Warto słuchać ekspertów „PB”

Korekta? Początek bessy? Ci, którzy posłuchaliby rozmówców „PB”, nie straciliby nawet 1 proc., a mogli nawet symbolicznie zarobić

Pod koniec 2017 r. zapytaliśmy grupę ekspertów z rynku finansowego o wskazówki dotyczące budowy portfela funduszy inwestycyjnych na 2018 r. W założeniu miał być to portfel dla inwestora, który jest cierpliwy i nie podejmuje decyzji pod wpływem krótkoterminowych zawirowań, do tego jest zamożny, a jego skłonność do ryzyka jest trochę wyższa od przeciętnej — na skali od jednego do sześciu byłaby to „czwórka”.

Zobacz więcej

Marek Przybylski Marek Wiśniewski

Co do zasady szansę na modyfikację portfela przedstawimy naszym ekspertom w połowie roku — w końcu ma to być portfel dla inwestora, który nie podejmuje pochopnych decyzji. Skala zawirowań z ostatnich tygodni skłoniła nas jednak do weryfikacji wyników proponowanych portfeli według wycen funduszy na koniec lutego. Z ośmiu propozycji sprawdziliśmy stopy zwrotu pięciu, których twórcy podali nazwy konkretnych produktów. Nie pozostawia to żadnego pola manewru w ocenie stóp zwrotu. Z tego powodu nie sprawdzaliśmy trzech portfeli, których autorzy posługiwali się zwrotami typu fundusz polskich obligacji korporacyjnych albo fundusz polskich małych i średnich spółek. Wyniki konkretnych produktów z tak określonych kategorii różnią się i w zależności od tego, które wzięlibyśmy pod uwagę, ostateczny wynik całego portfela byłby inny.

Zawsze można zarobić

Z pięciu portfeli, jakie sprawdziliśmy na koniec lutego, trzy poniosły straty, a dwa symbolicznie zarobiły. Wyniki te należy ewidentnie uznać za dobre. W pierwszych dwóch miesiącach 2018 r. najgorszy z portfeli nie stracił nawet 1 proc. wartości. Grupujący największe polskie spółki indeks WIG20 stracił w tym czasie 4,7 proc., a barometr szerokiego rynku WIG 3,7 proc. Taki sam spadek zanotował niemiecki DAX, choć amerykański S&P 500, mimo wyraźnego spadku od swoich szczytów, był jednak 1,5 proc. na plusie. 1,4 proc. pod kreską był natomiast chiński Shanghai Composite. Porównanie do indeksów giełdowych jest o tyle ważne, że zaproszeni przez „PB” eksperci raczej nie budowali portfeli asekurancko. Wychodzili generalnie z założenia, że połowę pieniędzy warto trzymać w akcjach.

— Powinien to być dobry rok dla rynku akcji, szczególnie europejskiego, i rynków wschodzących. W mniejszym stopniu będzie to dotyczyć Stanów Zjednoczonych ze względu na wysokie wyceny akcji. Taka prognoza oznacza zarazem słaby rok dla obligacji o stałym oprocentowaniu. Dlatego modelowy portfel powinien mieć dużą alokację na rynku akcji i jednocześnie fundusz nieskorelowany z rynkiem akcji na wypadek zawirowań na rynku globalnym, których w obecnej sytuacji nie sposób wykluczyć — twierdził nieco ponad dwa miesiące temu Marek Przybylski, prezes Aviva Investors Poland TFI.

