Wierzejki postawiły na B&R

Producent wędlin wyda ponad 70 mln zł, żeby przygotować ofertę, jakiej jeszcze nie było — przetwory mięsne pozbawione alergenów

W branży spożywczej większe wydatki na badania i rozwój w przypadku innych firm niż globalne koncerny są wielką rzadkością. Zakład Mięsny Wierzejki chwali się, że w konkursie o dofinansowanie z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju stanął obok takich gigantów, jak ArcelorMittal. Wartość całego projektu to 72 mln zł.

Zakład Mięsny Wierzejki, którego współwłaścicielem jest Adam Zdanowski, od ponad 27 lat produkuje mięso, wędliny i wyroby garmażeryjne. Prowadzi też sieć 150 sklepów firmowych. Teraz postawił na B+R z prawdziwego zdarzenia.
Zobacz więcej

Zakład Mięsny Wierzejki, którego współwłaścicielem jest Adam Zdanowski, od ponad 27 lat produkuje mięso, wędliny i wyroby garmażeryjne. Prowadzi też sieć 150 sklepów firmowych. Teraz postawił na B+R z prawdziwego zdarzenia. Wojciech Jagiełło

— Otrzymaliśmy 46 mln zł dofinansowania i ruszamy z budową ogromnego laboratorium, w którym opracujemy produkcję pewnej specyficznej żywności — z analiz rynku wyszło, iż będzie unikatowa na skalę światową — twierdzi Adam Zdanowski, współwłaściciel ZM Wierzejki.

Chodzi o mięsne dania gotowe, początkowo na bazie kawałków kurczaka, jak udka, skrzydełka czy nuggetsy, ale pozbawione alergenów pokarmowych, tych, które zazwyczaj widać na etykiecie każdego produktu.

Na kilka lat

— Będziemy gwarantować brak glutenu, orzeszków, soi, laktozy, skorupiaków nawet w ilościach śladowych. Dania będą się nadawały do spożycia przez osoby uczulone, które często mają problemy z zakupem pełnowartościowego posiłku — mówi Adam Zdanowski.

Pomysł powstał we współpracy z naukowcami Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, m.in. profesor Agnieszką Wierzbicką i doktorem Andrzejem Półtorakiem. ZM Wierzejki czeka teraz kilkadziesiąt miesięcy intensywnej pracy. Pierwsze produkty mogą trafić na półki sklepów po 1,5-2,5 roku. To zdecydowanie wyższa szkoła produkcji.

— Musimy dopracować wiele technologii i rozwiązań: od dość oczywistego mycia linii produkcyjnych przez wydzielenie magazynu przypraw i filtrowanie powietrza, bo alergeny mogą dostawać się z zewnątrz, po pranie fartuchów pracowników — mówi Adam Zdanowski.

Nisza w ciasnocie

O tym, że branża spożywcza musi zacząć konkurować produktami o coraz większej wartości dodanej, a nie podstawowymi surowcamiczy półproduktami, jak mięso czy mleko w proszku, mówi się już od dłuższego czasu. W kraju rozwija się coraz intensywniej półka z tzw. produktami convenience, czyli daniami gotowymi i półgotowymi. — My też chcemy wejść w kategorię dań gotowych, ale jest tu już bardzo gęsto, a rynek nie urósł jeszcze na tyle, by dla każdego gracza było na nim miejsce. Rozmawialiśmy z konsumentami, również alergikami, i tak pojawił się pomysł na właśnie taką linię dań gotowych. Zaczynamy od elementów drobiowych, ale krok po kroku będziemy sprawdzać, gdzie i z czym jeszcze możemy się pojawić — dodaje Adam Zdanowski. © Ⓟ

Jaskółki

Technorewolucję w żywności wiosną 2018 r. ogłosił mleczarski Polmlek — we wrześniu tego roku ma ruszyć, nakładem 72 mln zł, jego centrum badawczo-rozwojowe w Lidzbarku Warmińskim. Polmlek chce w nim opracować technologię, która pozwoli mu bardziej efektywnie rozłożyć surowiec, czyli mleko — dzisiaj po jego przeróbce pozostają mu np. odpady zawierające białko. Chce też opracować taką technologię pakowania serów, by pomimo braku konserwantów znacząco wydłużyć ich termin przydatności do spożycia, co powinni docenić dalsi odbiorcy. Pierwszy pełny cykl badawczy ma zakończyć się w 2020 r., później nastąpi komercjalizacja. Polmlek zdaje sobie sprawę, że perspektywa realnego zarabiania jest długoterminowa, ale nie widzi szans na konkurowanie „zwykłymi” surowcami i prostymi produktami przez kolejne lata.

OKIEM EKSPERTA

Słuszny, choć rzadki kierunek

WITOLD CHOIŃSKI, prezes Związku Polskie Mięso

Prace badawczo-rozwojowe to wciąż rzadkość w przemyśle mięsnym i jednocześnie kierunek, który powinny obierać średnie firmy, niebędące w stanie osiągnąć takich korzyści skali produkcji jak wielkie międzynarodowe koncerny. To właśnie ich szansą jest poszukiwanie nisz, w których będą w stanie wprowadzać produkty z dużą wartością dodaną. Pomysł robienia przetworów dla alergików wydaje się bardzo trafiony, a nisza może okazać się spora — zewsząd płyną głosy o coraz większej liczbie osób cierpiących z powodu alergii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu