WIG20 spadnie poniżej 1600 pkt

opublikowano: 11-07-2022, 20:00
Obserwuj w MójPB:
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Analitycy Ipopemy Securities zakładają, że indeksy GPW przełamią bronione dotychczas wsparcie. Uważają też, że nie należy przeceniać weekendowych zapowiedzi premiera o nowym podatku dla energetyki.

1650 pkt to na razie poziom broniony przez WIG20. W obecnej bessie indeks największych i najpłynniejszych spółek z warszawskiej giełdy kończył spadki na tym poziomie już dwukrotnie – najpierw pod koniec czerwca, a potem na początku lipca. 6 lipca 2022 r. spadł nawet w trakcie sesji poniżej 1630 pkt, ale ostatecznie ten, jak i nieco wcześniejszy test 1650 pkt skończył się szybkim powrotem w okolice 1740 pkt.

Według analityków Ipopemy Securities to jednak nie koniec spadków indeksu WIG20. Do końca 2022 r. osunie się on w okolice 1580 pkt. Będzie to prosta konsekwencja sytuacji makroekonomicznej.

- Z naszych założeń dotyczących inflacji i stóp procentowych wynika, że w pierwszym i drugim kwartale 2023 r. nastąpi niewielka techniczna recesja. W obecnej sytuacji geopolitycznej jest to założenie konserwatywne. Od 11 lipca rozpoczyna się przestój techniczny gazociągu Nord Stream 1 i Niemcy obawiają się, że nie zostanie on już przywrócony do normalnej eksploatacji. To by oznaczało ryzyko znaczącej recesji w Niemczech, a co za tym idzie również w Polsce. Około 30 proc. polskiego eksportu przypada bowiem na Niemcy – tłumaczy Robert Maj, szef działu analiz Ipopemy Securities.

Scenariusz recesyjny powoduje, że analitycy Ipopemy Securities zalecają unikanie spółek z sektorów cyklicznych – banków, kopalń (z wyjątkiem Bogdanki), mediów. Ipopema nie widzi też dużego potencjału w spółkach z sektora gier.

Według analityków Ipopemy Securities to jednak nie koniec spadków indeksu WIG20. Do końca 2022 r. osunie się on w okolice 1580 pkt. Będzie to prosta konsekwencja sytuacji makroekonomicznej.

Pamiętajmy o NABE

Ipopema preferuje spółki energetyczne oraz działającą w sektorze węgla energetycznego Bogdankę, PKN Orlen, Lotos, spółki działające w sektorze FMCG oraz Allegro.

Według Roberta Maja atrakcyjności energetyki nie umniejszają problemy z dostępnością węgla, który jest głównym paliwem polskich elektrowni.

- Problemy z węglem powodują, że energii jest mniej i jej cena rośnie, ale nie spodziewam się, by doszło do znaczących blackoutów. W porównaniu do innych sektorów, energetyka jest bezpieczniejsza, gdyż prąd tak czy inaczej będzie potrzebny. Węgla brakuje, ale raczej tego wykorzystywanego w elektrociepłowniach i do ogrzewania domów. Miału węglowego wykorzystywanego w wielkiej energetyce też brakuje i stąd mamy wzrost cen energii, ale stosunkowo łatwo go sprowadzić, bo na rynku jest go dosyć. Zagrożenie brakiem paliwa dotyczy raczej lokalnych elektrociepłowni niż wielkiej energetyki – wyjaśnia szef działu analiz Ipopemy Securities.

Ipopema zaleca więc kupno akcji spółek energetycznych. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział co prawda w ostatnią sobotę, że jeśli branża sama nie wypracuje metod „podzielenia się zyskami z obywatelami”, to dotknie ją tzw. windfall tax znany z Europy Zachodniej. Ale Robert Maj zwraca uwagę, że w scenariuszu bazowym elektrownie, które miałyby pokazywać te nadmiarowe zyski, zostaną przeniesione ze spółek do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego, która ma skupić węglowe aktywa energetyki.

Robert Maj uważa, że dodatkowe opodatkowanie paradoksalnie podniesie koszty elektrowni i na pewno nie spowoduje zmniejszenia ceny energii elektrycznej, która wynika z braku węgla w systemie, przestojów remontowych czy braku nowych inwestycji w turbiny wiatrowe (zasada 10H bardzo powoli, ale jest w końcu uelastyczniana). Windfall tax nie spowoduje więc, że zwiększy się ilość energii elektrycznej w systemie, a brak podwyżek taryfy G może paradoksalnie spowodować bankructwa spółek sprzedażowych.

- W Niemczech rząd planuje dodatkowo opodatkować użytkowników gazu (gospodarstwa domowe i firmy) po to właśnie, by Uniper nie zbankrutował i był w stanie dostarczać prąd. Myślę więc, że spółki energetyczne nie będą obłożone dodatkowym podatkiem. Bardziej prawdopodobne jest, że PKN Orlen i PGNiG będą robiły dodatkowe rabaty dla swoich klientów – komentuje Robert Maj.

W branży paliwowej Ipopema zaleca kupno akcji Lotosu. Zalecenie dla Orlenu to „mocne trzymaj”.

- Różnica wynika przede wszystkim z wyceny wskaźnikowej. Lotos jest pod tym względem bardziej atrakcyjny niż Orlen – uważa Robert Maj.

Nasz rozmówca zaznacza, że rafinerie generują wysokie marże. Ich biznes – oraz wchłanianego przez Orlen PGNiG – jest narażony na regulacje, które zmuszą je do podzielenia się zyskami z gospodarstwami domowymi czy też innymi częściami gospodarki. Analityk zwraca uwagę, że rabat na paliwa wprowadzony przez Orlen przy obecnych cenach nieznacznie tylko wpływa na wyniki spółki, więc można spodziewać się jego zwiększenia.

Internet tańszy od sklepu

Wycena wskaźnikowa przemawia też za zaleceniem kupna akcji Eurocashu. W przypadku Dino Polska i notowanego w Lizbonie Jeronimo Martins, właściciela Biedronki, Ipopema zaleca tylko trzymanie akcji, mimo względnie pozytywnego podejścia do całego segmentu handlu dobrami FMCG (żywnością i podstawową chemią gospodarczą).

- W scenariuszu recesyjnym konsumenci będą oszczędzali na wszystkim, ale szybciej pójdą do sklepu kupić jedzenie niż nową parę butów. W przypadku recesji spółki odzieżowe są bardziej narażone na odpływ klientów niż te handlujące artykułami FMCG – mówi Robert Maj.

Wśród spółek w ten czy inny sposób specjalizujących się w handlu detalicznym artykułami przemysłowymi analitycy Ipopemy wystawili jednak rekomendację “kupuj”. Chodzi o internetowe Allegro.

- W przypadku dużej inflacji platforma daje większe pole wyboru i szukania oszczędności niż sklep tradycyjny. Jest więc mnie narażona na odpływ klientów – argumentuje Robert Maj.

Na drugim biegunie są banki. To zdecydowanie najgorzej postrzegana przez analityków Ipopemy branża – tylko jedno zalecenie trzymaj i aż osiem sprzedaj. Szef zespołu analitycznego Ipopemy tłumaczy to dużym ryzykiem politycznym. Już teraz obciążone zostały tzw. wakacjami kredytowymi. Według naszego rozmówcy łatwo im dorzucić zamrożenie WIBOR-u czy cokolwiek innego. A dodatkowo wyższe stopy procentowe i recesja wstrzymują sprzedaż nowych kredytów oraz generują wzrost kosztów ryzyka oraz odsetka tzw. kredytów niepracujących.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane