Większa wolność kredytowa

opublikowano: 28-02-2013, 00:00

Łatwiej będzie o kredyt, głównie ratalny. Odpowiedzialność za ryzyko wraca do banków. KNF nie będzie ich supernadzorcą

Zmian w przepisach dotyczących reko-mendacji T jest bardzo dużo. KNF odchodzi od arbitralnego narzucania całemu sektorowi wskaźnika dti (debt to income), określającego maksymalny stosunek zadłużenia do przychodów wnioskującego o kolejny kredyt. W poprzedniej wersji limit wynosił 50 proc. dla mniej zamożnych i 65 proc. dla lepiej uposażonych klientów. Teraz to banki same będą określały ten limit zgodnie z własną strategią zarządzania ryzykiem. W górę poszły limity dla kredytów udzielanych według uproszczonej procedury oceny wiarygodności wnioskodawcy, czyli bez dodatkowych zaświadczeń, zarówno dla kredytów gotówkowych, jak i ratalnych.

Dobry ruch

— Nie ma w środowisku bankowym żadnego triumfalizmu. Jest natomiast poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo sektora bankowego, ale też wola ożywienia akcji kredytowej — mówi Joanna Tylińska, która z ramienia Związku Banków Polskich od początku zajmowała się rekomendacją T. Krzysztof Rosiński, prezes Getin Noble Banku, widzi szanse na pobudzenie akcji kredytowej.

— To dobry ruch na rzecz wsparcia wzrostu PKB. Przez długi czas utrzymywał się on dzięki w dużej mierze dzięki popytowi konsumpcyjnemu, stymulowanemu przez akcję kredytową. Banki oczywiście muszą podchodzić ostrożnie do kredytowania, bo czym innym jest poprawa warunków regulacyjnych, a czym inny rynkowe możliwości kredytowania, niemniej jest pole do zwiększenia finansowania — mówi Krzysztof Rosiński.

Wojciech Werochowski, dyrektor departamentu finansowania klientów indywidualnych PKO BP, zastrzegając, że na pełną ocenę zmian jest jeszcze za wcześnie, uważa, że nowa wersja rekomendacji T może ożywić akcję kredytową, głównie w wybranych segmentach rynku.

— Po wprowadzeniu rekomendacji T mocno ucierpiały kredyty ratalne. Wydaje się, że liberalizacja przepisów w tym zakresie powinna odblokować finansowanie zakupów ratalnych. Rezygnacja ze wskaźnika dti może dać natomiast nieco większe możliwości kredytowania klientów o wyższych dochodach — mówi Wojciech Werochowski.

Miejsca na odkręcenie kurka kredytowego rzeczywiście jest sporo. W przypadku kredytów ratalnych mamy do czynienia nie tyle z poluzowaniem regulacji, ile z całkowitą niemal liberalizacją przepisów. W nowej wersji rekomendacji banki mogą stosować uproszczone procedury weryfikacji wiarygodności kredytowej klienta, czyli bez zaświadczeń o zatrudnieniu, w przypadku kredytów o wartości do czterech przeciętnych pensji. W tym limicie mieszczą się niemal wszystkie kredyty ratalne udzielane przez banki. Według danych Biura Informacji Kredytowej (BIK) w 2012 r. kredyty o wartości do 20 tys. zł stanowiły 93 proc. wszystkich ratalnych.

— W przypadku kredytów gotówkowych mamy częściowe uwolnienie rynku. Nowa rekomendacja ma znaczenie przede wszystkim dla kredytów na mniejsze kwoty, które w portfelu banków stanowią zdecydowaną mniejszość — mówi dr Andrzej Topiński, główny ekonomista BIK.

KNF zezwala na stosowanie uproszczonej procedury w ocenie klienta „z ulicy”, który wcześniej nie miał relacji z bankiem, jeśli wartość kredytu nie przekracza równowartości przeciętnego wynagrodzenia. W 2012 r. kredyt do 4 tys. zł stanowiły 35 proc. wszystkich kredytów.

— W Polsce zachodzi proces „kantoryzacji” rynku kredytów konsumpcyjnych. Tak jak kiedyś banki oddały kantorom rynek wymiany walut, tak teraz powoli rezygnują z kredytów gotówkowych na rzecz firm pożyczkowych. W przypadku drobnych kredytów gotówkowych, do 4 tys. zł, niektóre banki już właściwie odpuściły sobie ten segment rynku. Rośnie im konkurencja w segmencie kredytów na kwoty do kilkunastu tysięcy złotych. Rekomendacja również w nowej wersji nie poprawia specjalnie ich pozycji konkurencyjnej — uważa dr Topiński.

Nici z kija i marchewki

W pierwotnej wersji rekomendacji KNF podzieliła branżę na dwie kategorie: spełniające podwyższone normy jakościowe i niespełniające ich. Chodzi o wskaźniki płynnościowe i kapitałowe, które jeśli są utrzymywane powyżej regulacyjnych wymogów, dawałyby możliwość stosowania uproszczonej metody oceny zdolności kredytowej klientów. Z wyliczeń dokonanych kilka miesięcy temu przez „Puls Biznesu” wynikało, że osiem banków znalazłoby się na oślej ławce, bo tych wymogów nie spełniały, co oznacza, że musiałyby stosować metodę standardową. KNF liczyła, że wyznaczenie limitów kapitałowych skłoni właścicieli do inwestowania w kapitały, by banki mogły skorzystać z liberalniejszej procedury uproszczonej. W poprawionej wersji rekomendacji, przynajmniej na razie, nie ma mowy o podwyższonych normach jakościowych i różnicowaniu banków na te, które mogą stosować uproszczoną lub standardową metodę scoringową.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane