W tle zawsze jest kontekst

opublikowano: 13-06-2012, 00:00

EURO 2012

Im politycy mocniej zarzekają się, że polsko-rosyjskie relacje gospodarcze, sportowe, kulturalne etc. są krystalicznie wręcz czyste tematycznie i ograniczają się wyłącznie do przykładowo podanych obszarów — tym bardziej brzmi to bałamutnie. Ze względu na bagaż trzech minionych wieków w tle zawsze jest jakiś kontekst historyczny, psychologiczny itd. Najbardziej jaskrawo wyszło to oczywiście 10 kwietnia 2010 r. — gdyby nasza narodowa tragedia wydarzyła się tym samym samolotem i z tymi samymi ofiarami, ale nie w Smoleńsku, lecz np. w górzystych okolicach Monte Cassino, to różnica w jej konsekwencjach społecznych byłaby kosmiczna.

Wczorajszy mecz Polska — Rosja najczystszym przypadkiem rozegrany został akurat w Dniu Rosji. Tak jak my obchodzimy 3 maja i 11 listopada, u nich również dwa dni mają obecnie najwyższą rangę świąt narodowych: 12 czerwca i 4 listopada. Notabene obie te daty w powszechnym odbiorze Rosjan i tak pozostają ubogimi krewnymi czczonego 9 maja Dnia Zwycięstwa. Ale o ile 4 listopada (chodzi o rok 1612) to fałszywka, narzucona przez prezydenta Władimira Putina ku zdumieniu historyków jako polityczna odtrutka wobec 7 listopada, o tyle 12 czerwca polskie ręce powinny wręcz… składać się do oklasków. Przecież tegoż dnia w roku 1990 rozpoczęła się trwająca półtora roku agonia bytu pod nazwą Związek Radziecki. To tak ą propos wczorajszego świątecznego przemarszu na polski Stadion Narodowy kibiców rosyjskich mostem Poniatowskiego (pierwotna nazwa carska — Mikołajewskim), potraktowanego wyzwiskami przez naszych kiboli i „zrównoważonego” gwizdami podczas hymnu gości.

Relacje Rzeczypospolitej Polskiej (RP) z Federacją Rosyjską (FR) zestawione z dawnymi stosunkami PRL — ZSRR to rzecz jasna niebo a ziemia. Jednak najróżniejsze zaszłości i niedopowiedzenia ciągle odbijają się czkawką. Rzucę jeden zamiatany pod dywan przykład, daleko od handlu ropą i gazem, mięsem itd. Otóż demokratyczna Rosja wciąż ani myśli wyrównać ogromną asymetrię w bilansie nieruchomości, przekazanych kiedyś wzajemnie przez PRL i ZSRR na potrzeby dyplomatyczne, głównie w Warszawie i Moskwie. To kapitalna ilustracja dawnego szyderczego określenia „wymiana wzajemna” — w stanie działek, za które nie płaci się żadnych podatków, przegrywamy 5:14. MSZ właśnie obrazowo przedstawiło, nawiązując do EURO 2012, że placówki dyplomatyczne FR w RP zajmują powierzchnię… dwudziestu boisk piłkarskich. Powszechnie wiadomo, że na wielu z nich gra w anormalnie cieplarnianych warunkach najczystszy rosyjski biznes.

Harmonogram wysyłki tego wydania „PB” do druku nie pozwala mi, niestety, na odniesienie się do końcowego wyniku meczu. Poranny czytelnik prasy jest mądrzejszy i bogatszy od wieczornego autora nie tylko o wynik, lecz również o setki wypowiedzi, komentarzy itd. Zastępczo rzucam więc w ciemno życzenie, aby do ćwierćfinałów z naszej grupy awansowały jednak Polska i Rosja. Jako organizatorzy EURO 2012 oczekujemy trudnych dzisiaj do wyliczenia zysków odłożonych w czasie, a właśnie taki układ grupowej tabeli zawierałby najwięcej perspektywicznej wartości dodanej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy