Ujawnianie danych może zaszkodzić dłużnikowi

opublikowano: 01-11-2017, 22:00

NIP, PESEL i adres zamieszkania to zbyt dużo informacji o przedsiębiorcy na krawędzi bankructwa, które mają być jawne — uważają prawnicy

Przygotowywany, na razie w postaci fundamentów prawnych, Krajowy Rejestr Zadłużonych (KRZ) ma być jawny. To ważna zasada, ponieważ zawarte w nim informacje powinny służyć kontrahentom i wierzycielom wpisanych tam firm, orientacji w postępach toczących się postępowań upadłościowych czy restrukturyzacyjnych. Jednak w pewnym momencie te dane znikną z widoku publicznego, co ma znaczenie dla dłużnika wychodzącego z tarapatów.

Zdaniem Tomasza Kurpisza, adwokata i partnera w kancelarii Kurpisz i Ziobrowski, autor projektu, czyli resort sprawiedliwości, powinien ograniczyć katalog informacji, które mają znaleźć się na prowadzonej przez niego w przyszłości platformie teleinformatycznej.
Zobacz więcej

ZA DUŻO DANYCH:

Zdaniem Tomasza Kurpisza, adwokata i partnera w kancelarii Kurpisz i Ziobrowski, autor projektu, czyli resort sprawiedliwości, powinien ograniczyć katalog informacji, które mają znaleźć się na prowadzonej przez niego w przyszłości platformie teleinformatycznej. Marek Wiśniewski

Szeroki katalog danych

Jak już pisaliśmy w „PB”, z dostępnego w internecie rejestru będzie można dowiedzieć się, kiedy przedsiębiorcy złożyli wnioski restrukturyzacyjne albo o ogłoszenie upadłości lub o powtórne postępowanie upadłościowe i czy zostały one odrzucone. W KRZ będą też widoczne informacje o zabezpieczeniu majątku dłużników przez ustanowienie tymczasowych nadzorców sądowych czy zarządców, o zatwierdzeniu warunków sprzedaży w trybie tzw. przygotowanej likwidacji oraz o wyniku zakończonych procesów.

Idea stworzenia takiego rejestru jest przyjmowana pozytywnie, aczkolwiek nie wszystkie szczegółowe rozwiązania zostałyprzewidziane w projektowanej ustawie o KRZ. Według Tomasza Kurpisza, adwokata i partnera w kancelarii Kurpisz i Ziobrowski, autor projektu, czyli resort sprawiedliwości, powinien ograniczyć katalog danych, które mają znaleźć się na prowadzonej przez niego w przyszłości platformie teleinformatycznej. Będą dotyczyć zarówno osób prawnych, jak i fizycznych prowadzących firmę.

— Ponieważ rejestr będzie dostępny dla wszystkich, należy zastanowić się, czy udostępnianie numerów PESEL i NIP jest konieczne. Moim zdaniem, wystarczy tylko NIP. Pytanie też, czy wskazywanie miejsca zamieszkania to właściwe rozwiązanie. Może to narażać na niebezpieczeństwo i naruszenie spokoju domowego osoby, która ma kłopoty z wypłacalnością. Prawo do spokoju i wypoczynku jest dobrem osobistym. Należy założyć, że informacja o miejscu zamieszkania nie zawsze może być wykorzystywana w dobrej wierze i wyłącznie przez uprawnione podmioty — ocenia adwokat.

Jego zdaniem dostęp do zasobów KRZ powinien być nieograniczony tylko w części, a uzyskanie wszystkich informacji uzależnione np. od złożenia wniosku w tej sprawie i zweryfikowania jego zasadności przez organ prowadzący rejestr. To by oznaczało stworzenie zamkniętego katalogu podmiotów uprawnionych do poznania takich danych, dla wyeliminowania sytuacji, w których ich zbieranie nie ma związku z założeniami tego zbioru.

Tomasz Kurpisz zwraca też uwagę, że w przypadku nieograniczonego dostępu do informacji z rejestru istnieje ryzyko otrzymywania przez wpisane tam podmioty „spamów” od fikcyjnych lub nieuprawnionych podmiotów. Na taki wniosek pozwalają doświadczenia z działalności np. Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG).

— Figurujący tam przedsiębiorcy otrzymują mnóstwo pism z prośbą lub nawet żądaniem opłaty z tytułu wpisu do jakiegoś rejestru, prowadzonego przez firmę żerującą na niewiedzy przedsiębiorców, nierzadko fikcyjnego, do którego na dodatek wpis nie jest wymagany — wyjaśnia adwokat.

W sieci nic nie ginie

Widzi on też inne niebezpieczeństwo związane z umieszczaniem wszelkich danych do internetu z ogólnym do nich dostępem. Jak mówi, w sieci nic nie ginie, a więc kopiowanie informacji na masową skalę jest jednym z zagrożeń, którego nie należy lekceważyć. Na dodatek projekt zapowiada, że poza przewidzianymi wyjątkami dane zawarte w rejestrze nie będą mogły być z niego usunięte, a terminy przewidziane dla tych wyjątków wynoszą nawet 10 lat.

Według zapowiedzi dane w rejestrze będą dostępne jeszcze przez jakiś czas po unormowaniu się sytuacji przedsiębiorcy, np. przez kilka lat po wypełnieniu układu zawartego z wierzycielami, mimo że nie będzie już zadłużony. Jednak w pewnym momencie przestaną być w nim widoczne. Zgodnie z generalną zasadą automatycznie przestaną być ujawniane po 10 latach od zakończenia lub umorzenia postępowania, a po trzech, gdy firma wywiąże się np. z układu czy spłaty wierzycieli.

