Wstrząs na rynkach przypomniał o selekcji

Ostatnie spadki na giełdach mogą zachwiać pozycją funduszy pasywnie zarządzanych

Z 1,88 mld USD na koniec stycznia 2018 r. do 110 mln USD 6 lutego stopniały aktywa funduszu VelocityShares VIX. Proshares SVXY skurczył się z 1,61 mld USD do 223 mln USD. W dużej mierze jest to skutek jednodniowej przeceny na światowych giełdach. Oba fundusze bazują na tzw. indeksie strachu VIX. Nie odzwierciedla on ani wzrostu, ani spadku instrumentów finansowych, ale samą zmienność rynku. Fundusze na nim oparte mogą więc zarabiać zarówno na giełdowych zwyżkach, jak i spadkach — byle były one niewielkie i regularne. A tak właśnie było przez cały 2017 r. Kilkuprocentowe spadki z początku tygodnia były jednak więcej niż piachem w tryby maszyny opartej na funduszach pasywnie zarządzanych, często działających wyłącznie na podstawie handlu algorytmicznego. I to nie tylko tych opartych na indeksie strachu, ale zwykłych indeksowych ETF-ów.

Zobacz więcej

Fot. Marek Wiśniewski

— Pomijając rozważania na temat tego, czy ostatnie spadki na giełdach to zwiastun końca hossy, czy tylko korekta, mogą one mieć bardzociekawe konsekwencje dla całej branży zarządzania aktywami. Regulatorzy w Stanach Zjednoczonych i Europie mogą po prostu zapytać: a co wy tam macie w portfelach? Czy klient detaliczny wie, co tak naprawdę kupuje? Bo fundusze obstawiające niską zmienność znokautował nawet nie jeden dzień, ale cztery godziny — mówi Sławomir Sklinda, zastępca dyrektora departamentu zarządzania aktywami PKO TFI. Wydarzenia z początku lutego mogą też wpłynąć na zachowania samych klientów. Część z nich może wycofywać pieniądze z funduszy opartych na indeksie strachu,a nawet zwykłych ETF-ów. Sławomir Sklinda unika jednak prognozowania, czy wycofywanie pieniędzy z takich inwestycji pociągnie za sobą dalsze spadki na giełdach.

— Dalsza wyprzedaż to jeden ze scenariuszy. Ale było też wiele pieniędzy czekających na taką sytuację, które wróciły teraz na rynek. Kapitał czekał nie dlatego, że inwestorzy powątpiewali w fundamentalne wyceny spółek, tylko dlatego, że nie akceptowali oni nietypowego zachowania rynku, sprowadzającego się do długotrwałego braku większych wahań — dodaje Sławomir Sklinda.

Przedstawiciel PKO TFI zaznacza, że nie wiadomo, jakie będą proporcje pomiędzy kapitałem wracającym na rynek a tym, który większe wahania zniechęcą do obecności na giełdach. Przy większej zmienności istotniejszy wpływ na wyniki funduszy będzie jednak miała selekcja inwestycji, a nie ślepe odwzorowywanie indeksów.

— Choć brzmi to trywialnie, większa zmienność jest bardzo istotna, bo rynek będzie się inaczej zachowywał. To nie będzie już wzrost jak od linijki. To dobra wiadomość dla nas, czyli fund managerów. Okaże się, że człowiek jest jednak potrzebny do selekcji portfela — twierdzi Sławomir Sklinda. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wstrząs na rynkach przypomniał o selekcji