To jego portfel na koniec lutego miał najlepszy wynik. Ten, kto go skopiował, byłby 0,35 proc. na plusie. Co ciekawe, była to najmniej zdywersyfikowana propozycja w naszym zestawieniu. Składała się z zaledwie trzech funduszy oferowanych w Polsce przez Avivę. Dwóch typowo akcyjnych oraz Oszczędnościowego SFIO. To specyficzny produkt. Pieniądze klientów przelewa do luksemburskiego Aviva Investors Multi- Strategy Target Return Fund. Jego strategia zakłada podział portfela na trzy części: inwestycji realizujących strategie wynikające z cyklu koniunkturalnego, inwestycji oportunistycznych (bazujących na pojawiających się okazjach) oraz lokatach ograniczających ryzyko. W każdej grupie otwierane jest wiele pozycji — co można uznać za specyficzną formę dywersyfikacji — z których żadna nie przyniesie ani dużego zysku, ani straty. W ostatnich tygodniach strategia ta się sprawdziła. Aviva Oszczędnościowy SFIO zarobił tyle, że z nawiązką pokrył straty na funduszach akcyjnych, w których Marek Przybylski proponował ulokować połowę aktywów. Sam Oszczędnościowy ma nieco ponad dwa lata i do tej pory raczej zawodził — jego specyfika sprawiała, że może nie tracił, ale też nie zarabiał.

— Pierwsze dwa lata były okresem bardzo małej zmienności, zarówno na rynku akcji, jak i obligacji. Zmienność wybuchła ostatnio z wielką siłą i ten fundusz zaczął zarabiać, bo są to dla niego właściwe warunki — komentuje Marek Przybylski.

 

Drugim pod względem zyskowności okazał się portfel Karola Matczaka, dyrektora departamentu doradztwa inwestycyjnego mBanku. To on i jego ludzie zarządzają na co dzień mFunduszami Dobrze Lokującymi. Kupują one jednostki innych funduszy, choć nie z własnej grupy kapitałowej, jak to czyni Aviva Oszczędnościowy. Widać to również po proponowanym przez Karola Matczaka portfelu. Jest rozbity na 11 składowych pochodzących zarówno z polskich, jak i zagranicznych TFI. W przypadku tych ostatnich są to dystrybuowane w Polsce jednostki rozliczane w złotych z zabezpieczonym ryzykiem kursowym.

— Sama alokacja pomiędzy różne klasy aktywów nie wystarczy. Mocno stawiamy na jakość zarządzania. Czynników, które porównujemy, jest wiele, ale w momentach zawirowań ta jakość się ujawnia — mówi Karol Matczak.

Ujawniła się zwłaszcza w funduszach akcyjnych. Specjalista z mBanku radził trzymać w nich ponad 60 proc. aktywów. W trzech zagranicznych funduszach Schroder i Fidelity ulokował przy tym aż 39,5 proc. całego portfela. Był to niewątpliwie trafiony wybór, bo cała trójka zagranicznych produktów akcyjnych odnotowała zysk. Pozwolił on zrekompensowaćstraty z polskich funduszy akcji oraz funduszu dłużnego Allianz PIMCO Income.

9 proc. zysku z akcji

Portfel przedstawiciela TFI Allianz Polska włączył najwięcej czerwonych lampek. Siedem z ośmiu funduszy proponowanych przez Adama Łukojcia, dyrektora departamentu zarządzania portfelami akcyjnymi, przyniosło mniejsze lub większe straty w pierwszych dwóch miesiącach roku. Ten ósmy — akcyjny Allianz Artificial Intelligence — zarobił jednak ponad 9 proc. W efekcie cały portfel był na minusie tylko 0,67 proc. Lepiej poradziła sobie koncepcja Marka Straszaka z Union Investment TFI. Na minusie była połowa funduszy w portfelu — same akcyjne. To, że wynik nie był gorszy, to efekt części dłużnej. Jasnej przyczyny słabego wyniku trudno się natomiast doszukać w portfelu funduszy PZU.

Tomasz Stankiewicz, dyrektor biura rynku akcji w TFI PZU, radził co prawda ulokować 40 proc. aktywów w PZU FIZ Akord, który stracił 0,88 proc. Jednak strata całego portfela wyniosła 0,9 proc., co oznacza, że dołożyły się do niej również mniejsze składowe, w tym fundusz Dłużny Rynków Wschodzących. Zysk przyniósł fundusz Akcji Nowa Europa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Warto słuchać ekspertów „PB”