banki do lamusa, jest coraz częściej przez branżę używana, również w Polsce. Latem Biuro Informacji Kredytowej powiadomiło, że wykorzysta technologię Billona, polskiego fintecha do przechowywania danych. Przed tygodniem PKO BP zapowiedział, że problem trwałego nośnika do przechowywania danych klientów rozwiązał za pomocą blockchainu.

Horum Bank zapowiada, że będzie pierwszym bankiem osadzonym na technologii blockchain. Zoe Adamovicz, Polka, która w Berlinie założyła fundusz Neufund, twierdzi jednak, że to ona będzie pierwsza, gdyż trwa już proces uzyskiwania licencji w maltańskim nadzorze.

 

Wysyp nowych banków

Ostatni raz nowych banków w takim tempie przybywało w XIX w. Na całym świecie powstają tzw. challenging banks albo neobanks, czyli nowi gracze, którzy próbują wyrwać kawałek rynku starym, zasiedziałym w biznesie bankom, albo korzystnie się sprzedać. Do niedawna koncentrowały się one na krajowych rynkach. Ostatnio coraz częściej wychodzą za granicę. Sztandarowym przykładem jest niemiecki N26, prowadzący paneuropejską działalność. W jego ślady poszedł Revolut, fintech obsługujący kartowe transakcje walutowe (nie ma licencji bankowej). Ponadnarodową działalność skutecznie prowadzi też Klarna, operator płatności e-commerce ze Szwecji, od ponad roku formalnie bank.

W Polsce i w Europie pierwszy do uruchomienia banku transgranicznego zabrał się Sławomir Lachowski, twórca mBanku, który zabiega o licencję bankową w Gibraltarze. Na razie nie wiadomo, kiedy jego Golden Sand Bank wystartuje.

 

Dyskretny urok neobanków

Neobank – to dzisiaj hasło, na które szeroko otwierają się portfele inwestorów. Tyle że często są to duże pieniądze. Przykład: w maju limitowaną licencję dostał australijski mobilny volt bank i przy okazji pozyskał 27 mln USD finansowania. Konkurencyjny Xinja bank, który dopiero o licencję zabiega, zebrał w ramach crowdfundingu 2,7 mln USD. Nie brakuje chętnych do wyłożenia kilku milionów na nowe projekty, trudniej pozyskać finansowanie na większe kwoty. Na razie przy całym pozytywnym PR neobanki nie pokazały, że potrafią na siebie zarobić. Sprzedaż Virgin Money przez Richarda Bransona, banku nowej generacji, który miał pokonać bankozaury, świadczy o tym, że od haseł do ich realizacji jest daleko. Monzo, brytyjski neobank licencjonowany od roku, działający od lat dwóch powiększył stratę z 7 mln do 33 mln GBP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Banki / Trzy polskie fintechy eksportowe