Tydzień dla fiskusa

Adam Sofuł
23-03-2007, 00:00

Zapalane przez kolejne rządy zielone światło dla biznesu świeci bardzo blado. Przedsiębiorczość nadal jest w Polsce sposobem na życie z pogranicza sportów ekstremalnych. Raport Banku Światowegoi PricewaterhouseCoopers jest tylko tego kolejnym dowodem. Możemy się oczywiście pocieszać, że w rankingu przyjaznych systemów podatkowych Polska lokuje się w pierwszej połowie stawki, nie zmienia to jednak smutnej prawdy, że do czołówki nadal daleko.

Stawki podatków są, rzecz jasna, ważną sprawą i dlatego z niecierpliwością czekamy na ich obniżenie, ale co najmniej równie istotna jest jakość przepisów, pracy urzędów itp. Z wyliczeń przedstawionych w raporcie wynika, że przeciętny polski przedsiębiorca poświęca na wypełnienie zobowiązań podatkowych 175 godzin w roku. Ponad tydzień, bez przerwy. Nie jedząc, nie śpiąc i — co oczywiste — nie zarabiając. Tylko oblicza podatki, wypełnia deklaracje i wykłóca się z urzędnikami.

Przy dyskusjach o kosztach prowadzenia działalności gospodarczej zawsze mówi się o pieniądzach, natomiast z reguły pomija się kwestię czasu. Godzin, dni, tygodni zmarnowanych na boje z biurokratyczną bezduszną machiną. Nadpłacony podatek można czasem odzyskać, zmarnowanego czasu już nie. Mówi o tym wielu obecnych emigrantów — że skusiły ich nie tylko wyższe pensje, ale także zwyczajnie prostsze życie. Polscy politycy uważają jednak, że rzeczy proste są mało poważne. Dlatego przygotowują tysiąc pięćset osiemdziesiątą czwartą nowelizację prawa podatkowego, która spowoduje konieczność wprowadzenia siedemdziesięciu dwóch kolejnych poprawek. Ale skoro nie szanują swojego czasu, dlaczego mieliby szanować nasz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tydzień dla fiskusa