Wojna dwóch gigantów: USA i Chin

Jarosław Romanowski
03-12-2010, 00:00

Wojna walutowa pomiędzy USA i Chinami trwa w najlepsze, a surowce znajdują się po środku tej walki. Jednym z wielu problemów Stanów Zjednoczonych jest deficyt w handlu zagranicznym. Od wielu lat za główną przyczynę takiego stanu rzeczy obarczane jest głównie Państwo Środka, a przede wszystkim polityka sztywnego kursu wymiany juana. USA już od dawna prośbami i groźbami starają się wpłynąć na Chiny w tej sprawie — jednak bezskutecznie. Okazuje się jednak, że być może istnieje alternatywne narzędzie pozwalające wywrzeć presję na Pekin w zakresie polityki kursów walutowych.

Fed ostatnią decyzję wprowadzenia QE2 (programu poluzowania ilościowego) tłumaczy utrzymującym się w tym kraju wysokim bezrobociem. Poprzez drukowanie pieniędzy, Amerykanie starają się uzyskać jeszcze jeden cel w postaci osłabienia własnej waluty. Może się to okazać pomocne nie tylko w walce z rosnącym zadłużeniem czy deflacją. Osłabianie dolara wpływa na zwiększenie nominalnej ceny aktywów w nim wyrażonych, w tym także surowców, których najbardziej brakuje w Chinach. Przy sztywnym kursie juana, wzrost wartości surowców w dolarach z całą pewnością jest odczuwalny. Podsyci to już rosnącą inflację w Państwie Środka, która będzie zagrożeniem dla stabilności wzrostu gospodarczego.

Obserwacja miar podaży pieniądza pokazuje, że jeśli jakieś państwo przoduje w drukowaniu pieniędzy, to nie są to USA, ale Chiny. Dla utrzymania kursu na określonym poziomie chiński bank centralny zmuszony jest emitować juana i wymieniać wszystkie napływające do kraju waluty obce po ustalonym kursie, budując rezerwy walutowe. Według danych banku Standard Chartered wzrost podaży pieniądza (M2) w USA utrzymuje się na około 3 proc. licząc rok do roku, natomiast w Chinach przekracza 19 proc. Podnoszenie stóp procentowych w tym państwie nie powstrzyma raczej inflacji wywołanej wzrostem cen surowców i żywności, natomiast zachęci do dalszego napływu kapitału spekulacyjnego liczącego na umocnienie juana. Aby poradzić sobie z tą sytuacją Chiny będą zmuszone wyjść naprzeciw tym oczekiwaniom.

Jak może się to odbić na cenach i popycie na surowce? Osłabienie dolara oznacza wyższe ich ceny. Zarówno umocnienie juana jak i inflacja w Chinach oznacza wzrost cen produktów eksportowych i spadek konkurencyjności gospodarki Państwa Środka. Jednocześnie wpłynie to na obniżenie tempa wzrostu gospodarczego i tym samym poziomu popytu na surowce oraz ich cen w Chinach. Ciężko obecnie określić, który z powyższych czynników będzie miał dominujący wpływ. Wskazanie zwycięzcy w wojnie dwóch gigantów wydaje się trudne, ale według mnie to Pekin podyktuje końcowe warunki pokoju.

Jarosław Romanowski

dyrektor generalny KGHM ds. handlu i zabezpieczeń

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Romanowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wojna dwóch gigantów: USA i Chin