Warszawa szuka koła ratunkowego

opublikowano: 16-12-2018, 22:00

Władze stolicy zapewniają, że umowy na odbiór śmieci po Nowym Roku są już przygotowane. Z kim i za ile — nie wiadomo

14 grudnia 2018 r. Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy, poinformował, że wszystkie czynności w zakresie odbioru odpadów po 1 stycznia 2019 r. zostały już zakończone. Aby nie utopić miasta w śmieciach, stołeczny ratusz musiał po cichu wynegocjować tymczasowe kontrakty z operatorami wywozu śmieci. Z kim i za jakie stawki? Nie wiadomo, jednak opłaty, jakie wynegocjował (a wiadomo, że dziś ceny na rynku śmieciowym rosną), odbiją się na portfelach mieszkańców już wkrótce.

Od 1 stycznia 2019 r. mieszkańcy mają zagwarantowany odbiór
odpadów. Nie ma żadnego zagrożenia. Sytuacja z dzielnicy Mokotów, którą często
się przywołuje, jest dzisiaj zupełnie nieadekwatna — twierdzi Michał Olszewski,
wiceprezydent Warszawy. Aby to zapewnić, miasto podobno wynegocjowało po cichu
tymczasowe umowy. Nie informuje jednak o szczegółach.
Zobacz więcej

PROBLEM ZAŻEGNANY?:

Od 1 stycznia 2019 r. mieszkańcy mają zagwarantowany odbiór odpadów. Nie ma żadnego zagrożenia. Sytuacja z dzielnicy Mokotów, którą często się przywołuje, jest dzisiaj zupełnie nieadekwatna — twierdzi Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. Aby to zapewnić, miasto podobno wynegocjowało po cichu tymczasowe umowy. Nie informuje jednak o szczegółach. Fot. Marek Wiśniewski

Po kolei. Umowy z firmami, które dotychczas odbierały śmieci z osiedli bloków i domów jednorodzinnych w całej Warszawie (są to MPO, spółka miejska, która obsługuje 60 proc. miasta, Lekaro i Suez Polska) kończą się 31 grudnia 2018 r. Trwa przetarg na odbiór śmieci ze wszystkich dzielnic od 1 stycznia 2019 r., kiedy to na terenie miasta musi wejść w życie nowy system segregacji odpadów (zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska i adekwatną uchwałą miejską w tej sprawie). Otwarcie ofert ma nastąpić dopiero 20 grudnia, m.in. w związku z tym, że przetarg był ogłoszony zbyt późno oraz z powodu licznych odwołań w Krajowej Izbie Odwoławczej, dotyczących wymagań w stosunku do przyszłych wykonawców (jej wyroki miasto musiało uwzględnić w tzw. specyfikacji istotnych warunków zamówienia). To oznacza, że nie ma szans na rozstrzygnięcie postępowania przed końcem roku. W tej sytuacji miasto miało dwa wyjścia — albo podpisać aneksy do umów z dotychczasowymi operatorami (przedłużyć je), albo tymczasowo udzielić zamówienia z tzw. wolnej ręki, do czasu rozstrzygnięcia przetargu. To ostatnie rozwiązanie jest przewidziane w prawie, aby w wyjątkowych sytuacjach, takich jak w stolicy, zapewnić mieszkańcom ciągłość odbioru odpadów. 

— Nie udzielamy komentarzy na temat umów ze względu na dobro trwającego postępowania przetargowego. Interesuje się nim wiele firm, a miastu zależy na jak największej konkurencyjności i transparentności. 20 grudnia podamy do publicznej wiadomości tę informację — informuje Michał Olszewski.

Trudny przetarg

Zdaniem wiceprezydenta Warszawy, umów z nowymi wykonawcami nie uda się podpisać jeszcze długo. To było wiadome już od dawna.

