Ulgi zatrzymają inwestorów

Marta Sieliwierstow
08-11-2011, 00:00

Jeśli ministerstwo nie zlikwiduje ograniczeń czasowych działania SSE to wiele działających w nich firm wycofa się z Polski

Specjalne Strefy Ekonomiczne (SSE) miały działać przez 20 lat. W 2008 r. zadecydowano o przedłużeniu tego okresu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami SSE będą istniały do 2020 r. Jednak coraz częściej mówi się o możliwości bezterminowego wydłużenia czasu ich funkcjonowania. Tę inicjatywę wspierają nie tylko zarządcy stref i przedsiębiorcy, pomysł poparł również wicepremier Waldemar Pawlak. Za wydłużeniem działalności stref przemawia wiele czynników, jak choćby wydatki inwestycyjne poniesione przez przedsiębiorców działających we wszystkich czternastu strefach — do końca grudnia 2010 r. wyniosły one 73,2 mld zł. Ponadto utworzono około 167 tys. nowych miejsc pracy i utrzymano 58 tys. etatów. Dodatkowo ponad połowa inwestorów twierdzi, że nie planuje nowych inwestycji na terenach SSE, jeśli będą one działały tylko do 2020 r. Jeśli zaś ograniczenie czasowe zostanie zlikwidowane, wówczas aż 81 proc. przedsiębiorców deklaruje chęć zrealizowania nowych inwestycji właśnie w SSE. — Aż cztery zakłady Ceramiki Paradyż znajdują się w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Cieszy mnie informacja o możliwości bezterminowego wydłużenia działalności SSE. Byłby to dla nas ważny czynnik motywujący do dalszego rozwoju i nowych inwestycji w strefie— mówi Wioleta Bojdo, wiceprezes ds. finansów w Grupie Paradyż.

Walka o inwestora

Jeśli przepisy nie zmieniłyby się, inwestorzy, którzy rozpoczęli lub jeszcze rozpoczną działalność w strefach w 2011 r., będą mieli jedynie 9 lat na pełne wykorzystanie przyznanej im pomocy, co może niektórych zniechęcić do inwestowania w Polsce. — Dla części przedsiębiorstw dziewięcioletnia perspektywa jest za krótka. Wiele z nich (zależnie od rentowności branży) nie zdąży w tym czasie wykorzystać przysługujących ulg. Należy też pamiętać, że każdy rok obrotowy zakończony stratą podatkową oznacza rok mniej na rozliczenie przysługującego zwolnienia z podatku dochodowego. Im później inwestor wejdzie do strefy, tym większy dochód będzie musiał osiągnąć, aby w pełni wykorzystać kwotę zwolnienia — tłumaczy Paweł Tynel, dyrektor działu ulg i dotacji inwestycyjnych Ernst & Young. Według analiz Ernst & Young najliczniej reprezentowane w SSE firmy z branży motoryzacyjnej, wchodząc do stref w 2011 r. nie będą w stanie w pełni wykorzystać zwolnienia z podatku dochodowego do końca 2020 r. Jeżeli w latach 2012-20 wskaźniki rentowności w branży motoryzacyjnej pozostaną na poziomie porównywalnym z 2010 r., przedsiębiorca, który uzyska zezwolenie np. w 2017 r., odzyska już tylko 12 proc. nakładów inwestycyjnych zamiast najczęściej przyznawanego pułapu 50 proc. — Jeśli termin działania stref nie będzie wydłużony, to najpóźniej za dwa lata możemy mieć poważny problem z pozyskiwaniem inwestorów. Polska nie jest bezkonkurencyjna. Większość państw z naszego regionu również stosuje różnego rodzaju zachęty dla przedsiębiorstw. Ograniczając działalność stref, pozbawimy się szans na konkurowanie o inwestorów m.in. z Czechami, Słowacją, Bułgarią, Litwą czy Łotwą — ocenia Tomasz Sadzyński, prezes Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Wbrew wielu obawom wydłużenie działalności SSE nie jest sprzeczne z przepisami Unii Europejskiej. Wymaga jedynie zmiany czternastu rozporządzeń regulujących działanie poszczególnych stref.

Nowe wyzwania

— Tak długo, jak przepisy regulujące zasady działania SSE będą zgodne z przepisami Unii, nikt nam nie zabroni stosowania tej formy zachęt dla inwestorów. W tym przypadku nie jest potrzebna zgoda Komisji Europejskiej. Wprowadzenie tych zmian jest jak najbardziej realne nawet już w przyszłym roku — mówi Paweł Tynel. Według zarządców Specjalnych Stref Ekonomicznych wydłużenie czasu ich działania pozwoliłoby nie tylko na dalsze pozyskiwanieinwestorów, ale byłoby również szansą na rozszerzenie działalności stref. — Dojrzeliśmy do tego, aby strefy poza swoim głównym zadaniem, jakim jest poszukiwaniem inwestorów i wydawanie m zezwoleń, zajęły się również innymi działaniami. Zarządzający strefami wykorzystując swoją pozycję powinni przyjąć przynajmniej na początek rolę animatorów, koordynatorów przedsięwzięć zmierzających do jeszcze większej koncentracji zasobów wokół konkretnych wiodących branż — uważa Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Ulgi zatrzymają inwestorów