Wrze wokół Enei

Agnieszka Berger
opublikowano: 18-11-2010, 00:00

Niechęć do Kulczyka, brak presji budżetu i lepsza oferta EDF — o tym spekuluje rynek.

Co skłoniło ministra do rezygnacji z umowy?

Niechęć do Kulczyka, brak presji budżetu i lepsza oferta EDF — o tym spekuluje rynek.

Nagły zwrot akcji w przetargu na poznańską Eneę zaskoczył rynek. Decyzja Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) o powrocie do równoległych negocjacji ze wszystkimi zainteresowanymi, podjęta po dwóch tygodniach od upływu wyłączności dla spółki Jana Kulczyka, była szokiem. Resort skarbu, który od początku przetargu był niezwykle wstrzemięźliwy w przekazywaniu informacji, konsekwentnie milczy. Za to rynek aż gotuje się od najróżniejszych spekulacji.

Najbardziej prawdopodobne wydaje się wyjaśnienie uwzględniające zarówno pozytywne jak i negatywne motywy, którymi kierował się skarb. Choć szef resortu, Aleksander Grad, nigdy oficjalnie nie wypowiadał się o inwestorach zainteresowanych Eneą, jest tajemnicą poliszynela, że Jan Kulczyk nie był jego faworytem. Jak mówi się nieoficjalnie, nie był jedyną osobą w otoczeniu premiera, która nie ufała najbogatszemu Polakowi. Na jego temat miał wypowiadać się bardzo krytycznie szef działającej przy premierze Rady Gospodarczej Jan Krzysztof Bielecki.

Ostateczność

Mimo kontrowersji, minister zdecydował się na przyznanie wyłączności negocjacyjnej. Czy zrobił to pod presją polityczną i na skutek lobbingu, czy kierował się ceną, czy po prostu nie miał z czego wybierać (bo wpuszczeniu Francuzów do Enei głośno sprzeciwiał się wicepremier Waldemar Pawlak), pozostanie jego tajemnicą.

Dlaczego decyzja zapadała tak długo? Czy rzeczywiście doradcy skarbu potrzebowali aż dwóch tygodni na przeanalizowanie dokumentów złożonych przez inwestora, czy też ten czas był potrzebny, żeby przekonać kogo trzeba, że inwestor francuski będzie dla Enei lepszym rozwiązaniem?

Wątpliwa struktura

Na niekorzyść Kulczyka mogła przemawiać planowana struktura finansowania zakupu Enei. Choć inwestor zapewnia, że na ponad połowę transakcji (wartej łącznie około 11 mld zł) dysponuje środkami własnymi (w tym pochodzącymi od biorących udział w transakcji funduszy), nie było wątpliwości, że zakup w znacznym stopniu będzie finansowany długiem. Ten dług mógł w przyszłości obciążyć Eneę, gdyby kredyt na transakcję zaciągnęła stworzona na jej potrzeby spółka Elektron, która następnie zostałaby połączona z poznańską grupą. Bankowcy przypuszczają, że taki mechanizm — stosowany zresztą w wielu przejęciach — mógł być wykorzystany także w przypadku Enei. Kwestionują też wartość należącego do Jana Kulczyka pakietu akcji SAB Miller z punktu widzenia zakupu spółki z Poznania.

— Gdyby papiery miały posłużyć tylko jako zabezpieczenie kredytu, a nie zostać sprzedane, można by się zadłużyć maksymalnie na 60-70 proc. ich wartości, czyli 3-3,8 mld zł, a nie ponad 5 mld zł — twierdzi przedstawiciel jednego z dużych banków.

Przebita oferta

Jednak o tym minister musiał wiedzieć dużo wcześniej — zapewne jeszcze przed decyzją o wyłączności. Szalę na niekorzyść Kulczyka mogły więc przeważyć inne argumenty. Po pierwsze, skarb raczej nie zdecydowałby się na powrót do równoległych rozmów, gdyby nie miał pewności, że ma z kim i o czym rozmawiać. Ponieważ GDF Suez wycofał się z przetargu i możliwe, że już do niego nie wróci, a Czesi z EPH, zdaniem analityków, nie są poważnie brani pod uwagę, na placu pozostaje tylko drugi francuski koncern — EDF. Jego wcześniejszej oferty skarb nie uznał jednak za dostatecznie atrakcyjną, by umieścić inwestora na ostatniej krótkiej liście. To oznacza, że Francuzi prawdopodobnie zadeklarowali niedawno, że są skłonni poprawić propozycję i jeśli nie przebić, to przynajmniej dorównać Kulczykowi.

Decyzję o niepodpisywaniu umowy z wybranym wcześniej inwestorem mogła ułatwić ministrowi także sytuacja budżetu. Na koniec października deficyt był o 10 mld zł niższy od zakładanego. To margines, który pozwala przesunąć sprzedaż Enei na przyszły rok — w zasadzie niezależnie od tego, jak potoczą się losy drugiej dużej prywatyzacji — gdańskiej Energi. Łączne wpływy, na jakie może liczyć MSP z obu transakcji, to 13 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane