Wielkie milczenie w sprawie franka

Bankowcy chcą, żeby nadzór przestał chować głowę w piasek, potwierdził, że białe jest białe, i wsparł ich w sprawach frankowych

Przeczytaj i dowiedz się, czego domaga się od regulatora Związek Banków Polskich oraz akie pytania - i dlaczego właśnie takie - zadano KNF w specjalnym piśmie.

Wielkie milczenie w sprawie franka

opublikowano: 10-03-2020, 22:00

Bankowcy chcą, żeby nadzór przestał chować głowę w piasek, potwierdził, że białe jest białe, i wsparł ich w sprawach frankowych

W sprawie pozwów frankowych bankowcy mogą liczyć już tylko na to, że koronawirus przyhamuje napływ nowych spraw. Brzmi jak kiepski żart, ale prawda jest taka, że żarty dla sektora się skończyły. To jeszcze nie frankowa pandemia, ale wirus rozprzestrzenia się nadspodziewanie szybko.

BANKOWCY MÓWIĄ SPRAWDZAM:
BANKOWCY MÓWIĄ SPRAWDZAM:
Sektor bankowy domaga się, żeby KNF, kierowana obecnie przez Jacka Jastrzębskiego, podtrzymała swoje stanowisko sprzed lat w sprawie kredytów frankowych. Nie wymaga dużo, bo chodzi o sprawy elementarne. Natomiast Adam Glapiński, prezes NBP, chętnie wypowiadał się w sprawach frankowych, wspierając Andrzeja Dudę podczas pisania kolejnych projektów ustaw frankowych.
FOT. FORUM

— Kiedy klienci dowiedzieli się, że zawiązaliśmy rezerwy na sporne sprawy, ruszyli do sądów, bo są przekonani, że mamy pieniądze na odszkodowania — mówi z rezygnacją członek zarządu jednego z banków.

Problemem jest nie tylko wysoka dynamika nowych pozwów, lecz utrwalająca się praktyka sądowa unieważniania umów kredytów frankowych i akceptowanie przez sędziów rozwiązań „LIBOR na złotówce”. To już nie jedno, dwa orzeczenia — to wyroki prawomocne, a to oznacza konieczność wypłaty pieniędzy klientom. Bankowcy zżymają się z bezsilności po wysłuchaniu kolejnego wyroku, który bywa, że stawia na głowie logikę funkcjonowania rynku, ale płacą.

— Jest wiele zastrzeżeń co do merytorycznego przygotowania wymiaru sprawiedliwości do rozstrzygania tak złożonych spraw — mówi jeden z bankowców, starając się być jak najbardziej oględny.

Bankowcy uważają, że zostali z problemem frankowym sami, choć będzie on mieć — i już ma — bezpośredni wpływ na sektor bankowy, a co za tym idzie — gospodarkę. Odpisy z tytułu utraty wartości kredytów walutowych faktycznie mogą iść w miliardy, co nie pozostanie bez wpływu na kondycję i banków, i całego rynku. Politycy, po tym jak sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, umyli ręce, uznając, że rozstrzygnięcie nie jest już możliwe na drodze legislacyjnej, lecz sądowej. UOKiK zajął się głównie ochroną konsumentów, sekunduje mu Rzecznik Finansowy. Komisja Nadzoru Finansowego, Narodowy Bank Polski, Komisja Stabilności Finansowej nabrały natomiast wody w usta.

Zestaw elementarnych pytań

Właśnie milczenie regulatorów skłoniło banki do wysłania pisma do KNF, dość kategorycznego, żeby nie powiedzieć ostrego w tonie, co mocno odstaje od ugrzecznionej formy korespondencji stosowanej wcześniej. W liście z 21 lutego Związek Banków Polskich punktuje nadzorcę, przypominając mu, co mówił wcześniej w sprawach frankowych. Daje wyraźnie do zrozumienia, że banki nie działały w próżni przez wszystkie te lata, kiedy udzielały kredytów walutowych, lecz podlegały ścisłemu nadzorowi.

„Związek Banków Polskich obserwuje niebezpieczną tendencję kwestionowania przez kredytobiorców, a także niektóre sądy oprócz klauzul spreadowych, również klauzul indeksacyjnych. Wobec powyższego uprzejmie prosimy o odniesienie się przez Urząd do następującej kwestii: 1. Jakie były i w jaki sposób kształtowały się na przestrzeni lat wymogi nadzorcy bankowego w zakresie obowiązków informacyjnych banków wobec kredytobiorców podczas udzielania przez banki kredytów indeksowanych i denominowanych do walut obcych”.

To pierwsze z dziewięciu pytań zadanych KNF w liście.

Odpowiedź na pytanie nr 1 daje pytanie nr 6.: „Czy realizowane inspekcje KNF w bankach do 2015 r. stwierdzały naruszanie dozwolonych praktyk poprzez konstrukcję indeksowania kwoty kredytu (…) lub stosowanie wewnętrznych kursów walutowych dla kredytów indeksowanych i denominowanych oraz czy UOKiK wniósł zastrzeżenia do KNF do 2015 r. w tym zakresie”?.

Odpowiedź brzmi „nie”. Cezura 2015 r. jest ważna, gdyż „dobra zmiana” dokonała wymiany kadr w urzędach nadzorczych, ale mimo to w sprawach frankowych KNF zachowywała dość spójne stanowisko. ZBP przypomina i cytuje fragmenty raportu Komisji z 2013 r., w którym czytamy, że wbrew pojawiającym się opiniom banki nie są beneficjentami wzrostu kursu franka, czyli że nie zarabiają na osłabieniu złotego w kontekście kredytów walutowych.

Prawda stara, ale jak się okazuje, obecnie wymagająca przypomnienia. I potwierdzenia. ZBP pisze: „zwracam się z uprzejmą prośbą o potwierdzenie wniosków i udzielenie odpowiedzi na następujące pytania”. Tu padają pytania o sprawy trywialne: czy wzrost kursu CHF/PLN przełożył się na wzrost wyniku banków, czy wraz ze słabnięciem złotego rosły zobowiązania banków wobec deponentów i kontrahentów transakcji swapowych oraz czy banki miały na bilansach waluty, udzielając kredytów walutowych.

Czy banki mogą ustalać kurs waluty

Po tym zestawie pytań z bankowego elementarza następują kolejne o podobnym stopniu złożoności. ZBP znowu cytuje KNF: „Wysokość różnic kursowych (spreadów) stosowanych przez banki, podobnie jak inne przedsiębiorstwa zajmujące się wymianą walut, jest rezultatem sytuacji na rynku walutowym”. I dalej odwołuje się do opinii Komisji z października 2016 r., w którym nadzór stwierdza, iż arbitralne założenie, że wszystkie umowy frankowe są wadliwe „może być obarczone błędem. Nie uwzględnia ponadto faktu, że w czasie gdy były one zawierane, prawo nie zabraniało przewidywania w nich rozwiązań dotyczących spreadów walutowych”.

ZBP znowu mówi sprawdzam: „Wobec powyższego zwracamy się z prośbą o wyjaśnienie następujących kwestii związanych ze stosowaniem przez banki różnic kursowych”. Pada pięć pytań, m.in. czy banki są uprawnione do samodzielnego ustalania kursów walutowych do prowadzenia działalności, czy banki mogą swobodnie kształtować wysokość spreadów, czy też istnieją jakieś prawne ograniczenia, czy KNF odnotowała nieprawidłowości w ustalaniu i stosowaniu spreadów oraz czy zastosowanie kursu NBP w miejsce kursu z tabeli usunęłoby zarzut arbitralności stosowania ustalania kursu przez banki.

ZBP podsumowuje pismo stwierdzeniem, że odwołanie się przez bank do własnej tabeli nie spełnia przesłanki zbiorowegonaruszenia interesów konsumenta i dobrych obyczajów. Dalej wyjaśnia oczywiste kwestie dotyczące zasad ustalania kursu walutowego na rynku oraz przypomina, że opierając się na tej samej tabeli, kwestionowanej przez frankowiczów i coraz częściej sądy, banki dokonują przeliczeń wszystkich niegotówkowych transakcji walutowych, jak płatności kartami kredytowymi, płatności w obcej walucie. ZBP kończy list, wyrażając nadzieję, że KNF zajmie stanowisko w sprawie poruszonych kwestii.

Milczenie nadzoru

Według naszych informacji urząd nie odpowiedział na pismo. Jerzy Bańka, wiceprezes ZBP, mówi, że brak odpowiedzi też jest odpowiedzią. Wyjaśnia, dlaczego zawiązek zdecydował się wysłać pismo.

— Od kilku lat toczy się ożywiona dyskusja w sprawie kredytów walutowych. Wypowiadają się UOKiK, Rzecznik Finansowy, Rzecznik Praw Obywatelskich, media, natomiast od co najmniej roku mamy całkowite milczenie po stronie NBP i KNF. Jeśli pojawiają się komunikaty, to dotyczą stabilności rynku, a nie odnoszą się do meritum, czyli problemu frankowego. Chcemy, żeby instytucje nadzorcze odniosły się do takich zagadnień jak „złoty na LIBOR”, bo mamy coraz więcej orzeczeń w tym duchu. KNF posiada wiedzę ekspercką, prowadzi analizy i uważamy, że powinna zabrać głos, by wesprzeć sądy w zakresie oceny charakteru umów kredytów frankowych. Trudno nam zrozumieć, dlaczego nadzorcy nie wypowiadają się w najważniejszej dla banków sprawie — mówi Jerzy Bańka.

Na nasze pytanie w tej sprawie nadzór odpowiedział, że „Urząd KNF monitoruje i na bieżąco analizuje linię orzeczniczą, jeśli chodzi o wyroki sądów powszechnych w sprawach dotyczących podmiotów nadzorowanych przez KNF, w tym banków”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Inspiracje Pulsu Biznesu