— 20 grudnia jest terminem, w którym czekamy na oferty. Da nam odpowiedź na pytanie, kto będzie operatorem nie od 1 stycznia, ale prawdopodobnie od 1 kwietnia albo 1 czerwca 2019 r. Zakładamy, że wtedy podpiszemy umowy, ale może to nastąpić nawet w drugiej połowie roku. Mamy na uwadze to, ile trwały podobne postępowania, dotyczące nowego systemu segregacji odpadów, w takich gminach jak Marki, Piaseczno, Wrocław, Gdańsk, Łódź. Tam trwały nawet kilkanaście miesięcy — mówi Michał Olszewski.

Jednocześnie zapewnia, że w styczniu w Warszawie wejdzie w życie nowy system segregacji odpadów, czyli na 5 frakcji. Choć, jak mówi, będzie wdrażany stopniowo. W piątek 14 grudnia 2018 r. miasto zainaugurowało w związku z tym kampanię informacyjną. W Warszawie produkowanych jest dzisiaj około 730 tys. ton rocznie odpadów. Z tego około 80 proc. to odpady zmieszane, trafiające do czarnych pojemników.

— W ich przypadku nic się nie zmieni. Dla 20 proc. odpadów, które są tzw. odpadami w selektywnej zbiórce, wprowadzamy nowy system zgodnie z rozporządzeniem ministra środowiska — informuje Michał Olszewski.

Zapewnia, że w związku z tym już za kilka tygodni (a nawet „już w grudniu”) mieszkańcy domów jednorodzinnych będą otrzymywali zarówno ulotki informacyjne, jak i nowe worki, a od stycznia 2019 r. na osiedlach zaczną być dostawiane nowe pojemniki.

Neapol w Warszawie

Mieszkańcy są raczej sceptyczni. W mediach społecznościowych już zaczęły pojawiać się zdjęcia z osiedlowych śmietników (formalnie — punktów odbioru śmieci), na których widać, że z kontenerów wysypują się worki z odpadami. Warszawiacy obawiają się, że jest to przedsionek problemu, jaki się pojawi w całym mieście po Nowym Roku. W mediach trwa polityczna wojna, w której władze samorządowe i rządowe wytykają sobie nawzajem błędy w polityce śmieciowej. O drugim Neapolu pierwszy mówił marszałek województwa Adam Struzik, apelując o interwencję do Ministra Środowiska. Resort zdecydował o zamknięciu kilku niespełniających norm instalacji gospodarowania odpadami w regionie, a przez to istnieje obawa, że nie będzie gdzie przetwarzać ogromnej ilości śmieci produkowanych w Warszawie. Henryk Kowalczyk, minister środowiska, również mówił o Neapolu. W listopadzie informował o tym, że ma poważne obawy w związku z tym, czy miastu uda się zapewnić odbiór śmieci w styczniu (to gmina, zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, ma obowiązek zadbać o wywóz śmieci, podpisując umowy z operatorami w imieniu mieszkańców). Minister podkreślał też, że Warszawa wypada najgorzej, jeśli chodzi o wdrażanie ekologicznych rozwiązań.

— Warszawa i woj. mazowieckie od wielu lat wypadają słabo w porównaniu z innymi stolicami — informował w komunikacie prasowym.

Miasto segreguje dzisiaj wspomniane 20 proc. odpadów, przy czym do 2020 r., czyli w ciągu najbliższych dwóch lat, poziom recyclingu, jaki powinno osiągnąć, wynosi 50 proc. Pewne jest to, że trudności na rynku śmieciowym będą się piętrzyć. W związkuz rozporządzeniami do nowej ustawy o gospodarce odpadami firmy odbierające i przetwarzające odpady są zobowiązane do wyższych tzw. opłat marszałkowskich za przetwarzanie śmieci, a także nowych inwestycji, np. w monitoring. Ceny za odbiór śmieci na pewno wzrosną. Już dzisiaj dotychczasowi operatorzy wypowiadają w niektórych gminach umowy, ponieważ stawki, które obowiązywały kilka lat temu, w momencie ich podpisywania, są dla nich nieopłacalne. Nowe stawki, proponowane w przetargach, są wyższe o kilkadziesiąt procent.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Warszawa szuka koła ratunkowego