— Można mieć wątpliwości, czy konieczność zapewnienia uczestnikom obrotu gospodarczego dostępu do informacji wymaga wprowadzania aż dziesięcio- i trzyletniego terminu jawności. Niemniej proponowana procedura zaprzestania ich ujawniania wydaje się właściwa. Bez wątpienia informacja o zadłużeniu podmiotów, które w ramach toczących się postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych wykonały układ lub plan spłaty, powinna funkcjonować w powszechnym obrocie krócej niż dotycząca dłużników nierealizujących zobowiązania ukształtowane we wspomnianych postępowaniach — komentuje Michał Sowa, radca prawny z kancelarii Axelo.

Pozytywnie ocenia wprowadzenie do ustawy regulacji znanej obecnie z przepisów dotyczących udostępniania informacji gospodarczych i wymiany danych gospodarczych, na podstawie których działa KRD.

— Regulacja ta nakłada na komorników, Szefa Krajowej Administracji Skarbowej, Zakład Ubezpieczeń Społecznych i sąd obowiązek niezwłocznej zmiany lub usunięcia z urzędu lub na wniosek podmiotu ujawnionego w KRZ informacji błędnych lub nieaktualnych. Z punktu widzenia wszystkich uczestników obrotu gospodarczego to rozwiązanie jest jak najbardziej pożądane. Zapewnia aktualność danych znajdujących się w rejestrze i zapobiega pokrzywdzeniu osób w nim figurujących, np. w przypadku wygaśnięcia zobowiązania — wyjaśnia Michał Sowa.

Widoczny, ale nieaktualny

Wątpliwości związane z tym rozwiązaniem mają Aleksandra Księżyk i Anna Wojdyńska, radcy prawni z Kancelarii Adwokackiej Russell Bedford Dmowski i Wspólnicy.

Zwracają uwagę, że przepis nie precyzuje maksymalnego terminu do dokonania zmian w danych lub ich usunięcia. Ich zdaniem, to może powodować, że wpis wymagający wykreślenia lub modyfikacji będzie przez dłuższy czas widniał w rejestrze, mimo jego nieaktualności. Przedstawicielki kancelarii zauważają, że projektodawca nie przewidział możliwości zmian w rejestrze w przypadku, gdy w prawa dłużnika wstąpią jego następcy prawni.

Wobec tego w praktyce mogą pojawić się trudności we wprowadzaniu jakichkolwiek zmian w nieaktualnych wpisach. Według nich szczególnie znaczenie ma jednak fakt, że projektodawca generalnie nie przewiduje usuwania danych (z wyjątkiemsytuacji przewidzianych w ustawie), lecz jedynie ich nieujawnianie po określonym czasie.

Nadal pozostaną zatem w dyspozycji administratora. Przepisy nie gwarantują trwałego zniknięcia informacji z sieci. Obecność w rejestrze przez długi czas i ewentualne zagrożenie ich kopiowaniem może oznaczać ich udostępnianie po upływie przewidzianych okresów, a to — prowadzić do napiętnowania osób, negatywnie wpływając na ich zobowiązania i decyzje podmiotów, z którymi chcieliby w przyszłości nawiązać stosunki gospodarcze.

Na potrzeby badań

Tomasz Kurpisz zastanawia się nad konsekwencjami nieusunięcia danych mimo takiego wymogu.

— Projekt tego nie reguluje. Nie twierdzę, że należałoby wprowadzić sankcje, chociaż — kto wie — ale powinna zostać opisana procedura usunięcia wpisów, jeżeli to nie nastąpi, mimo wystąpienia jednej z przewidzianych okoliczności. Projektodawca zapowiada jednocześnie możliwość wykorzystania zasobów rejestru dla celów badań statystycznych. To ma wiązać się z obowiązkiem wykasowania danych identyfikujących. Nie rozumiem, dlaczego takiej samej procedury nie określono przy przekazaniu informacji dla celów badań naukowych, zwłaszcza że ich nie zdefiniowano i nie określono listy uprawnionych podmiotów — mówi adwokat.

Przyznaje, że co prawda w projekcie zastrzeżono możliwość odmowy przez administratora udostępnienia danych na potrzeby nauki czy statystyk, ale jedna z okoliczności uzasadniających ją wydaje się niejasna. To ryzyko istotnego naruszenia dóbr osobistych.

— Czy zatem można uznać, że mało istotne naruszenie dóbr osobistych jest dopuszczalne? — komentuje Tomasz Kurpisz. Szczegółowe zasady, sposób przetwarzania i przekazywania tych danych do celów statystycznych lub badań mają być określone w rozporządzeniu ministra sprawiedliwości. © Ⓟ

Czas ujawniania danych

Informacje wpisane do KRZ automatycznie przestaną być ujawniane po upływie: 10 lat od dnia prawomocnego zakończenia lub umorzenia postępowania, 3 lat od dnia uprawomocnienia się stwierdzenia wykonania układu, 10 lat od dnia uprawomocnienia się postanowienia o uchyleniu układu albo wygaśnięcia układu z mocy prawa, 3 lat od dnia uprawomocnienia się postanowienia o stwierdzeniu wykonania planu spłaty wierzycieli i umorzeniu zobowiązań upadłego albo umorzeniu zobowiązań bez ustalenia planu spłaty wierzycieli, 10 lat od dnia uprawomocnienia się postanowienia o uchyleniu planu spłaty wierzycieli, 3 lat od dnia następnego po upływie okresu zakazu prowadzenia działalności orzeczonego przez sąd na podstawie prawa upadłościowego, 7 lat od daty opublikowania danych w rejestrze podmiotów, wobec których umorzono postępowanie egzekucyjne z uwagi na fakt, że egzekucja nie pokryje kosztów tego postępowania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Ujawnianie danych może zaszkodzić dłużnikowi