UOKiK chce GetBackiem grać w przyszłości

opublikowano: 07-02-2019, 22:00

Kara nałożona na dom maklerski ma odstraszać innych. Obligatariusze kręcą na taką pomoc nosem

2,1 mln zł kary w związku ze sprzedażą obligacji GetBacku nałożył na Polski Dom Maklerski (PDM) Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Chodzi o to, że w formularzach przyjęcia propozycji nabycia obligacji znajdowała się klauzula: „Nie złożono mi żadnych oświadczeń ustnych ani nie dostarczono żadnych informacji, które byłyby sprzeczne z informacjami zawartymi w propozycji nabycia obligacji lub warunkach emisji obligacji”. UOKiK uznał ją za klauzulę abuzywną, a więc z mocy prawa nielegalną.

Obligatariusze GetBacku to w większości zwykli konsumenci, często osoby
starsze, a nie profesjonalni inwestorzy. Wielu z nich straciło oszczędności
życia, bo wmówiono im, że obligacje spółki są bezpieczne. Z naszej strony nie
ma przyzwolenia na takie nieuczciwe praktyki, na ukrywanie przed konsumentami
ryzyka. Zakończenie postępowań w sprawie GetBacku to dla nas priorytet — mówi Marek
Niechciał, prezes UOKiK.
Zobacz więcej

JESTEM TWARDY:

Obligatariusze GetBacku to w większości zwykli konsumenci, często osoby starsze, a nie profesjonalni inwestorzy. Wielu z nich straciło oszczędności życia, bo wmówiono im, że obligacje spółki są bezpieczne. Z naszej strony nie ma przyzwolenia na takie nieuczciwe praktyki, na ukrywanie przed konsumentami ryzyka. Zakończenie postępowań w sprawie GetBacku to dla nas priorytet — mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK. Fot. GK

— Na klauzulę, którą zakwestionowaliśmy, trzeba się było zgodzić. Nie było żadnej opcji pozwalającej ją odznaczyć — tłumaczy Krzysztof Lehmann, zastępca dyrektora delegatury UOKiK w Bydgoszczy.

— Takie postanowienie mogło utrudnić konsumentom dochodzenie roszczeń, a także zniechęcić ich do tego typu działań. Miało zabezpieczyć PDM i współpracujący z nim Idea Bank przed odpowiedzialnością za ewentualne wprowadzenie klientów w błąd przed zawarciem umowy nabycia obligacji — mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK.

— Nasze stowarzyszenie jest kategorycznie przeciwne by UOKiK nakładał jakiekolwiek kary finansowe na podmioty, które uczestniczyły w oferowaniu obligacji GetBacku. Decyzje stwierdzające nieprawidłowości tak, ale kary finansowe — nie, bo uszczuplają majątek tych podmiotów, a w naszym interesie jest by dalej funkcjonowały i były wypłacalne. Szczególnie w przypadku samego GetBacku zależy nam by żadne kary nie były nakładane — podkreśla Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack SA, będącego jedną z trzech dużych grup obligatariuszy, które uformowały się przed wyborami do rady wierzycieli.

Już na przełomie listopada i grudnia 2018 r. inna grupa — Porozumienie Obligatariuszy GetBack SA — zwróciła się do UOKiK o anulowanie 5,1 mln zł kary nałożonej na GetBack za sposób prowadzenia działań windykacyjnych. Podkreślało, że zobowiązania publiczno-prawne spółki mają pierwszeństwo w zaspokojeniu i w postępowaniu układowym zostaną spłacone w 100 proc., podczas gdy obligatariusze dostaną niewielką część pożyczonych spółce pieniędzy, a jeśli karę podzielić przez liczbę nabywców papierów dłużnych, to każdy obligatariusz zapłaci 555 zł.

Osiem postępowań w toku

UOKiK prowadzi jeszcze osiem postępowań związanych z GetBackiem. Sześć to postępowania wyjaśniające, co można przyrównać do prokuratorskiego „w sprawie”. Dotyczą Idea Banku (dwa postępowania), PDM, Mercurius Financial Advisors, Getin Noble Banku, Noble Securtities oraz samego GetBacku. Dwa kolejne to już postępowania „przeciwko”, a więc w zasadzie zmierzające do ukarania przedsiębiorcy. Dotyczą Idea Banku i GetBacku.

— Postępowanie przeciwko spółce GetBack będzie miało znaczenie dla tych, którzy kupili obligacje bezpośrednio od spółki. Oni mają nieco inną sytuację prawną od tych co kupili obligacje za pośrednictwem instytucji finansowych. Będą mogli pójść z naszą decyzją do sądu i sąd będzie związany naszymi ustaleniami w indywidualnych sprawach — tłumaczy Artur Zwaliński, zastępca dyrektoradepartamentu ochrony zbiorowych interesów konsumentów UOKiK.

Nie wyjaśnia w czym to poprawi sytuację obligatariuszy, skoro ich główny problem polega na tym, że GetBack pieniędzy nie ma. Zaznacza za to, że to nie UOKiK doprowadził do obecnej sytuacji obligatariuszy. Uważa też, że istotne jest sprawne działanie urzędu jako organu państwa. Ma to być swoista nauczka dla innych.

— Być może nasze działania uchronią przed zaistnieniem takich zdarzeń w przyszłości — podkreśla Artur Zwaliński.

Pieniądze z kary nałożonej na PDM trafią do Funduszu Edukacji Finansowej, działającego od początku 2019 r. (wcześniej trafiłby po prostu do budżetu państwa). Oczywiście jeśli sąd karę utrzyma. PDM, któremu KNF odebrała już licencję, płacić nie zamierza. Podkreśla, że decyzja UOKiK nie ma rygoru natychmiastowej wykonalności i odwoła się od niej. Wskazuje też, że zakwestionowana klauzula była powszechnie stosowana przez podmioty oferujące obligacje, ponieważ znalazła się w zapisach „Rekomendacji w sprawie standardowej dokumentacji niepublicznych emisji krótko- i średnioterminowych obligacji nieskarbowych przeprowadzanych za pośrednictwem kilku dealerów” jaką Związek Banków Polskich (ZBP) wydał w 2002 r.

— W 2002 r. o klauzulach abuzywnych mało kto słyszał. Samo to, że taki zapis stosują inne spółki nie zmienia bezprawności tej klauzuli. Aczkolwiek mamy wątpliwości, że jest to powszechnie stosowane — wylicza Artur Zwaliński.

— Akurat z ZBP mamy często inne zdanie — dodaje Marek Niechciał.

Idea Bank na celowniku

Przedstawiciele UOKiK sugerują też, że w przypadku Idea Banku decyzja o ukaraniu jest niemal przesądzona.

— Postawiliśmy Idea Bankowi bardzo poważne zarzuty dotyczące „gwarantowanego” zysku, porównywania obligacji z lokatami bankowymi, a także oferowania tych instrumentów osobom, które absolutnie takich ofert nie powinny otrzymać — informuje Piotr Adamczewski, dyrektor delegatury UOKiK w Bydgoszczy.

Zaznacza, że UOKiK nie zamierza się przejmować tym, że część osób bezpośrednio zaangażowanych w sprzedaż obligacji GetBakcu formalnie nie pracowała w banku, ale prowadziła własną działalność gospodarczą.

— Ci, którym oferowano obligacje, byli klientami Idea Banku. Proces sprzedażowy był procesem sprzedażowym wobec klientów banku i bank nie może uchylać się od odpowiedzialności — twierdzi Piotr Adamczewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu