Wejchert szykuje technofundusz

opublikowano: 10-04-2018, 22:00

Nawet 300 mln zł chce zebrać z rynku syn współtwórcy TVN. Jego nowy wehikuł ma inwestować w globalnych liderów technologicznych w fazie przedgiełdowej

W końcu 2015 r. świat obiegła wiadomość, że Amazon.com zaoferował 10 mld USD za przejęcie spółki Wish, która jest mobilnym skrzyżowaniem amerykańskiego eBaya i chińskiego AliExpress.com. Bardziej wyważone doniesienia wskazywały, że Wish prowadził rozmowy zarówno z Amazon.com, jak też Alibaba Group (właściciel AliExpress. com), ale strony nie doszły do porozumienia. Giganci nie chcieli zapłacić 10 mld USD. Twórcy Wisha nie chcieli sprzedać się taniej, liczą bowiem, że pod względem obrotów Wish stanie się drugą lub trzecią platformą e-commerce na świecie.

GIEŁDOWA BESSA NAS NIE ZABOLI:  Łukasz Wejchert i Maciej Żak, twórcy Dirlango Tech FIZ AN, podkreślają, że nowe technologie zmieniają utarte modele biznesowe. Z tego powodu firmy technologiczne rozwijają się niezależnie od hossy czy bessy na giełdach.
Zobacz więcej

GIEŁDOWA BESSA NAS NIE ZABOLI: Łukasz Wejchert i Maciej Żak, twórcy Dirlango Tech FIZ AN, podkreślają, że nowe technologie zmieniają utarte modele biznesowe. Z tego powodu firmy technologiczne rozwijają się niezależnie od hossy czy bessy na giełdach. Fot. Marek Wiśniewski

— Sądzimy, że Alibaba będzie pierwsza, a potem albo my, albo potencjalnie Amazon, w zależności od tego, jak szybko i czy w ogóle podbije Indie — mówił wtedy Peter Szulczewski, współzałożyciel Wisha. Rok później kolejna runda finansowania przez fundusze private equity wyceniła Wisha na 3,5 mld USD. W tym roku w jego akcjonariacie znajdzie się Dirlango, należące do Łukasza Wejcherta, byłego prezesa Onet.pl, oraz Macieja Żaka, w przeszłości m.in. dyrektorana Europę Środkowo-Wschodnią w Intel Capital, inwestycyjnym ramieniu amerykańskiego producenta procesorów.

— Dostęp do akcji Wisha pozyskaliśmy przez naszą międzynarodową sieć kontaktów. Spółka udowodniła globalny potencjał, ściągnęła zainteresowanie największych graczy e-commerce, a przed nią jeszcze okres największego wzrostu — zaznacza Łukasz Wejchert. Nie jest to jego pierwsza inwestycja tej klasy — wcześniej miał zaangażować się w serwis muzyczny Spotify, który na początku kwietnia zadebiutował na nowojorskiej giełdzie.

Na dobry początek

Zasadnicza różnica między inwestycjami w Spotifya i Wisha jest jednak taka, że udziały w tym ostatnim staną się fundamentem Dirlango Tech FIZ AN. Formalnie znajdzie się on pod skrzydłami Ipopemy TFI. Nie będzie jednak wyłącznie wehikułem inwestycyjnym właścicieli Dirlango. Ich udział ma wynosić 20-30 proc. Przede wszystkim ma jednak umożliwić inwestowanie w spółkitechnologiczne, niedostępne na giełdach, szerszemu gronu Polaków, oczywiście zamożnych. Kierowany będzie do klientów private bankingu. Jeszcze w 2018 r. chce pozyskać z rynku 100 mln zł, a 200-300 mln zł w ciągu dwóch lat.

— Jest wiele osób mających duże doświadczenie w bardziej tradycyjnych segmentach gospodarki, które zaczynają poszukiwać inwestycji również na rynku nowych technologii, gdzie zwyżki potrafią być bardzo dynamiczne. Dirlango daje dostęp do tego rynku — podkreśla Łukasz Wejchert.

— Nasza strategia inwestycyjna jest budowana na bazie spółek o mocnych fundamentach, które nie tylko wykazują wzrost liczby użytkowników, ale również generują cash flow — dodaje Maciej Żak. Strategia przygotowywanego funduszu zakłada, że 40 proc. aktywów zostanie zainwestowane w takie podmioty jak Wish, a więc znane już na rynkach międzynarodowych. Większość kapitału trafi jednak do spółek z lokalnego rynku. Twórcy funduszu uważają, że w Polsce jest duży potencjał w zakresie nowych technologii — nie przez przypadek swoje centra badawczo- -rozwojowe ulokowały u nas Google, Intel czy Amazon. Ten ostatni buduje je zresztą na bazie przejętej polskiej Ivony Software.

— Jesteśmy na etapie finalizowania umowy z jedną z firm. Prowadzimy zaawansowane rozmowy z innymi podmiotami. Dwie następne czekają w kolejce. W lokalnych spółkach przede wszystkim będziemy przejmować kontrolne pakiety akcji, natomiast w międzynarodowych inwestycjach staniemy się partnerem renomowanych funduszy venture capital — wyjaśnia Maciej Żak.

Czas określony

Spieniężanie inwestycji będzie następowało poprzez sprzedaż inwestorom branżowym, wprowadzenie na giełdę lub sprzedaż funduszom venture. Dirlango ma już w tym doświadczenie. W 2016 r. sprzedało Innovie Capital część swoich udziałów w Netsprincie, zajmującym się marketingiem internetowym. Jedna szósta pozostałych Dirlango udziałów trafi zresztą do nowego funduszu. Podobnie będzie z udziałami w iTaxi czy kilku innych firmach, w które zainwestowało Dirlango. Ma to wyeliminować konflikt interesów, jaki mógłby powstać, gdyby z jednej strony zarządzali funduszem, a z drugiej — innymi, prywatnymi inwestycjami o podobnym charakterze. Operacja przeniesienia udziałów ma też zwiększyć szansę na zysk pozostałych inwestorów, gdy fundusz będzie kończył działalność. W założeniu ma spieniężyć swój portfel po sześciu latach. Opcjonalnie jego działalność może być przedłużona o trzy lata.

— Inwestowanie w spółki giełdowe przy obecnej koniunkturze i przy już wysokich wycenach wydaje się coraz mniej atrakcyjne. Można zrealizować większe zwroty na spółkach, które jeszcze nie są publiczne, szczególnie kiedy wielu analityków przewiduje nadchodzącą korektę na giełdach — podkreśla Łukasz Wejchert.

 

OKIEM EKSPERTA

W Polsce łatwiej o kapitał niż spółki

MAREK BORZESTOWSKI, współtwórca Wirtualnej Polski i partner w Giza Polish Ventures

Cieszy mnie, że Łukasz Wejchert wierzy w polski rynek. Zakładam, że jeśli chodzi o lokalne inwestycje, to nastawia się na firmy wychodzące ze Starter FIZ Polskiego Funduszu Rozwoju czy programu BRIdge Alfa Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Za 12-18 miesięcy będą one potrzebowały kolejnych rund finansowania. Czy jednak w pewnym technologicznym szale nie zapominamy o tym, że te firmy powinny wypracowywać przychody i zyski? W 2009 r. miałem nadzieję, że w 2018 r. sam będę zakładał duży fundusz, ale obecnie podaż ciekawych projektów IT i internetowych jest ograniczona przy stosunkowo dużym dostępie do kapitału. Jeżeli więc Łukasz Wejchert chce zainwestować 200-300 mln zł, to będzie musiał mocno wyjść za granicę, np. na Łotwę, Litwę czy do Estonii.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wejchert szykuje technofundusz