Układ GetBacku zawisł w próżni

opublikowano: 09-10-2018, 22:00

Nie wiadomo kiedy będzie kontynuowane zgromadzenie wierzycieli windykatora. Wiadomo, do kiedy sąd poczeka na nową propozycję układową.

Joanna Bucholc została zastępcą członka rady wierzycieli GetBacku. Jej dokooptowanie do ciała reprezentującego tych, którym windykaktor zalega z pieniędzmi, to efekt rezygnacji Artura Kłoczki, który był przewodniczącym rady. Na jego miejsce wszedł jeden z zastępców, co z kolei spowodowało wakat na tej pozycji. Sam wybór był niemal łapanką. Nadzorca sądowy zaproponował, by wolne miejsce zapełnił ZUS. Zaprotestował jednak kurator obligatariuszy wskazując, że ZUS jest zbyt małym wierzycielem GetBacku i lepszy byłby którykolwiek z nabywców papierów dłużnych. Nikt z obecnych na sali sądowej się jednak do tego nie palił. W końcu zgodziła się jednak Joanna Bucholc.

Jarosław Mądry, sędzia wrocławskiego Sądu Okręgowego, dał
zarządowi GetBacku niespełna miesiąc na przygotowanie propozycji układu w
wersji z inwestorem odkupującym biznes windykacyjny. Władze spółki wnioskowały
o dwa miesiące.
Zobacz więcej

CZAS TO PIENIĄDZ:

Jarosław Mądry, sędzia wrocławskiego Sądu Okręgowego, dał zarządowi GetBacku niespełna miesiąc na przygotowanie propozycji układu w wersji z inwestorem odkupującym biznes windykacyjny. Władze spółki wnioskowały o dwa miesiące. Fot. Maciej Kulczyński

Sędzia-komisarz Jarosław Mądry nie palił się natomiast do odroczenia zgromadzenia wierzycieli. Wnioskował o to zarząd windyktora, poparty przez radę wierzycieli, a nawet KNF i prokuraturę. Zwłokę w głosowaniu nad układem motywował otrzymaniem trzech ofert inwestorów zainteresowanych przejęciem biznesu windykacyjnego GetBacku. Podczas zgromadzenia zarząd poinformował, że najlepsza oferta zwiększa pulę, jaką mogą otrzymać wierzyciele, o 200 mln zł. Sąd ujawnił, że oferty pochodzą od podmiotów zagranicznych. Zgromadzeni na sali obligatariusze dopytywali zarząd, dlaczego chce sprzedać aktywa, zamiast prowadzić biznes. Zwracali też uwagę, że skoro ktoś chce kupić, to za taką cenę, by jeszcze na tym zarobić.

Prezes Przemysław Dąbrowski tłumaczył, że decyzja o sprzedaży aktywów lub nie, będzie w rękach wierzycieli. Głosując nad układem, to oni i reprezentujący obligatariuszy kurator zdecydują, jaką formę układ przyjmie. Zarządowi chodzi tylko o to, by ze strony spółki na stole leżały dwie zasadniczo różne propozycje układu. Wszystkie, które się dotychczas pojawiły, różnią się głównie kwotą, jaką obligatariusze dostaną gotówką. W ostatnich propozycjach zarząd proponuje spłatę gotówkową 38 proc. nominalnej wartości zobowiązań wobec obligatariuszy niezabezpieczonych, czyli detalicznych. Rada wierzycieli proponuje im 50,5 proc. W obu wariantach wypłaty miałyby być realizowane w półrocznych ratach przez osiem lat. Zarząd spółki uważa przy tym, że spłata gotówką 50 proc. zobowiązań jest nierealna i zapowiedział dymisję, jeśli ta wersja zostanie przegłosowana.

Na bazie oferty jednego z trzech inwestorów zarząd chce jednak przedstawić zupełnie inny wariant układu, by wierzyciele mieli wybór między obecną a drugą wersją, zakładającą sprzedaż polskiego biznesu GetBacku i pozostawienie spółki jako wehikułu do toczenia sporów prawnych, które ewentualnie mogłyby przynieść jeszcze jakieś pieniądze wierzycielom w trudnym do oszacowania terminie. Pieniądze z transakcji sprzedaży polskiego biznesu pozwoliłyby jednak na wypłacenie wierzycielom pieniędzy nie w ratach zaplanowanych na osiem lat, ale jednorazowo i stosunkowo szybko.

Odrębną sprawą jest sprzedaż zagranicznej działalności windykatora.

Zarząd chce sprzedać rumuńskie, bułgarskie i hiszpańskie aktywa w obu wariantach układu. Nie będzie z tego jednak dużych pieniędzy. Zarząd oczekiwał, że na przygotowanie wariantu z inwestorem dostanie czas do grudnia. Sędzia-komisarz Jarosław Mądry zarówno w sierpniu, jak i 9 października przypominał jednak, że cała sprawa toczy się w formule przyśpieszonego postępowaniaukładowego i nie zamierza jej przeciągać. Ostatecznie zgodził się na to, by wariant z inwestorem został przygotowany do 6 listopada 2018 r. Do tego czasu inwestor ma też wpłacić na specjalny rachunek bankowy 30 mln zł jako rękojmię poważnego podejścia do sprawy. Kwota ta przepadnie mu, jeśli się wycofa. Taki warunek postawił zresztą sam GetBack potencjalnym nabywcom swoich aktywów (nie jest jednak znana kwota).

Wyznaczona przez sędziego data 6 listopada nie jest jednak równoznaczna z głosowaniem nad układem czy choćby wznowieniem zgromadzenia wierzycieli. Sąd zaznaczył, że termin wznowienia zgromadzenia wyznaczy po 6 listopada. Nie jest więc wykluczone, że — tak jak chciał zarząd — do głosowania nad układem dojdzie dopiero w grudniu. © Ⓟ

Na obrót GetBackiem jeszcze poczekamy

Komisja Nadzoru Finansowego nie pozostawia złudzeń: opublikowanie przed kilkoma dniami przez GetBack wstępnych, nieaudytowanych danych za I półrocze 2018 r. nie jest przesłanką doodwieszenia obrotu akcjami windykatora. Obrót został zawieszony w kwietniu. Jacek Barszczewski, rzecznik KNF, przypomina, że GetBack nie opublikował jeszcze skonsolidowanego raportu kwartalnego za I kwartał 2018 r., a dane półrocze nie mają opinii z przeglądu audytora.

„Przekazane informacje nie stanowią wypełnienia obowiązuj przekazania do publicznej wiadomości raportu półrocznego oraz skonsolidowanego raportu półrocznego, ponieważ nie zawierają wszystkich elementów wymaganych przepisami prawa, w tym raportu biegłego rewidenta z przeglądu” — napisał Jacek Barszczewski na twitterze.

GetBack rozwiązał umowę z dotychczasowym audytorem — Deloittem, a jak przyznał Przemysław Dąbrowski, prezes spółki, inni rewidenci nie palą się do współpracy z firmą. [KZ]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Układ GetBacku zawisł w próżni