Wydaliśmy 15 mln zł i przestaliśmy liczyć

opublikowano: 15-04-2022, 13:44

InPost wspiera Ukrainę od pierwszych dni wojny i nie zamierza przestać. Prezes Rafał Brzoska wystawia Polsce 5+, ale przestrzega, by zapał nie minął, bo trwa wojna o to, byśmy sami nie musieli iść na front.

„PB”: Czy policzył pan, ile wydał na pomoc Ukrainie?

Mniej skupiamy się na liczeniu, raczej na satysfakcji z tego, że możemy pomagać. Od pierwszego dnia wojny InPost zaoferował transport wszystkim organizacjom pomagającym uchodźcom oraz mieszkańcom Ukrainy na miejscu. Udostępniliśmy całą flotę transportową i robimy to nadal, bez żadnych warunków, pro bono. Szacujemy, że na dziś wartość tej pomocy przekracza 15 mln zł. Jesteśmy największym partnerem PCK dostarczającym pomoc na Ukrainę, współpracujemy też z miastami, kilkadziesiąt naszych tirów pojechało z Warszawy, Łodzi i innych miast, wspieramy też Caritas Polska i Rządową Agencję Rezerw Strategicznych. Przestaliśmy liczyć pieniądze. Wspólnie z Omeną Mensah, moją partnerką, zaangażowaliśmy się też prywatnie. W miesiąc powstało Rio Edu Centrum, centrum edukacyjne w Warszawie, które obecnie przyjmuje dziennie sto matek z dziećmi. Matki przygotowują się do podjęcia pracy, są objęte pomocą psychologa, a dzieci mogą kontynuować edukację. Od dwóch tygodni przygotowujemy największy prywatny konwój z pomocą humanitarną, który pojedzie tak daleko na wschód Ukrainy, jak się da, blisko linii frontu. To ponad 40 tirów z żywnością, pomocą medyczną, śpiworami. Na tym się obecnie skupiamy.

Gdzie dokładnie znajduje się centrum edukacyjne?

W biurowcu na Mokotowie. Jego najemca udostępnił nam powierzchnię na kilka lat.

Myśli pan o podobnych centrach w innych miastach?

Tak. Jeżeli wojna szybko się nie skończy, a niestety jestem pesymistą, planujemy otwarcie kopii Rio Edu Centrum w dziesięciu największych miastach z największym odsetkiem uchodźców. Jeszcze kilka dni temu liczba osób wyjeżdzających z Polski na Ukrainę była wyższa niż przyjeżdżających, ale teraz obserwujemy napływ kolejnych fal uchodźców. Dlatego przyspieszamy prace, by otworzyć centra jak najszybciej w jak największej liczbie miast.

Czy akcjonariusze InPostu nie mają pretensji, że w firmie nie chodzi tylko o zysk?

Akcjonariusz InPostu, który by tak myślał w obliczu tragedii, która spotkała naród ukraiński, ale też Europę w XXI wieku, powinien się zastanowić, w jakie podmioty chce inwestować. To jest kwestia prawdziwej odpowiedzialności społecznej biznesu. To w takich momentach mówimy „sprawdzam” i pokazujemy, czy firma jest prowadzona CSR-owo tylko na papierze i w raportach giełdowych, czy realizuje tę misję w sposób bezwarunkowy, bez kluczenia i greenwashingu. To jest DNA InPostu. Nie spotkałem się z ani jedną negatywną reakcją inwestorów.

Jak pan ocenia zaangażowanie polskich firm?

Polskie społeczeństwo i biznes potrafi bardzo szybko się jednoczyć. Moja ocena to 5+. Obawiam się jedynie, że z upływem czasu zapał będzie mijał. Nie dopuśćmy do tego. Ukraina walczy dziś za całą Europę, również za nas. Walczy, byśmy my, nasi pracownicy, nasze dzieci nie musieli iść na front.

Nie ogląda się pan na państwo. Rząd powinien mieć jednak mechanizmy regulujące przyjmowanie uchodźców?

Widzę dwie strony medalu. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych kierowana przez Michała Kuśmierowskiego to absolutnie świetny partner. Współpracuje z przedsiębiorcami bez żadnych barier, warunków, nawet umów. Absolutnie dżentelmeńsko. My możemy liczyć na nich, oni mogą liczyć na nas. To mit, że państwo powinno brać za wszystko odpowiedzialność. Wszyscy sobie zdajemy sprawę, że koordynacja w tak szybko zmieniającym się środowisku nie jest do rozwiązania jedną ustawą czy jednym podpisem. To jest praca systemowa i tu oczekuję od państwa, że zamiast skupiać się na mniej priorytetowych dziś tematach zacznie kłaść podwaliny systemowe.

Jest jakieś rozwiązanie, które może pan zaproponować?

Nic odkrywczego. Potrzebny jest jasny mechanizm przekazywania pomocy międzynarodowej polskim NGO-som i samorządom. Trzykrotnie spotkałem się z sytuacją, gdy amerykańskie podmioty chciały podarować im znaczące kwoty — 5-15 mln USD. Niestety, mechanizm nie jest łatwy, zwłaszcza w przypadku funduszy spoza UE, — pojawiły się sugestie, że finansowanie powinno pójść do budżetu państwa i dopiero stamtąd do organizacji. Pomoc powinna iść także do osób prywatnych, które mają kilka mieszkań na wynajem i udostępniły je Ukraińcom, a państwo powinno pokrywać minimalny czynsz.

Czy jest coś, co nie udało się panu w niesieniu pomocy Ukrainie?

Staram się nie myśleć o tym, co się nie udało. Wierzę, że konwój prywatny dotrze na miejsce. Uznam wtedy, że udało się wszystko, co sobie założyliśmy, i będziemy robić jeszcze więcej.

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcast, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji

w tym tygodniu: „Wielkie pomaganie”

goście: Janina Ochojska – europosłanka, Małgorzata Samborska – Grant Thornton, Rafał Brzoska – InPost, Marta Zaraska – pisarka, Olena Łopuszeńska – dr zarządzania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane