WIG ma rekord!

Artur Szymański
opublikowano: 2004-02-10 00:00

Stało się. WIG pobił rekord 22868,4 pkt ustanowiony pod koniec hossy z 2000 r. Padła magiczna bariera 23 000 pkt. Poniedziałkowe notowania WIG zakończył 85,1 pkt wyżej. Analitycy twierdzą, że to nie jest koniec wzrostów.

Największy udział w rekordowym wyniku WIG-u miały spółki średniej wielkości. Kursy gigantów zachowywały się natomiast gorzej od rynku. Indeksy MIDWIG i WIG są obecnie na znacznie wyższych poziomach niż na jesieni 2003 r. WIG20 nie zdołał pokonać bariery 1712,14 pkt — szczytu letniej hossy. Do wczorajszych zakupów inwestorów zachęciły lepsze od oczekiwanych wyniki za IV kwartał oraz poprawa koniunktury na giełdach zachodnich i naszego regionu. Inwestorzy bardzo ciepło powitali świetne wyniki ostatnich trzech miesięcy 2003 r. zaprezentowane przez Dębicę, Kęty, Relpol czy Rolimpex. W piątek skończyła się też płytka korekta spadkowa na Wall Street, a przy historycznych szczytach są indeksy giełd w Pradze i Budapeszcie. Wygląda na to, że WIG skazany jest na dalszy wzrost.

Potwierdzają to ankietowani przez „PB” analitycy. Najwięksi optymiści spodziewają się, że w I kwartale indeks szerokiego rynku dojdzie do poziomu 25 tys. pkt. By tak się stało, giełdowych średniaków muszą wesprzeć największe spółki. Jeśli inwestorzy zagraniczni zaczną na szeroką skalę skupować papiery spółek z WIG20, rynek czeka kolejna fala hossy. Do zakupów mogą skłaniać oczekiwania na dobre wyniki kwartalne największych emitentów. Raporty kwartalne będą oni publikować na przełomie lutego i marca. Do tego czasu powinna więc trwać silna akumulacja ich papierów, która wyniesie WIG20 do poziomu 1800 pkt. Obserwatorzy wiele dobrego oczekują zwłaszcza po KGHM i TP SA. Kurs lubińskiego kombinatu na skutek drożejącej miedzi ma otwartą drogę do poziomu 40 zł za akcję. Z kolei chęć sprzedaży pakietu akcji TP SA wyraziła Kompania Węglowa. Na skutek oczekiwanej podaży, akcje najpierw trochę stracą. Ponieważ jednak rynek jest w stanie wchłonąć niemal każdą liczbę akcji operatora, osłabienie nie potrwa długo i spółka stanie się lokomotywą wzrostu rynku.

Hossa powinna się utrzymać przez najbliższe trzy tygodnie. Zakończą ją publikacje dobrych, czyli zgodnych z oczekiwaniami, wyników największych spółek. Ponieważ pod koniec lutego dobre wieści zdążą się już znaleźć w cenach akcji, potwierdzenie oczekiwań powinno sprowokować korektę. Jej głębokość zależeć będzie od losów — nieco zapomnianego w tym szaleństwie zakupów — planu wicepremiera Jerzego Hausnera. Przyjęcie konkretnych ustaw przez Sejm nie jest wcale pewne. Jeśli oszczędnościowy plan nie przejdzie przez parlament, inwestorzy w panice opuszczą rynek akcji.