Wegetarianie już nie przyciągają mięsnego biznesu

Szał na bezmięsne wędliny przemija w Niemczech. W Polsce zmienne nastroje fleksitarian zniechęciły jednego z mięsnych graczy. Stawia na wegan

Nic tak dobrze nie uzupełnia mięsnego biznesu jak biznes bezmięsny. O tym trendzie, bardzo silnym za zachodnią granicą, pisaliśmy jesienią 2015 r., gdy o powtórzeniu tego schematu zaczęli myśleć Polacy.

Zakłady Mięsne Silesia, którymi zarządza Krzysztof Woźnica, skusiło rosnące zapotrzebowanie na bezmięsne wędliny, ale niezawierające również soi. Wprowadza kolejne produkty i myśli o eksporcie.
Zobacz więcej

BEZ MIĘSA I SOI:

Zakłady Mięsne Silesia, którymi zarządza Krzysztof Woźnica, skusiło rosnące zapotrzebowanie na bezmięsne wędliny, ale niezawierające również soi. Wprowadza kolejne produkty i myśli o eksporcie. Marek Wiśniewski

Niemieccy giganci w produkcji kiełbas i szynek budowali właśnie drugą nogę biznesu — „przetwory mięsne” bez grama mięsa, czyli produkty wyglądające jak sznycle czy parówki, ale wytworzone ze składników roślinnych, np. soi. Przyszedł też czas dla wegetariańskich rzeźników — w jednej z dzielnic Berlina powstał wegetariański sklep masarski. Rynkiem zainteresowali się też politycy i rozgorzała dyskusja o prawo (czy też jego brak) do określania takich produktów mianem kiełbasy czy polędwicy.

Od boomu do odwrotu

Było, minęło — tak ten kwitnący jeszcze niedawno rynek podsumowuje właśnie niemiecki tygodnik biznesowy „Wirtschafts Woche” („WiWo”). Powołuje się na dane firmy badawczej GfK, z których wynika, że miesięczne wysokie dwucyfrowe zwyżki w 2015 r. zaczęły słabnąć w zeszłym roku i w drugiej połowie doznały na moment nawet spadków.

Początek tego roku też był ujemny. Dziennikarze „WiWo” zwracają także uwagę na zmniejszenie wydatków reklamowych — w I kw. 2016 r. na reklamę tego typu produktów przekraczały 12 mln EUR, a w tym roku — 7 mln EUR (dane firmy Ebiquity). Firmy badawcze nie mają danych o tym, czy załamanie dotarło już do Polski.

— Na Zachodzie rzeczywiście był boom, a teraz jest odwrót, ale raczej od produktów sojowych, a nie wszystkich tzw. wegetariańskich wędlin. Do zniechęcenia konsumentów przyczyniło się wiele negatywnych doniesień na temat soi — mówi Krzysztof Woźnica, prezes Zakładów Mięsnych Silesia, które wzorem Niemców zadebiutowały w wegetariańskiej roli ponad rok temu.

Krzysztof Woźnica zaznacza, że od razu postawił nie tylko na brak mięsa, ale także soi. Rozmówcy „WiWo” podkreślają, że odwrotowi od wegetariańskich kiełbas i szynek winne są m.in. sieci handlowe, które chcąc zarobić na trendzie, w ekspresowym tempie wypuściły na rynek niedopracowane produkty — pod względem jakości i smaku.

Klient próbuje raz i automatycznie przekłada niezadowolenie na całą kategorię. Ci więc, którzy od mięsa całkowicie się nie odżegnują, po prostu do niego powrócili. W efekcie część firm — zdaniem dziennikarzy tygodnika — już żegna się z kategorią czy też wraca na swoją starą mięsną ścieżkę.

Świadomi i stali

Prezes Zakładów Mięsnych Silesia też modyfikuje portfel, ale w zupełnie innym, bo jeszcze bardziej niezwierzęcym kierunku.

— Wegetarianie i fleksitarianie [to osoby, które nie rezygnują całkowicie z produktów mięsnych, ale jedzą je rzadziej — red.], dzięki którym tak mocno rozkręcił się rynek wegetariańskich wędlin m.in. w Niemczech, nie są aż tak dużą grupą konsumentów w Polsce. Zaczęliśmy od oferowania im produktów, ale teraz nastawiamy się w znacznie większej mierze na wegan i zmieniamy pod tym kątem portfel.

Tu technologia produkcji jest znaczenie trudniejsza, wymaga usunięcia wielu składników i znalezienia odpowiednich, również smakowo, odpowiedników, np. dla białka jaja kurzego, ale konsumenci są bardzo świadomi i gotowi za taki produkt zapłacić więcej — twierdzi Krzysztof Woźnica.

Jego zdaniem, wybory tej grupy konsumentów są kwestią przekonania, a nie chwilowej mody, więc są też bardziej stałe. Ponadto wegańska oferta w sieciach handlowych wciąż jest uboga, rynek dopiero powstaje.

— Na razie jest to dla nas ciekawy pomysł na dywersyfikację biznesu, raczej nie stanie się jednym z jego głównym filarów. To także produkt o dużym potencjale eksportowym, pokazujemy go na różnych targach i pracujemy nad kontraktami. Na razie sprzedajemy go w Polsce — dodaje Krzysztof Woźnica.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu