Opublikowane w tym tygodniu wstępne rządowe szacunki wskazują na wzrost PKB Indii o 7,4 proc. w roku fiskalnym kończącym się w marcu, co formalnie przedłużyło serię najszybszego tempa wzrostu wśród dużych gospodarek świata. Arvind Subramanian apeluje jednak o ostrożną interpretację tych danych. Jego zdaniem problemem może być m.in. wyjątkowo niski wskaźnik inflacji wykorzystywany do przeliczania PKB na wartości realne, co rodzi pytania o wiarygodność szacunków wzrostu.
Cła USA zwiększają presję na indyjską gospodarkę
— Nawet co do samego kierunku zmian nie jest oczywiste, że gospodarka faktycznie przyspiesza — zaznaczył Arvind Subramanian, obecnie starszy analityk w Peterson Institute for International Economics. Wskazał na hamowanie wskaźników nominalnych oraz słabsze dane wysokiej częstotliwości. Jego zdaniem, jeśli tempo wzrostu w kolejnym roku okaże się zbliżone do obecnego, Indie powinny uznać to za sukces — biorąc pod uwagę narastającą niepewność w globalnej gospodarce.
Istotnym źródłem ryzyka pozostaje polityka handlowa USA. Prezydent Donald Trump nałożył 50-procentowe cła na indyjskie towary, częściowo wiążąc je z zakupami rosyjskiej ropy przez New Delhi. — Coraz mniej prawdopodobne wydaje się zawarcie umowy handlowej, a stawki celne mogą jeszcze wzrosnąć — ocenił Arvind Subramanian.
Napływ tanich towarów z Chin obciąża indyjską gospodarkę
Dodatkową presję stanowi — jak to ujął — „chiński merkantylizm”, czyli szybkie kierowanie nadwyżek tanich produktów do krajów rozwijających się, w tym do Indii, co uderza w lokalnych producentów.
Były doradca ekonomiczny rządu Indii zwrócił też uwagę na kondycję finansów publicznych. Choć ogólna sytuacja makroekonomiczna pozostaje względnie stabilna, to — jego zdaniem — pozycja fiskalna jest słabsza, m.in. w wyniku wcześniejszych obniżek stawek podatku od towarów i usług, które ograniczyły wpływy budżetowe.
Rupia słabnie, interwencje banku centralnego nie ustają
Arvind Subramanian opowiedział się również za większą elastycznością polityki kursowej. W warunkach ograniczonej przestrzeni fiskalnej wsparcie eksporterów — zwłaszcza przy zewnętrznych szokach — może wymagać słabszej waluty. — Bank centralny Indii wydaje się jednak niechętny większej elastyczności kursu kursu rupii. Podejście to wymaga ponownej oceny — stwierdził.
Rupia osłabiła się o około 5 proc. w ciągu roku, a w grudniu przekroczyła poziom 91 za dolara. Stało się to w okresie, gdy prezes banku centralnego Indii Sanjay Malhotra wykazał większą gotowość do pozwolenia rynkowi na kształtowanie kursu niż jego poprzednik Shaktikanta Das. Mimo to — jak podkreślił Arvind Subramanian — interwencje banku centralnego na rynku walutowym wciąż są znacznie większe, niż wymagałoby to jedynie wygładzanie nadmiernej zmienności.
