Skoro już wiadomo, że auta są niezbędne w firmie, pozostaje kwestia metody ich nabycia.
Możliwości jest wiele. Także takich, z których mogą skorzystać niezbyt zasobne firmy.
— Wielu podmiotów nie stać na kupno czy leasing nowych aut. Decydują się więc, i to nierzadko, na używane. W naszej ofercie jest ich sporo — zarówno w leasingu, jak i w wynajmie długoterminowym — mówi Dariusz Dukaczewski z firmy Futura Prime.
Klientów nie brakuje. Oferta jest na tyle atrakcyjna, że małe i średnie firmy decydują się często zarówno na leasing samochodów z wyższych klas, i to uznanych marek, jak na przykład Toyota, Ford czy Volkswagen, jak i — najczęściej z myślą o przedstawicielach handlowych — na modele mniejsze, mniej reprezentacyjne. Tu świetnie sprawdzają się ople corsa, fiaty seicento, skody.
Dla małych firm
Firmy leasingowe już dawno zorientowały się, że sektor MSP to znakomicie rozwijający się rynek. I z myślą o nim skonstruowały wiele ofert, upraszczając procedury, rozwijając kanały dystrybucji. Przykładem może być choćby BRE Leasing, który rozpoczął współpracę z portalem finansowym Money.pl. Na stronach portalu dostępna jest ankieta, po wypełnieniu której przedsiębiorca w krótkim czasie otrzymuje wstępną ofertę dostosowaną do swoich potrzeb. Znalazła się w niej także możliwość leasingowania samochodów z rynku wtórnego.
Gdy przedsiębiorcy zależy na użytkowaniu maksymalnie taniego i niezawodnego samochodu, taka oferta wydaje się korzystna. Związane z BRE Leasing — Dominet Bank i MultiBank współpracują z licznymi komisami samochodowymi, w których ofercie są używane pojazdy poleasingowe. Doradcy mogą więc dopasować oferty idealnie pod potrzeby klienta, oferując im nie tylko pojazd, jaki jest potrzebny, ale też zapewniając komplet informacji na temat historii jego użytkowania oraz możliwość jego wygodnej i taniej eksploatacji — mówi analityk rynku samochodowego Robert Czerwiński.
Bardzo ważna jest doradcza rola firm zajmujących się leasingiem. W ich interesie leży wyszukanie najlepszej oferty. Bo zadowolony klient za jakiś czas ponownie skorzysta z usług.
Warto sprawdzić
W zalewie pojazdów, jakie spływają z zagranicy do Polski, łatwo się pogubić.
— Dlatego lepiej czasem zapłacić nieco więcej za samochód o udokumentowanej historii eksploatacji niż skorzystać z okazji niewiadomego pochodzenia. Oczywiście — jesteśmy gotowi sfinansować jedno i drugie przedsięwzięcie, jednak czasem podpowiadamy, co w ogólnym rozrachunku może się bardziej opłacać — twierdzi Mikołaj Drewniak z pośredniczącej w zawieraniu umów leasingowych firmy Daco z Gdyni.
Klient sam musi zadecydować, czy woli wybrać na przykład czteroletniego opla astra sprowadzonego z Niemiec, czy też podobne, choć nieco droższe auto, z pełną historią, które w ramach leasingu eksploatowane było dotychczas przez krajową firmę.
— O legalności sprowadzonego samochodu nie dyskutujmy — musi legalny być poza wszelka dyskusją i o to dbamy. Ale ważna jest też historia danego samochodu — uważa Mikołaj Drewniak.
Takie frmy jak Daco, Tani Leasing czy Futura Prime, jeden z liderów polskiego rynku zarządzania flotą samochodową, współpracują zwykle z kilkoma autokomisami i dilerami samochodów nowych i używanych. Do nich trafiają zwykle pojazdy z przetargów, w których wystawiane są auta z firm wymieniających pojazdy. Klient, nie dość, że trafia na towar stosunkowo dobrej jakości, to jeszcze może wybierać wśród wielu ofert, a w dodatku łatwiej i szybciej przebiega procedura załatwiania formalności.
Coraz większym powodzeniem cieszą się usługi firm wyspecjalizowanych w zarządzaniu flotą. Zdaniem Magdaleny Reid z Daimler Chrysler Services Fleet Management, wynajęcie firmy zewnętrznej to dobre rozwiązanie nawet dla małej firmy. Upraszcza procedury księgowo-administracyjne oraz ułatwia organizację i nie wymaga większych inwestycji. Znika problem związany z eksploatacją naprawami, kosztami eksploatacji, likwidowaniem szkód powypadkowych.
Po leasingu
Zdaniem Michała Krupińskiego z firmy Tani Leasing, dealera usług kilku spółek, gdy wygasa umowa leasingowa, klient chętniej decyduje się na wykupienie pojazdu niż zwrócenie go. Oczywiście, poza sytuacjami, w których postanawia wziąć w leasing kolejny samochód.
— Ale i wtedy często opłaca się wykupić używany, dopłacając jeden procent jego wartości, a potem korzystnie go sprzedać — dodaje Michał Krupiński.
Jego opinię potwierdza Wojciech Suła z firmy Stock.
— Samochody wprawdzie szybko tracą na wartości w pierwszym okresie użytkowania, jednak w niektórych warunkach mogą być przez firmę traktowane jako obiekt, na którego odsprzedaży można zarobić czy przynajmniej uzyskać kapitał — uważa.
Zostaje w firmie
Zdaniem Dariusza Dukaczewskiego ponad 80 procent samochodów objętych leasingiem jest wykupywanych przez dotychczasowych użytkowników. To tak zwany „wykup jednoprocentowy” polegający na dopłaceniu niewielkiej różnicy między przekazanymi leasingodawcy środkami a wartością rzeczywistą pojazdu.
— Użytkownikom zdecydowanie bardziej opłaca się taki wariant. I nie ma znaczenia, czy chodzi o osobę prywatną, czy też o firmę — dodaje.
Samochody leasingowane to łakomy kąsek. Poddawane są regularnym przeglądom, zabiegom konserwacyjnym, terminowej wymianie podzespołów. A wszystko to odnotowywane jest w książkach gwarancyjnych.
— Dotyczy to zarówno reprezentacyjnych pojazdów, którymi jeżdżą członkowie kadry menedżerskiej, jak i samochodów popularnych, użytkowanych na przykład przez handlowców — mówi Wojciech Suła.
Właściciele nie mają zwykle problemów ze znalezieniem nabywców out poleasingowych. — Nam się nawet opłaca włożyć trochę pracy i czasu w przygotowanie tych samochodów do dalszego obrotu, bo i tak ceny, jakie za nie otrzymamy, pokrywają wszystkie koszty — uważa Michał Krupiński.
Także autokomisy są zainteresowane oferowaniem tego rodzaju pojazdów.
— Jesteśmy wtedy całkowicie pewni, co sprzedajemy. To dla nas bardzo ważne, zwłaszcza gdy zależy nam na dobrej opinii — mówią w firmie Auto Top z Piaseczna, mającej w swojej ofercie samochody poleasingowe.
— Współpraca z firmami leasingowymi lub dealerami ich usług to dla komisów znakomity interes. Gwarantuje bowiem stały napływ aut, które można sprzedać o kilka-kilkanaście procent drożej niż te pochodzące z innych źródeł — uważa Piotr Faleta z autokomisu Ser-Car.
Samochody te są często przedmiotem ostrej rywalizacji pośredników sprzedaży. Poza tym zdarza się, że wkrótce po ustawieniu na placu komisowym stają się ponownie przedmiotem umowy lea-singu.
Dobra propozycja
Dużym zainteresowaniem cieszą się też przetargi organizowane zarówno przez firmy świadczące usługi z zakresu zarządzania flotą samochodową, jak i te, które co jakiś czas decydują się na jej wymianę. Odkupywanie takich samochodów z myślą o zaoferowaniu ich na rynku wtórnym jest znakomitym interesem.
Między bajki należy włożyć opinie, że jeśli danym autem jeździło kilka osób, to jego wartość jest niższa. Należałoby sobie życzyć, żeby jak najwięcej samochodów prywatnych trafiających do komisów było w taki stanie. I nie ma się czemu dziwić. Producenci oferują bardzo atrakcyjne programy leasingowe, zachęcające do dbania o samochody. Zapewniają one serwis gwarancyjny, pogwarancyjny (na korzystnych warunkach) itp. W tej sytuacji nawet duże przebiegi nie mają aż tak wielkiego znaczenia, bo stopień zużycia poszczególnych podzespołów jest niewielki. Tymczasem prywatni użytkownicy często zaniedbują pewne sprawy, jak choćby wymianę oleju czy najczęściej zużywających się podzespołów. Powód — wysokie koszty takich zabiegów. W efekcie samochód może sprawiać wrażenie zadbanego, ale ukrywać wiele „niespodzianek” — mówi Piotr Faleta.




