Tunezyjska nadzieja Serinusa

Firma wydobywcza rodziny Kulczyków ma szanse wrócić do produkcji ropy w ogarniętej dotychczas strajkami Tunezji.

Tunezja, która jeszcze kilka lat temu uchodziła za jeden z najbardziej perspektywicznych rynków dla Serinus Energy, od 22 maja jest jego bolączką. Tego dnia wydobywcza spółka, kontrolowana przez rodzinę Kulczyków, z powodu antyrządowych protestów na południu kraju musiała tymczasowo wstrzymać wydobycie na polu Sabria. Wczoraj Serinus podał, że „spółka została poinformowana przez Entreprise Tunisienne

Spółka bez przychodów. Serinus Energy, w którego radzie dyrektorów zasiada Sebastian Kulczyk, nie osiąga dziś żadnych przychodów, bo wydobycie w Tunezji stanęło.
Zobacz więcej

Spółka bez przychodów. Serinus Energy, w którego radzie dyrektorów zasiada Sebastian Kulczyk, nie osiąga dziś żadnych przychodów, bo wydobycie w Tunezji stanęło. Fot. Marek Wiśniewski

D'Activites Petrolieres, że protesty w gubernatorstwach Kebili i Tataouine zostały zakończone”. „Koniec protestów to zasadniczy, pozytywny pierwszy krok na drodze do przywrócenia wydobycia ropy i gazu w Tunezji” — napisał zarząd w komunikacie. Krok zasadniczy, ale niewystarczający. Zarząd podkreśla, że musi się upewnić, czy będzie mógł wznowić produkcję w bezpiecznych warunkach i czy znów nie dojdzie do zakłóceń. „Spółka nie otrzymała powiadomień z Ministerstwa Energetyki lub Ministerstwa Spraw Społecznych dotyczących warunków, jakie zaproponowano w celu zakończenia protestów” — czytamy w komunikacie. Serinus ma w Tunezji pięć koncesji, w tym dwie produkcyjne: Sabria i Chouech, które w zeszłym roku produkowały średnio 1,1 tys. baryłek ekwiwalentu ropy naftowej (boe) dziennie. Teraz nie produkują nic. Komunikat Serinusa został optymistycznie przyjęty przez inwestorów, a cena akcji wzrosła o 7,55 proc. Zdaniem Marka Buczaka, zarządzającego Quercus TFI, funduszu, który jest akcjonariuszem Serinusa, na razie nie ma się czym ekscytować.

— Nawet informacji o wznowieniu produkcji nie uważam jeszcze za przełom. Kluczowa jest poprawa klimatu inwestycyjnegow Tunezji na tyle, by firmy zdecydowały się znów tam inwestować — mówi Marek Buczak. Podkreśla, że obecnie priorytetem Serinusa i tak jest Rumunia. Trwa tam budowa instalacji przetwarzania gazu, a w przyszłym roku ma ruszyć wydobycie. Na początku instalacja będzie przetwarzać 6 MMcfe [ekwiwalent miliona stóp sześciennych — red.] dziennie, a po dokonaniu dodatkowych odwiertów produkcja wzrośnie do 15 MMcfe dziennie.

— Rumunia to w tej chwili kluczowa inwestycja Serinusa. Koniec protestów w Tunezji to dobra informacja, ale jeszcze nie bardzo — uważa Marek Buczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Tunezyjska nadzieja Serinusa