W scenariuszach wzrostu należy uwzględnić czynnik energetyczny

Stanisław Albinowski
15-12-2000, 00:00

W scenariuszach wzrostu należy uwzględnić czynnik energetyczny

Prognoz rozwoju gospodarczego Polski na pierwsze 20 lat nowego stulecia mamy już wiele. Jeśli coś z tej mnogości wynika, to tylko niepewność. Wystarczy powiedzieć, że przewidywane tempo wzrostu PKB waha się między 2,3 a 6 proc. średniorocznie. I nikt nie podjął się wyjaśnienia, z czego tak duże rozbieżności wynikają. W większości projekcji widnieją te same zmienne, nie znam natomiast ani jednej prognozy, w której czynnik „energia” występowałby jako zmienna niezależna rachunku symulacyjnego.

Nawet w „Założeniach polityki energetycznej” MG do roku 2020 energia traktowana jest jako czynnik, zależny od tempa wzrostu PKB w trzech scenariuszach: przetrwania (1), odniesienia (2) i postępu (3). Nie wystarczy jednak stwierdzić, że przy 4 proc. dynamiki PKB — jak w wariancie (2) — zużycie energii pierwotnej w roku 2020 wyniesie 116 Mtoe (mln ton w ekwiwalencie ropy naftowej). Trzeba jeszcze wykazać, że wielkość ta jest realistyczna. Takiego dowodu nie znam, a wątpliwości mam spore. Cała prognoza zależy bowiem od tego, czy uda się osiągnąć zmniejszenie energochłonności PKB.

Dynamika równa 4 proc. średniorocznie daje w ciągu 21 lat wzrost rzędu 2,3 razy, czyli ze 100 do 228. Zwiększenie zużycia energii pierwotnej z 95 Mtoe w 1999 r. do planowanych 116,2 Mtoe oznacza wzrost o 22,3 proc., czyli 0,96 proc. średniorocznie. Z założeń tych wynika (bo wyraźnie nikt tego nie stwierdził), że w omawianym okresie energochłonność PKB ma spaść o ponad 46 proc. Odwrotnością tej relacji jest wzrost produktywności energii o 86 proc. Tempo imponujące, ale sytuacja jest znacznie trudniejsza niż w minionej dekadzie. Rezerwy tkwiące w energooszczędnej zmianie struktury wytwarzania PKB są już dalece wyczerpane. Obecnie obniżanie energochłonności PKB jest osiągalne głównie przez racjonalizację zużycia energii, a to wymaga nakładów na substytucję energii przez technikę. O nakładach i kierunkach działania w tym zakresie nie ma jednak nigdzie ani słowa.

Ponieważ zakładane implicite efekty „same z siebie” się nie zjawią, uzasadniona jest obawa, że niedobór lub zbyt wysoki koszt energii może pokrzyżować plany osiągnięcia w nadchodzącym dwudziestoleciu 4-procentowego wzrostu PKB. A tylko wtedy, jak stwierdza MG w cytowanym dokumencie na str. 22, akces Polski do UE będzie możliwy, choć dopiero około roku 2010. Podważa to oczywiście nalegania premiera Buzka na przyjęcie Polski do Unii już w roku 2003. W kategoriach realnych (w odróżnieniu od instytucjonalnych) najbardziej niepokoi jednak to, że nawet przy zwiększeniu produktywności energii w oczekiwanych rozmiarach w 2020 r., też pod tym względem będziemy nadal dużo poniżej średniej UE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław Albinowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / W scenariuszach wzrostu należy uwzględnić czynnik energetyczny