Wypalenie kosztuje miliardy

  • Łukasz Korycki
opublikowano: 27-09-2021, 12:54

Roczne koszty wypalenia zawodowego na świecie są pięciokrotnie wyższe niż koszty katastrof naturalnych — mówi Marcin Nowacki, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

„PB”: Można policzyć koszty wypalenia zawodowego dla polskiej gospodarki?

Marcin Nowacki: Można na ten problem spojrzeć na przykład przez pryzmat zwolnień lekarskich. Koszty związane ze wszystkimi zwolnieniami w skali polskiej gospodarki wynoszą rocznie około 10 mld zł. Tracimy na zwolnienia lekarskie w skali całego kraju 17-18 mln dni pracy. Z tych 10 mld zł istotną część kosztów ponoszą pracodawcy, bo płacą za pierwsze 33 dni zwolnienia lekarskiego. Duża część tych zwolnień wiąże się właśnie ze zjawiskiem wypalenia zawodowego. Trzeba o tym rozmawiać, aby znaleźć rozwiązanie, bo pomijając już najważniejszy aspekt — zdrowotny — zbyt wiele to nas też kosztuje.

Czy w Polsce problem jest jakoś szczególnie poważny na tle innych krajów?

Jesteśmy poniżej średniej, biorąc pod uwagę kraje rozwinięte, ale wciąż mamy mało danych, nie badamy tak dokładnie tego zjawiska. Pytanie więc, czy mamy mniejszy problem z wypaleniem zawodowym, czy słabiej diagnozujemy zjawisko? Obawiam się, że słabiej diagnozujemy. W skali świata jest to gigantyczny problem — roczne koszty wypalenia szacuje się na 1 bln USD. To kwota pięciokrotnie większa niż koszt globalnych katastrof naturalnych.

Jak firmy mogą sobie poradzić z tym problemem? Brutalnie mówiąc — powinny rezygnować z osób, które zbyt długo przebywają na zwolnieniu?

To się nie opłaca. Możemy wyróżnić koszt związany z tak zwaną inwestycją w zdrowie pracownika. Każdy nie wydany na ten cel 1 zł to około 4 zł straty. Przecież trzeba zastąpić tego pracownika, a wcześniej wydać istotne środki na poszukiwanie samego pracownika. Kolejne koszty związane są z przygotowaniem go do pracy. Jest też koszt samej organizacji, kultury organizacyjnej, która czasami dostosowuje się do pracownika. Celem naszej kampanii jest to, aby przede wszystkim uświadomić pracodawcom i pracownikom, że mamy takie wyzwanie i jest to poważny problem. Tym bardziej że właściwie w każdym badaniu kilkadziesiąt procent pracowników deklaruje, że miało bądź ma do czynienia z wypaleniem zawodowym.

Jak szybko rośnie problem?

W skali dziesięciu lat w Polsce problem zwiększył się aż dwukrotnie, a koszty związane w ogóle ze zwolnieniami lekarskimi wśród pracowników zwiększyły się o 25 proc. Dynamika problemów emocjonalnych, problemów związanych ze stresem, wypaleniem zawodowym jest dużo wyższa i nie możemy czekać. Szkoda nas wszystkich — pracowników, firm i kosztów z tym związanych. Jako związek biznesowy jesteśmy jednym z inicjatorów kampanii społecznej „Wypalenie na celowniku”. W tej chwili prezentujemy dobre praktyki, jak duży biznes sobie z tym radzi, jak monitoruje zdrowie pracowników i ich kondycję psychiczną.

Wspomniał pan o dużym biznesie. To oznacza, że w mniejszych firmach wypalenie zawodowe tak nie doskwiera?

Myślę, że problem jest powszechny, ale oczywiście on się skaluje inaczej w różnych organizacjach i w różnych lokalizacjach. Większy jest w dużych firmach i w dużych miastach, ale szczegółowych danych na ten temat jeszcze nie mamy. To jest jeden z kolejnych etapów naszej kampanii, aby wspólnie z ZUS-em, na bazie danych o zwolnieniach lekarskich, wypracować i przygotować raport, jak ten problem wygląda w kontekście wielkości firmy, branży i geografii.

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosłuchania

tym razem: „Wypalenie gorsze niż tsunami ”

goście: Roman Jamiołkowski — BAT Polska, Agnieszka Kłos-Siddiqui — Provident Polska, Anna Mistewicz — Angelini Pharma Polska, Marcin Nowacki — Związek Przedsiębiorców i Pracodawców

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane