W Senacie opozycja otoczy PiS kordonem sanitarnym

opublikowano: 14-10-2019, 22:00

Zarówno tekst powyżej, jak też niniejszy pisane były jeszcze przed ogłoszeniem przez Państwową Komisję Wyborczą w poniedziałek wieczorem obwieszczeń ze szczegółowymi wynikami niedzielnych wyborów do Sejmu i Senatu.

Jedno rozstrzygnięcie wyglądało jednak już w ciągu dnia na pewne — rozkład mandatów w Senacie. Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 48, co oznacza zwycięstwo tzw. pyrrusowe. Koalicja Obywatelska objęła 43 fotele, Polskie Stronnictwo Ludowe — 3, Sojusz Lewicy Demokratycznej — 2, senatorowie z własnych komitetów — 4. W będącej języczkiem u wagi tej ostatniej grupce emisariusze PiS mogą kolędować jedynie do senator Lidii Staroń, trzej pozostali ich przepędzą. Niemożliwa jest także powtórka z podkupienia śląskiego radnego Wojciecha Kałuży, urobek ekipy tzw. dobrej zmiany wychodzi 49:51 — zatem czeka ją los zdefiniowany w tytule.

Na stanowisko marszałka Senatu może wrócić Bogdan Borusewicz.
Zobacz więcej

Na stanowisko marszałka Senatu może wrócić Bogdan Borusewicz. Fot. Michał Dyjuk/FORUM

Przypomnę, że ideę utworzenia przez opozycję spółki przeciwko PiS rzucił Donald Tusk. 4 czerwca, podczas obchodów 30. rocznicy wyborów z 1989 r. zaproponowano powtórzenie startu do Senatu tylko jednego, uzgodnionego kandydata strony opozycyjnej. Trzy dekady temu zdjęcia takich kandydatów z Lechem Wałęsą świetnie się sprawdziły. Zdając sobie sprawę z sondażowej przewagi PiS i skutków przeliczeniowej metody D’Hondta, opozycja rzuciła hasło „Sejm wasz, Senat nasz”. Warunki partyjnego kompromisu były ekstremalnie trudne — wszyscy akcjonariusze(ostro rywalizujący o mandaty w Sejmie) musieli pogodzić się z zasadą, i na dodatek przekonać własne elektoraty, że spółka wystawia i firmuje w każdym senackim okręgu tylko jednego kandydata. Wszyscy inni zarejestrowani byli osobami prywatnymi lub rozłamowcami. Nie udało się ich uniknąć, niektórzy osiagnęli w niedzielę sukces, przykładem może być Krzysztof Kwiatkowski, ale akurat ten rozłamowiec to polityczny swojak…

Opanowanie przez opozycję Senatu niewiele zmieni w systemie stanowienia prawa. Sejm z samodzielną większością PiS będzie odrzucał poprawki czy nawet uchwałę o odrzuceniu przez Senat całej ustawy, łatwą do osiągnięcia przy mobilizacji rządowego klubu bezwzględną większością głosów. A zatem ostateczny kształt ustaw trafiających do prezydenta będzie na ogół wersją tylko Sejmu. Na pewno jednak skończy się tak powszechne w epocetzw. dobrej zmiany gwałcenie zasad dobrej legislacji i traktowanie Senatu niczym partyjnego podnóżka, który na rozkaz prezesa Jarosława Kaczyńskiego puszcza bardzo ważne ustawy bez jakichkolwiek poprawek, czasami w kilka godzin. Senat nie ma jakiegokolwiek wpływu na formowanie Rady Ministrów, otrzymał jednak uprawnienia w wielu innych kwestiach — na przykład ma wielką kasę do wydania na opiekę nad Polonią. Senacki przełom nie będzie miał na szczytach państwa znaczenia kopernikańskiego, ale nawiązanie do 1989 r. jest jak najbardziej zasadne.

Krzysztof Kwiatkowski, senator elekt z Łodzi, w latach 2007-11 senator reprezentujący PO

Prezes Najwyższej Izby Kontroli z kadencji 2013-19 świetnie wykorzystał okazję do przeskoczenia na tratwę parlamentarną. Nie został zakwalifikowany do spółki partii opozycyjnych przeciwko PiS, wystartował zatem jako rozłamowiec — ale pewnie wygrał, pokonując reprezentującą spółkę kandydatkę SLD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu