Wojciech Białek: Będzie hossa, a nie armagedon

KZ
opublikowano: 2012-05-24 10:25

Potrzeba realizacji pomysłu emisji euroobligacji albo europejskiej wersji luzowania ilościowego.

- Nie jestem armagedonistą, czyli nie uważam, że rynki dotrą do pewnego punktu, po którym już nic nie będzie. Rynki poruszają się raczej jak sinusoida. Po fazie inflacji, dezinflacji, deflacji (z którą mamy teraz do czynienia) przyjdzie faza reflacji, która popchnie rynki w górę - uważa Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao, gość Akademii Inwestora Indywidualnego "Pulsu Biznesu", która dziś i jutro odbywa się w Warszawie.

Wojciech Białek, fot. Marek Wiśniewski
Wojciech Białek, fot. Marek Wiśniewski
None
None

Kiedy wróci hossa?

- Dopiero wtedy, kiedy inwestorzy zaczną „uciekać” od bezpiecznych aktywów, jak niemieckie obligacje i zaczną kupować ryzykowne aktywa. To realne. Nowy prezydent Francji powrócił do idei euroobligacji, czyli papierów emitowanych przez strefę euro i gwarantowanych solidarnie przez wszystkich członków. Gdyby została ona wprowadzona w życie, to Niemcy zostaliby obciążenie gwarancjami wypłacalności państw peryferyjnych. Efektem byłby spadek rentowności obligacji krajów peryferyjnych i wzrost rentowności obligacji niemieckich -dodaje Wojciech Białek.


- Ten scenariusz jest też możliwy, jeśli Europejski Bank Centralny podąży śladami Fedu z 2009 r. czy BoJ z 2001, czyli wprowadzi jakąś wersję europejskiego luzowania ilościowego, to wzrost oczekiwań inflacyjnych przełoży się na osłabienie euro i wzrost rentowności obligacji niemieckich. Czy do tego dojdzie. Kanclerze Niemiec Angela Merkel odrzuca takie pomysły, pytanie, czy tylko się targuje, czy też politycy niemieccy zdają sobie sprawę, że taka decyzja nie spotka się z akceptacją niemieckich wyborców - mówi główny analityk CDM Pekao.